niedziela, 4 grudnia 2011

Takie tam, warszawskie

 
weekend był bardzo ciepły, jak nie w grudniu. z jednej strony to dobrze, bo wypad samochodem do Stolicy nie był tak stresujący jak kiedyś, gdy padał śnieg i w zaspach grzęzły pługopiaskarki. korek na siódemce sięgał wtedy 5 km. koszmar.
czasami lubię wpaść do innego miasta, bynajmniej nie w sprawach służbowych, ot tak, pozwiedzać, rozejrzeć się. odwiedzam wtedy mój ulubiony teatr, tu grają "Idiotę", znajomych, jem musakę i piję calvadosa - napój Inki, Joanny i Ravica oczywiście też. to tak na marginesie Remarque'a. chcę więcej takich weekendów.

6 komentarzy

  1. Bardzo ładny kard. Wspaniały weekend, życzę takich jak najwięcej.

    Calvados działał na moją wyobraźnię od czasu przeczytania "Łuku tryumfalnego", ale jak dotąd nie udało mi się go spróbować ;-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chcę, za daleko mam do Warszawy, więc wczoraj zrobiłam sobie wypad do Legnicy:)
    calvadosa nie było, ale co tam, zawsze można poczytać, a głowa nie boli, potem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę szaleństwa wskazane !

    OdpowiedzUsuń
  4. renia4/12/11

    toż to stolyca!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. O i zadnych rozkopow, remontow na twoim zdjeciu nie widze, a tak mi sie nasza stolica kojarzy...
    ladne zdjecie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam w moim mieście!
    ja tak z żoną do Łodzi wpadłem po prostu pozwiedzać sobie.
    W każdym naszym mieście jest inaczej. I bardzo dobrze.
    Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń