wtorek, 20 marca 2012

Olsztyn, ul. Wyzwolenia - szkoła dla dziewcząt różnych wyznań

Budynek przy ul. Wyzwolenia 30 został zbudowany w 1888 r. jako siedziba średniej szkoły dla dziewcząt. Uczęszczała tu młodzież różnych wyznań: katolickiego, ewangelickiego, a także mojżeszowego.
Budynek był stopniowo rozbudowywany, w 1900 r. powstało skrzydło od strony dzisiejszej ul. Marii Curie-Skłodowskiej. Ostatnim jego dzierżawcą była Wyższa Szkoła Informatyki i Ekonomii TWP, dziś pracują w nim urzędnicy miejscy.
Wśród zachowanych historycznych elementów są m.in. niektóre drzwi i klamki oraz zabytkowe balustrady przy schodach.
Polecam uwadze film o tym obiekcie:

13 komentarzy

  1. ...architektura przypomina mi co nieco budynek szkoły średniej dla dziewcząt w moim mieście...mniej więcej też w tym samym czasie wybudowany...z tą jednak różnicą, że w moim mieście była to szkoła tylko dla niemieckich dziewcząt, obecnie liceum koedukacyjne...które zresztą kończyłam:)

    http://90plan.ovh.net/~educatiof/zdj/PA/PA0060.jpg

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  2. pani od matmy20/3/12

    Raz miałam okazję być we wnętrzu, ale chwileczkę. Schody rzeczywiście były piękne. Ale że teraz nie ma tu szkoły to nie wiedziałam.

    Lepsze czasy nastały dla tego obiektu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... patrząc na takie gmaszyska nietrudno mając nieco wybujałą wyobraźnie tworzyć wizje co nieco perwersyjne ;-)

    A na serio - ciekawy budynek, stylistyka koszarowa, ale za to z maksymalną dozą funkcjonalności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, czy urzędnicy też są, jak "młodzież różnych wyznań: katolickiego, ewangelickiego, a także mojżeszowego"?
    i w równej symbiozie funkcjonują;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zbyszku, super że ocalasz od zapomnienia ten Olsztyn multikulturowy i to jeszcze w kontekście edukacji kobiecej. Patrz, jak to miejsca trwają, zmieniają czasem tylko swoje funkcję. "Miejsca, które po nas wystygły, dla innych znów są żywe". /Julia Hartwig, Błyski, s. 72./ - cytowałam dopiero na swoim blogu, ech.

    OdpowiedzUsuń
  6. EMERYT20/3/12

    .............to były czasy, kobiety miały szkoły i różne wyznania istniały obok siebie. dziś niewykonanlne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, tak dzielić ludzi według wyznania - i to ich rodziców, bo przecież dziewczynki nie wybierały sobie wyznania. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  8. To musiał być jakiś obowiązujący powszechnie styl - krakowskie szkoły z końca XIX i z przełomu stuleci utrzymane w bardzo podobnej neogotyckiej stylistyce, koszarowo-szpitalnej. Ale: funkcjonalność, przestronne, nowoczesne wnętrza, dbałość o szczegóły.

    Gdyby nie latarnie, samochody - to prawdziwa podróż w czasie. Kolorystycznie - przepiękne, wspaniałe światło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Meg, dzięki za zdjęcie.
    Ado, mamy jeszcze w Ol. szkołę im. Broniewskiego w podobnym kształcie. To centrum, samochodów tu bez liku, niestety.
    Maju, cytat jak zawsze trafiony, i Hartwig, moja ulubiona.
    Ciekawi mnie wnętrze, kto był, zazdroszczę :)
    Dziś różne wyznania chyba nie do przyjścia dla ludzi, dziwne czasy nastały. Tak czytam o dewastacji żydowskich cmentarzy, prześladowaniu studentów z Arabii S., niesamowita asymilacja w XXI w.

    Pozdrawiam serdecznie
    Z.K.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja chodziłam tu do szkoły! Co prawda, było to już zwykłe liceum nr 2, a nie szkoła dla dziewcząt. Chyba w drugiej, albo trzeciej klasie przenieśliśmy się do nowego budynku na ul. Małłków. Wnętrz za bardzo nie pamiętam. Jedynie ciemne, wąskie korytarze, i kiedy tylko pogoda sprzyjała (?) wyganiano nas na boisko, niewielkie i otoczone murem. I maszerowaliśmy parami, sterowani przez dyżurnych nauczycieli ;-)

    Skończyłam też podstawówkę nr 10, czyli tę Broniewskiego (z Belfegorem, jak nazywaliśmy popiersie patrona ;-) Tu też długie, ciemne korytarze, na nich ruch prawostronny kierowany. I sala gimnastyczna na najwyższym piętrze ;-) W klasach pod nią mocno dało się odczuć w-f na suficie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja pamiętam jedynie TWP w tym budynku i ciągle stojących przed wejściem studentów z papierosami :)
    A do podstawówki nr 10 też uczęszczałem swego czasu, aż wybudowano wielkie gmachy na Jarotach. A dziś to raczej miejsce moich przygód z basenem i wodą na tyłach tej szkoły :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Z.K.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy budynek, dobrze że przetrwał do dzisiejszych czasów. Mam też nadzieję, że nie zabraknie środków na jego utrzymanie i ewentualne renowacje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń