piątek, 1 czerwca 2012

Łąki Wipsowa albo mniszkowa dojrzałość

Lubię mniszek lekarski. Lubię dziadkową nalewkę z mniszka, wino i miód z mniszka bez udziału pszczół. W Bratysławie jadłem sałatkę z mniszkiem, pomarańczami i prażonymi orzechami nerkowca. Jednak najbardziej ekscentrycznym zjawiskiem jest spacer po mniszkowej łące. Tysiące nasion wiruje w powietrzu i odfruwa w przestworza. I ciągle mi mało takich chwil.

27 komentarzy

  1. Tak, niezwykła lekkość bytu. Piękne fotografie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię, choć nie jadłam ani nie piłam, z dzieciństwem mi się kojarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne zdjęcia, ostatnie oczarowało mnie szczególnie.
    Też lubię mniszek i jego metamorfozy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne, malownicze zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie fajne, po prostu, ale urzeklo mnie to pierwsze!

    OdpowiedzUsuń
  6. O dmuchawcu mówiono kiedyś - kobieca płochość, męska niestałość.
    Piękne te biało czarne niestałości:)
    pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. pani od matmy1/6/12

    Super zdjęcia, bardzo klimatyczne, być takim ekscentrykiem i mieć takie możliwości, zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przemijanie też jest piękne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbigniewie, zazdroszczę Ci takiej mniszkowej łąki. Takiej kiedy mniszek zakwita i przekwita.
    U mnie na łące rośnie go jak na lekarstwo. Sukcesywnie zrywałam na miodek mniszkowy.
    Twoje zdjęcia w prawie czarnym kolorze są takie tajemnicze i niezwykle piękne.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. EMERYT1/6/12

    bardzo ladne zdjecia

    OdpowiedzUsuń
  11. Dmuchawiec to wdzięczny obiekt do zabaw z makro:) Sam bym się chętnie zaopatrzył w jakąś soczewkę + kilka dioptrii i poszalał :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może mniszek lekarski jest wdzięcznym tematem dla fotografików, ale na pewno nie dla działkowiczów. Na naszych trawnikach zobaczysz stokrotki, ale nie uświadczysz ani jednego mlecza, bo wszystkie skrzętnie są wykopywane z korzeniami, gdy tylko się pojawią.
    Mniszek niszczy trawniki. Może jestem za mało romantyczna, ale Heleną Mniszkówną nigdy nie będę;) Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie pamietam nazwy ,,Mniszek,, Pamietam dmuchawiec.Lezalam na lace zrywalam , dmuchalam lecialo .....i zawsze ciekawam dokad. Dziecinstwo ! Tez zdjecia twoje jak bardzo przypominaja mi dziecinstwo....Az chcialo by sie powrocic....Serdecznosci mnostwo Viola

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy2/6/12

    proste ale lekkie dla oka i przyjemne

    OdpowiedzUsuń
  15. A gdzie latawce i wiatr? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie to też dzieciństwo, chociaż rodzina zawsze miała zadbane trawniki. Ale warmińskie łąki, szczególnie w pobliżu Wipsowa i Czerwonki to coś, co pamiętam od zawsze. Mniszki, dmuchawce i gorąca wiosna. Dziś już niestety nie ma i takiej pogody i tej atmosfery. Dzieci wolą gry.
    Violu, mówi się też mlecz, błędnie niestety. Serdeczności
    Anno, to bardzo ekologiczna metoda na mniszka :)
    Sebik, 50-200 i można szaleć.

    Dziękuję za ocenę.
    Pozdrawiam serdecznie
    Z.K.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam Zbyszku !!!
    Witaj w klubie ROMANTYKÓW !!!
    Świadczą o tym, Twoje przecudne, malownicze pełne romantyzmu zdjęcia i...

    Sądzę, że domyślasz się jeszcze dlaczego ?
    Przecudna scena imć pana Józefa Tolibowskiego...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Może nazwa mlecz jest niefachowa, ale prawdziwa, bo po zerwaniu łodyżki wydziela się z niej coś w rodzaju mlecznej cieczy. Gdy byłam dzieckiem i zrywałam dmuchawce, mama zawsze mnie przestrzegała, abym nie zatarła oczu, bo będą mnie boleć.
    Poza tym prawie każda roślina ma swoją ludową nazwę.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. ...świetne fotografie, monochromatyczne szczególnie...Gratuluję:)

    Serdeczności zasyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Łucjo, być romantykiem? Sam bym siebie tak nie nazwał :)
    Anno, o tym zacieraniu oczu też słyszałem. Były jeszcze jaskry, też piękne i szkodliwe.
    Meg, :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Z.K.

    OdpowiedzUsuń
  21. Och, ostatnie! Mniszek schwytany w pajęczynę.

    Mniszkowa dojrzałość, siwizna, tonsury. Głowy nachylają się ku sobie i coś tam szepcą. Może toczą niekończący się naukowy spór o definicje romantyzmu/ romantyczności ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezwykłe makro...z filozoficznym podtekstem...

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej Zbyszku!
    Regulaminu to nie czytałem jak u tej Pani byłem. Nawet bez regulaminu jakby powiedziała, że odlicz 10 zł. to bym przyjął to ZE ZROZUMIENIEM.
    Ona postąpiła jak drobny złodziejaszek!
    Albo jeszcze gorzej. Bo drobny złodziejaszek to raczej zamożny nie jest.
    Dmuchawce piękne. I jakość techniczna fotek bardzo dobra. Teraz raczej takich widoków miał nie będę bo będę w Warszawie jak to Euro jest. Jakby nie patrzeć to chwila historyczna:) A dmuchawce będą i w przyszłym roku. Euro nie:)
    Violka od czasu do czasu coś napisze na pewno. Ale jak "poczuje bluesa" :)
    Jej się bardzo Twoje fotki podobają.
    A mnie tez zresztą.
    Pozdrawiam z ponurej pogodą Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  24. ostatnie niezwykłe, choć wszystkie bardzo, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ładnie...
    Ostatnie zdjęcie -> the best!
    Ja niestety jak na razie nie skosztowałem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ado, teraz wierzę, to rzeczywiście romantyzm.
    Vojtku, może Viola założy coś swojego, musi pewnie dojrzeć do takiej decyzji. Dmuchawce, dmuchawcami, ale Euro Ci zazdroszczę. I czekam na relacje z pola bitwy :)
    Jo, Jacku, to natura, nie ja.

    Pozdrawiam serdecznie
    Z.K.

    OdpowiedzUsuń

| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |