środa, 5 grudnia 2012

Olsztyn. Zatrzymane w czasie

Są miejsca, które za nic mają sobie żar wielkich galerii handlowych, supermarketów i wyprzedaży. Tu czas zatrzymał się dawno temu. Za biurkiem, przy lampce, przy maszynie, pracują ostatni przedstawiciele rzemieślniczego fachu. Są też ekspedientki za ladą, repasantka oraz liczne remanenty. Nad drzwiami znajduje się dzwoneczek, a na ścianie książka skarg i wniosków, ku pamięci. Obowiązkowo za szybą gęsta firanka. Brudne uliczki, dziwni przechodnie, dym z kominów i oni - cicho pracujący przedstawiciele minionej epoki. Grudzień 2012.

38 komentarzy

  1. I to właśnie najbardziej mi się podoba. Szkoda, że te dawne rzemiosła, usługi dla ludności gdzieś się gubią. Tak, np. znaleźć teraz szewca (u mnie), to wielkie wyzwanie. Szkoda mi tego wszystkiego, czyżby to miała być już tylko historia?!

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście szewców w Olsztynie jest jeszcze kilku. Szkoda, że takie zawody umierają, ale zapewne i zapotrzebowanie na usługi jest niewystarczające. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. No nie wiem, może i u mnie gdzieś tam ukryci szewcy też są...
      No tak w dzisiejszych czasach wielu rzeczy się nie opłaca,
      lepiej pójść i kupić nowe buty, to po co ten szewc...:)
      Wiele jest teraz takich zawodów, które umierają.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Oooo... jak w PRL-u :)
    Super zdjęcia!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czas zatrzymany w miejscu dzięki twoim fotografiom Zbyszku.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, to lubię! W każdym odwiedzanym mieście oglądam sobie takie witrynki. I stare neony. Klasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to na witrynki zapraszam następnym razem. Już czekają w natarciu.

      Usuń
  5. Też lubię takie sklepy i zakłady. Jeszcze bardziej, gdy kultywują starsze tradycje. Podobają mi się stylizacje na XIX wiek, albo na nowożytność. Dużo przyjemniej i bardziej klimatycznie kupuje się w takich lokalach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wtedy skojarzenia ze starym subiektem z "Lalki".

      Usuń
  6. Oby przetrwały jak najdłużej... choć nie mam wielu złudzeń, jaki będzie ich los. Jest ciągle jeszcze w Krakowie na Szpitalnej taki zakład naprawy wiecznych piór, zaklinam los zawsze jak tamtędy przechodzę. Znikają antykwariaty, które były "od zawsze".
    Trzeba dokumentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, za kilka lat umrą śmiercią naturalna. Szkoda. Wieczne pióra, ech, dla dzisiejszej młodzieży to jakiś wymysł rodem ze średniowiecza.

      Usuń
  7. Nie cierpię chodzenia po super marketach. Wszystko oddam za klimat takich miejsc jak pokazałeś one mają duszę, klimat...Wiem, że znikną może za rok, dwa. Okażą się nieekonomiczne...
    I dobrze, że jest taki pasjonat jak TY, który uwieczni je na zdjęciach.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, staram się dokumentować, pozdrawiam Łucjo.

      Usuń
  8. Tam czas się zatrzymał...
    Niejako poetycko rozpocząłeś swój post ;)*

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli rzemiosło przyjęło do swoich lokali inne działalności, ale może dzięki temu funkcjonuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlaczego minionej epoki ?
    Żyją , pracują obecnie :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystrój, atmosfera i zawód :) Bo komu dziś potrzebna repasantka?

      Usuń
  11. Wypada życzyć właścicielom tych zakładów i sklepów wielu klientów. A tak przy okazji: w moim mieście nie uświadczy się szewca.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Olsztynie do niedawna był pan nabijający napy. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Bardzo fotki mi się podobają. Tworzą klimat! Klikmatu nie tworzą natomiast Centra Handlowe. I nie stworzą. W Amsterdamie bardzo dużo takich sklepików. A zero Centr Handlowych!
    I to mi się tam bardzo podoba...Żyją po swojemu.
    Pozdrawiam Olsztyn i Ciebie
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierzmy przykład z Amsterdamu. Pozdrawiam

      Usuń
  13. krakowianka5/12/12

    Gdzie ja tu jestem????..:P
    wiesz Zbyszku,to w sumie dobrze,że czas się tu zatrzymał,patrzymy na te miejsca jakbyśmy byli na moment w "przeszłości"...w innym wymierze.Doskonale to przedstawiłeś na zdjęciach:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam fotografię, a Twój blog, który dopiero teraz odkryłam, stał się moją przystanią. Dziękuję i pozdrawiam. Renia

    OdpowiedzUsuń
  15. Cech rzemiosła, dostrzegłeś to co zapomniane, ale jednak jest nadal i mam nadzieję, że będzie jeszcze długo!!!
    W sumie to nie wiem, czy w moim mieście odlazłabym tyle działających szyldów. Chyba nie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zawody są potrzebne, bo co byśmy zrobili ze szczęściem bez kominiarza :) Cieszy mnie to, że te zakłady są takie jak kilkanaście lat temu. Pozdrawiam

      Usuń
  16. Jak ja lubię takie miejsca! Najchętniej zaszyłabym się w tym antykwariacie.
    W mojej dzielnicy też jest sporo takich warsztatów itp. i ostatnio bardzo się walczy, żeby to przetrwało. A nawet przybywają nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antykwariaty - też mógłbym buszować godzinami :)

      Usuń
  17. Mysle, ze w kazdym miescie, miasteczku takie CUDA mozna jeszcze spotkac tylko trzeba troche poszukac i miec "oko"!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  18. No faktycznie miejscami powiewa GS-em ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy7/12/12

    nie muszę się zapuszczać,

    bo ja tu mieszkam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W Warszawie, w bocznych uliczkach, jeszcze można napotkać sklepy z tamtych lat. Szkoda, że tak mało, chętnie zaglądam do antykwariatów. Mój szewc spogląda podczas pracy na ulicę przez właśnie taką gęstą firankę.
    Wystawa sklepu "Chemia" numer jeden w konkursie na najlepiej wykorzystaną:))
    Pozdrawiam zimowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, są, ale jak piszesz, najczęściej w bocznych uliczkach. "Chemia" wykorzystana po kres :) Pozdrawiam

      Usuń
  21. Mam blisko do szewca, który jest jednocześnie zegarmistrzem, dorabia klucze i ostrzy noże i myślę, po ilości klientów, że nie szybko będzie niepotrzebny. Krawcowa obok niego, też ma pracy multum. Zdjęcia, które pokazałeś są z "duszą". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawy temat i piękne zdjęcia. Pisałam kiedyś- na początku mojego blogowania - o firankach. Dawniej i dziś, na wsi i w mieście. Ta moda też ulega zmianom. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. zdjęcia idealnie dobrane do tematu

    OdpowiedzUsuń

| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |