środa, 10 lipca 2013

Przystanek Mazury / Kot ...i obserwowanie ptaków

Środa. Mazury i wakacje. Dobrze je mieć. W ogóle dobrze mieć czas dla siebie. Obiecywałem sobie, że będę wstawał o świcie, a minęła właśnie dziesiąta i jestem jeszcze jedną nogą w łóżku. Laptop, dopijane espresso, głośne pianie koguta oraz ciężkie samochody wywożące drewno z lasu - obrazek codzienny. Jest jeszcze leżąca na podłodze książka - Miesiąc niedziel. Tak, to dobra lektura na wakacje.
Z moich obserwacji. W Kocie czas wygląda zupełnie inaczej niż w oddalonym o 50 km Olsztynie. Ludzie o świcie wstają na grzyby i jagody, które później oddają do skupu. Każdy ma swoje miejsca. Jedni zbierają je na polanie, drudzy w pobliżu rzeki, a reszta gdzie popadnie. Zarabia się też na zrywaniu kwiatostanu lipy oraz wynajmowaniu domków letnikom. Kilogramowy chleb jest nadal na zapisy. Pani sklepowa dwa razy w tygodniu notuje, jak duże musi zrobić zamówienie. Do tego kilka kontenerów piwa, słodycze, śmietana oraz napoje. We wsi jest ogródek jordanowski, kapliczka, stary cmentarz ewangelicki i jedna krowa. W nocy psy ujadają w oddali, a ciężkie samochody nadal wywożą drewno z lasu. 
I chyba rozmazurzyłem się już na dobre, wsiąknąłem w ten klimat, odpoczywam.
Miejsca: 
Kot
Zimna Woda, jezioro Trzcinowe
Dębowiec, jezioro Kopeć i łąki rezerwatu przyrody Małga
Fotografowałem to, co każdy widzi na co dzień przez niezasłonięte okna, a zatem widok nie do końca prywatny. Nie różnię się od obserwatora ptaków, który czeka godzinami na to, aż pojawi się ruch zasłony wskazujący, że istnieje tam życie - stwierdził Arne Svenson, fotograf mieszkający na Manhattanie, który aparatem z teleobiektywem fotografował przez okno swoich sąsiadów. Zdjęcia ukazują to, jak zachowują się ludzie, gdy nie wiedzą, że są obserwowani. Po tym, gdy trafiły na wystawę jako cykl The Neighbors w Julie Saul Gallery w Nowym Jorku, kilka osób rozpoznało się i zagroziło autorowi sądem. Ciekawi mnie, gdzie jest granica fotografii? Czy fotografowanie ludzi, podglądanie ich przez okno, jest czymś innym niż pokazanie kibiców sportowych na stadionowej trybunie w telewizyjnym serwisie informacyjnym? Z drugiej strony sam widziałem przez okno wiele rzeczy i nie musiałem korzystać nawet z teleobiektywu. Więc czym różni się oko ludzkie od oka aparatu? 
Inny przykład. Philip Lorca-DiCorcia został oskarżony o naruszenie prywatności przez pewnego przechodnia, którego sfotografował na ulicy w Nowym Jorku. Nowojorski sąd stanął po stronie fotografa i stwierdził, że istnieje wolność wypowiedzi artystycznej. Można więc publikować oraz sprzedawać zdjęcia osób sfotografowanych na ulicy bez ich wiedzy i zgody. 
Osobiście lubię fotografię uliczną. Najczęściej fotografuję ludzi, gdy jestem w Pradze lub Wiedniu, bo w tych miastach ulica ma swój klimat, magię - kilka zdjęć dla przykładu. Polska niestety nie jest Nowym Jorkiem, a ludzie inwestują w rolety, firany i zasłony, w przeciwieństwie np. do amsterdamczyków. Zatem niech żyje wolność? A o ptakach wspomnę następnym razem.
Zdjęcia: Julie Saul Gallery / Neighbors

55 komentarzy

  1. Dokładnie taki sam klimat jak w Kocie pamiętam z czasów wyjazdów wakacyjnych do babci. Pani w sklepie (najbliższym, ale mimo to oddalonym o 3 km i trzeba było jeździć rowerem) robiła zamówienie na pieczywo, a na strychu u babci pachniała suszona lipa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taki obrazek w pamięci. Jako dzieciak zawsze patrzyłem jak rozładowywano towar z geesowskiego samochodu. Trochę się zmieniło, ale zamówienie na pieczywo zostało.

      Usuń
  2. Taki polski Tybet :-)
    Dobrze jest tak od czasu znaleźć taką odskocznię od życia codziennego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Tybet, dobre porównanie :)

      Usuń
  3. Jak sielsko...
    Na grzyby mówisz, wyruszają o świcie. Zaraz wybiorę się w moje prawdziwkowe miejsce. A nóż coś znajdę.
    Wakacyjne gorące uściski przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wstaję trochę później :) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Odpoczywaj o podglądaj wszystko. No może ludziom za oknami ich domów nie rób zdjęć. To dla mnie jednak jest naruszenie prywatności. Co innego na ulicy, gdzie fotografowany jest w miejscu publicznym. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podglądam ptaki, podglądanie ludzi to dla mnie też naruszenie prywatności. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. ...o, i Ty w naturze :)
    Nie ma lepszego wypoczynku; wszak, że zacytuję Klasyka " z wiekiem rośnie zaoptrzebowanie na święty spokój"
    Najlepszego!
    Serdeczności:)
    Ps...cudowne migawki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W samym lesie :) Dziękuję, pozdrawiam.

      Usuń
  6. Ja też stawiam sobie te pytania, co Ty/ Pozostają na razie bez odpowiedzi, choć wiem, że swoją prywatność chciałabym zachować.
    Zdjęcia wspaniałe, mazurzenie również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wyszedł mi neologizm, a co tam, mazurzę dalej :) Prywatność to i dla mnie rzecz święta!!!

      Usuń
  7. Jak sielsko i swojsko u Ciebie. Masz czas dla siebie, dla zainteresowań, dla natury. Piękne wakacje.
    Co do podglądania, u nas jest zbyt niebezpiecznie, by nie zasłaniać okien. Poza tym nie lubię być skrępowana we własnym domu.
    Miłego wypoczynku.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe rozmazurzenie :-) W takich okolicznościach nie można nie odpocząć.
    Ostatnie zdjęcie kojarzy mi się z filmem "Między słowami" Sofii Coppoli ;-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, w takich okolicznościach przyrody odpoczywa się wspaniale. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. co to za urlop z laptopem, odłącz go ;)
    a poważnie, są wg mnie granice przyzwoitości w fotografii, są kadry, które robi się tylko oczyma i zachowuje na zawsze w pamięci, umierający ludzie, rozpacz, nawet reportaż powinien mieć dekalog...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje, wakacjami, ale minimalny kontakt z laptopem musi być :) Też sądzę, że robienie zdjęć przez okno to brak granic. Na ulicy to już inna kwestia.

      Usuń
  10. krakowianka10/7/13

    sielsko,wiejsko,anielsko...czas jakby wolniej płynie,zapach drewna...to najlepszy odpoczynek,po miejskim codziennym ruchu...
    no i...rozmazurzyłam się razem z Tobą...:P
    odpoczywaj,życze pogody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie, miłych wakacji.

      Usuń
  11. Ale super klimat! Fantastyczne zdjęcia! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tę okolicę, przy szosie na Jedwabno stoi drogowskaz Kot 1, do tamtejszych lasów zajeżdżamy na grzyby.
    Okolica niesamowite, oczywiście jeśli ktoś to lubi, i jezioro w Nartach, gdzie woda czysta, przejrzysta do kostek, potem łydek potem długo po kolana a potem z pieca na łeb! tylko za plażę trzeba płacić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja korzystam z jeziora w Zimnej Wodzie, jest podobnie jak w Nartach i bezpłatnie oczywiście.

      Usuń
  13. Pejzaże i makrosy jak z bajki - nie mojej, bo u mnie za oknem bloki i auta, więc tym przyjemniej popatrzeć.
    A co do fotografowania ludzi - każdy reportarzysta powie, że dużo łatwiej fotografować ludzi małpą/telefonem, bo nie zwracają na siebie uwagi, niż potężną lufą tele. Lubię i tak, i tak, zwłaszcza w miastach na ulicy, gdzie jestem na terenie publicznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę zazdroszczę tych bloków i marzę o kawie z MD.

      Usuń
  14. Piękna ta nasza Polska na Twoich zdjęciach. W codziennym zabieganiu nie zawsze się to zauważa. Może własnie potrzebne są takie blogi jak Twój, by sobie to uświadomić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna, piękna, wzdłuż i wszerz. Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Zdecydowanie dzielę Warmię na miasto i wieś. To dwa różne światy, każdy ciekawy na swój sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcia są naprawdę świetne, gratuluję!
    I pozdrawiam, j.

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczne zdjęcia ! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowne zdjęcia, Mazury to wspaniała kraina:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy11/7/13

    Nareszcie doczekałeś się zasłużonego wypoczynku na łonie przyrody. Wydaje mi się, że nie rozstajesz się z aparatem fotograficznym. Ciekawa jestem, czy jest w pobliżu Twego domu jakaś trawka, której nie uwieczniłeś na zdjęciu;)
    Co innego fotografować nieznajomych tylko dla siebie, a co innego pokazywać zdjęcia szerszej publiczności.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Anna z byłej "Działki Anny"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to się dzieje z tymi blogami, że wiele znika z powierzchni ziemi. Jakieś dziwne rzeczy. Pozdrawiam

      Usuń
  20. Nie ma to jak odpoczynek. :)
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudownie jest tak słodko leniuchować. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, żeby jeszcze pogoda była bardziej przyjazna. Pozdrawiam :)

      Usuń
  22. Piękne kadry, Zbyszku, te najprostsze, codzienne, tam gdzie nam dobrze jest wypoczywać, są zawsze najciekawsze.
    A'propos fotografowania ludzi. Myślę, że ci, co chętnie pozują, zdają sobie sprawę, że mogą być pokazani szerszej publiczności, ale jak wiemy, najciekawsze zdjęcia są te zrobione przez zaskoczenie, w ukryciu... niby można, beż żadnych konsekwencji, a jednak jest to naruszenie prywatności...
    Pozdrawiam, udanych wakacji życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię taką prostotę. Domy z czerwonej cegły, drewniane stodoły, płoty, las i tylko zwykłe sprawy. Żadnej ekstrawagancji. Wtedy naprawdę odpoczywam. Pozdrawiam wakacyjnie :)

      Usuń
  23. EMERYT12/7/13

    Ciekawe kadry, lubię mazurska wieś.

    OdpowiedzUsuń
  24. J'aime beaucoup ces photos campagnardes. Belle ambiance.
    Je vous souhaite un bon dimanche.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak zwykle mnie zachwyciles...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  26. Zazdroszczę wakacji, tej sielskości dookoła. Dobrego czasu, Zbyszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wzajemnie Maju.

      Usuń
  27. PółWarmiak14/7/13

    Psianknie... Że się tak regionalnie wyrażę ;) Aż żal mnie w sercu ściska, że na takie klimaty muszę czekać prawie miesiąc... I to w tym roku będą krótkie wakacje na Warmii i Mazurach.
    Też mam takie miejsce, gdzie mam wrażenie, że tam nikt niepowołany mnie nie odnajdzie, wioseczka wśród pól a na horyzoncie wśród pagórków czerwone dachówki i warmińskie nieprzebrane lasy... I znów skojarzenia ze wspominanym wcześniej klipem Abenteuerland. Udało się zobaczyć? Jak wrażenia? Bo tu o obraz i klimat chodzi bardziej niż o muzykę.
    Pozdrawiam z Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałem. Prawdziwie polskie złote łany. Rzeczywiście wakacyjne klimaty i muzycy w zbożu robią niesamowite wrażenie.
      Może w czasie Twojego urlopu troszkę zmieni się pogoda, bo ostatnie dni to istne deszczowe szaleństwo. Ale pięknie i tak jest. Pozdrawiam z Mazur :)

      Usuń
  28. Zbyszku, ja bym tam nie chciała, żeby ktoś mi robił zdjęcia przez okno, także pieniądze w firanki również zainwestowane, chociaż często je odsłaniam, co by mieć widok na niebo. Na ulicy znaleźć się na zdjęciu, to już trochę inaczej, tam "wychodzi człowiek do ludzi". A dom, moja twierdza ;)

    Marzą mi się takie wakacje, mazurskie wsie mają niezwykły klimat :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam rolety, zasłony i często z nich korzystam. Chociaż lubię popatrzeć w niebo. Mam ten komfort, że mieszkam wysoko i nikt mnie nie podgląda, no chyba że z samolotu. Ale zasadę mam tę samą: "mój dom, moja twierdza". Pozdrawiam :)

      Usuń
  29. Przepiękne zdjęcia, przepiękne miejsca...czegóż chcieć więcej?! Cały blog zasługuje na chwilę uwagi i skupienia... Zaobserwowałem, aby byc na bieżąco i móc uczestniczyć w tym projekcie dalej! Pozdrawiam i gratuluję! bankowski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...chyba przesadzasz, ale dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam :)

      Usuń
  30. Fajne klimaty...., super foty.., pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Obejrzałam Twoją kapliczkę i widzę, że mieszkańcy też nie żałowali niebieskiego koloru do jej pomalowania. Przypomnę, że też sfotografowałam niebieską kapliczkę, choć uważam, że ładniejsza była czerwona, bo wymurowana z czerwonej, przedwojennej cegły.
    Co do koguta, który pieje rano, to mam mieszane uczucia, bo kiedyś jeden kogut przeze mnie trafił do niedzielnego rosołu, gdyż poskarżyłam się sąsiadowi, że nie mogę przez niego spać, bo piał przez całą noc co godzinę.
    Co do Bloggera, to naprawdę nie wiem, co mu odbiło, że zablokował moją pocztę, a jednocześnie mój blog. Najśmieszniejsze, że nie korzystam z Gmaila, lecz z poczty na Onecie. Teraz już założyłam bliźniaczy blog, ale z Anny stałam się Anką, choć nigdy nikt tak się do mnie nie zwracał.
    Dziękuję za pamięć.

    OdpowiedzUsuń

| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |