wtorek, 3 września 2013

Balonowy Olsztyn i o historii sterowców w Dywitach

Czasami warto wstać o świcie i wyjrzeć przez okno. W miniony weekend w Olsztynie odbywała się szósta edycja Mazurskich Międzynarodowych Zawodów Balonowych. 19 września 1783 w Wersalu odbył się pierwszy załogowy lot balonem. Bracia Montgolfier wraz ze szwajcarskim fizykiem Ami Argandem zbudowali balon na gorące powietrze, na pokładzie którego znalazły się baran, kogut i kaczka. Po tej próbie rozpoczęły się loty z udziałem ludzi.
Z Olsztyna przenosimy się do Dywit. W tym roku mija 100 lat od czasu, gdy Niemcy między rzekami Łyną a Wadąg, na obszarze 111 hektarów, zaczęli budować jedno z największych na terenie Prus Wschodnich lądowisk sterowców. W tle kościół pw. Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza oraz słoń na szczęście.
W kwietniu 1913 r. władze Olsztyna dla potrzeb niemieckiej armii zakupiły od miejscowego gospodarza teren pod budowę bazy wojskowych sterowców w Dywitach. Największym elementem lądowiska była ogromna hala o wysokości 35 m szerokości 44 m i długości 192 m.
Obok hangaru znajdowały się magazyny, w których przechowywano wiele materiałów eksploatacyjnych oraz części zamiennych do sterowców jak również do taboru naziemnego. Składowano też butle ze sprężonym wodorem, który w zeppelinach służył jako gaz nożny, zapasy paliw do silników spalinowych sterowców, jak również wszelkich innych pojazdów i maszyn pracujących w jednostce. Lądowisko posiadało własną siłownię generatorów elektrycznych, kotłownię, magazyny amunicji i bomb, radiostację oraz kilka studni.
Ponadto od 1 sierpnia 1914 roku w Dywitach zaczęła pracować pierwsza stacja meteorologiczna z wysokim masztem na którym powiewał wskaźnik kierunku wiatru.
Główna hala lądowiska była dobrze doświetlona światłem dziennym, a po zmroku lampami elektrycznymi. Dodatkowo do dyspozycji obsługi było kilka przenośnych szperaczy naziemnych używanych do oświetlania maszyn operujących podczas startu i lądowania po zmroku.
W hali umieszczone były 3 dystrybutory do tankowania statków powietrznych paliwem. Wewnątrz hali po obu bokach znajdowały się schody prowadzące do pomostów z których obsługa miała dostęp do zeppelinów z wysokości.
Wspomniana hala miała wysokość 35 m, szerokość 44 m i pierwotną długość 188 m, rozbudowaną później do 192 m. Do budowy samej konstrukcji zużyto 100 ton stali. Te olbrzymie gabaryty pozwalały na swobodne wprowadzenie i wyprowadzenie sterowca, zainstalowanie dystrybutorów paliwowych czy wysokich pomostów, umożliwiających mechanikom dostęp z góry. Po obu stronach hangaru znajdowały się torowiska służące do transportu tych statków powietrznych oraz dwa mierzące ok. 500 m place manewrowe.
Stopy do cumowania sterowców. W sumie w Dywitach były 24 punkty kotwicze.
Sterowce ściągano w dół i cumowano za pomocą lin przeplatanych przez stalowe obręcze, umieszczone w żelbetonowych blokach znajdujących się na placach manewrowych.
Zachowane fragmenty torowiska do hangaru sterowców
Po przegranej wojnie Niemcy zlikwidowali lądowisko. Rozebrano wszystkie budynki, hangar, pozostawiając kotwy i elementy torowiska. Dziś znajduje się tu ścieżka historyczno-dydaktyczna.
Polecam wycieczkę zieloną trasą rowerową prowadzącą do Dywit przez Las Miejski, nieopodal znajduje się też urokliwy zakątek elektrowni na Łynie, ale o tym następnym razem. Przypominam też wpis Warmińskie zakątki gminy Dywity.

40 komentarzy

  1. Tych balonowych widoków zazdroszczę, dobrze, że się nimi podzieliłeś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wysokości prezentują się wspaniale :)

      Usuń
  2. Zdjęcia z balonami przecudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fotogeniczne te balony! I ciekawe info o sterowcach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ato ciekawe, co piszesz o sterowcach, a balonem latałam i kto wie może wkrótce polecę motolotnią...
    Pozdrawiam :)))*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już czekam na motolotniową relację. Świat z wysokości jest naprawdę wspaniały. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Super balony :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny wpis i ja bym chętnie zobaczyła pokaz tak pięknych balonów pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. krakowianka3/9/13

    balony wdzięcznie wyglądają..a historia o sterowcach bardzo ciekawa...nie wiem,ale jak patrze na sterowiec,odczuwam jakis nieokreślony lęk...taki lecący...olbrzym....,tak jak spotkanie z wielorybem,w oceanicznej głębinie...niepokojąca wielkość
    pozdrawiam wpatrzona tam,wysooooooko...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie odczucia co do sterowców. Dla mnie to latające wieloryby :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Balony fantastyczne, też bym popatrzyła! A sterowce - zupełnie mi nie znane - ciekawe i unikatowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo balonowo, chętnie bym sobie taki start balonów obejrzała :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo profesjonalny wpis. Dużo ciekawych informacji. Balony piękne i romantyczne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Cóż za piękne balony, bardzo chciałabym zobaczyć takie zawody balonowe, szkoda, że to tak daleko ode mnie. Cieszę, się, że chociaż tu mogłam zobaczyć zdjęcia z zawodów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pofruwałabym, piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lot balonem to moje marzenie. Twoje piękne zdjęcia rozmarzyły mnie jeszcze bardziej ;) Bardzo ciekawa sprawa z tym lotniskiem sterowców.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balonem leciałem dawno temu. Dziś taki przelot to ok. 500 zł. Ale samolot nad Olsztynem chyba tańszy i może bezpieczniejszy? Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. A mnie się zawsze wydawało, że balonem bezpieczniej ;) Na pewno bardziej romantycznie ;)

      Usuń
  14. Też czasami udaje mi się nad moim miastem ujrzeć balon, a kiedyś przelatywał nad moim balkonem. Sterowce mnie przerażają, bo pamiętam, co się stało z "Hindenburgiem". W ogóle wolę stąpać twardo po ziemi niż unosić się w powietrzu.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, historia "Hindenburga" tragiczna, ale wszystko zapewne za sprawą sabotażu. No i resztki aluminiowej konstrukcji statku zostały przewiezione do Niemiec i użyte do produkcji samolotów wojskowych dla Luftwaffe - to też nieciekawy wątek. Czyli zostajemy przy balonach? Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Fajnie te balony wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  16. Olsztyn to piękne miasto oglądam na kolejnym blogu.
    Balonowe zdjęcia przecudowne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nic o tym nie wiedziałam! Połówka przecież tam jeździ od lat. Może jest to historia nie wszystkim znana?
    Dla mnie bardzo ciekawa.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znana, znana, w Dywitach bardzo łatwo na nią trafić. Pozdrawiam :)

      Usuń
  18. EMERYT4/9/13

    Podejrzewam, ze w naszych polskich lasach jest jeszcze duuużo niespodzianek. Trzeba je odkryć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, odkrywcy na start!

      Usuń
  19. Hej Zbyszku.
    Fantastyczny fotki i tekst. O tym lądowisku to absolutnie nic nie wiedziałem! W naszym kraju jest pełno bardzo ciekawych i pięknych miejsc. Mam nadzieję, że zwiedzanie Polski stanie się modne. Ja większą częśc naszego kraju poznałem jeszcze z rodzicami a także na obozach harcerskich i koloniach.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za naukę geografii i historii kraju ojczystego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Polska to najciekawsze miejsce na odkrywcze wojaże. Proszę bardzo, chociaż w tym przypadku nauczycielem się nie czuję. Pozdrawiam :)

      Usuń
  20. Fantastyczne zdjęcia, balony na niebie prezentują się bajkowo:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Baloniarstwo jest piękne ale nieco pasywne. Moje marzenie to sterowce - ale te kosztują wielokrotnie więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sterowce robią niepowtarzalny klimat, są majestatyczne, powolne, przez to tajemnicze. Kilka lat temu latał na Olsztynem sterowiec z nazwą jednego z serwisów aukcyjnych. Był nieco mniejszy, ale też wyglądało to nieziemsko. Niedawno zastąpiono go na samolot, pewnie wyszło taniej.

      Usuń
  22. Po przeczytaniu Twojego postu nasuwają mi się trzy myśli: dziś prawdziwych sterowców już nie ma...., balony mają w sobie coś majestatycznego i siła natury pokonuje wszystko. Dziś trasa torowiska sterowców otaczają potężne drzewa - wystarczyło kilkadziesiąt lat zatrzeć pozostałości po niemieckiej bazie. Gdyby nie ingerencja człowieka, nie zostało by nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie budowa osiedla domków jednorodzinnych takich detali byłoby więcej, a może przeciwnie, nic by nie pozostało. To tylko dowodzi, że jest jeszcze wiele niezbadanych ciekawostek wokół naszych domostw.

      Usuń
  23. Zbyszku. Dziękuję w imieniu pary młodej. A Kobyłka to leży właśnie na trasie do Wołomina:) Ząbki, Zielonka to zagłębie chłopaków Z MIASTA. I znikających aut :)
    Piękne wyglądają balony w środku osiedla. Fantastycznie. Za mało się chyba Polska promuje?
    Pozdrawiam rano z chłodnej Warszawy

    OdpowiedzUsuń