sobota, 16 listopada 2013

Listopadowa sobota w Butrynach i rekomendacja

Ranek. Kręte serpentyny warmińskich dróg, słońce wyglądające ukradkiem zza mgieł i ten wspaniały zapach wilgoci oraz mrozu. Spacer w takich okolicznościach jest dla mnie niczym pobyt w barokowej świątyni. Wiem, że się ze mną nie zgodzicie, ale niestety, uwielbiam takie momenty. Jest jeszcze dym z wiejskich kominów, który pachnie palonym bukiem oraz cisza, którą z oddali przerywają odgłosy piłującej krajzegi. Wszystko to jest tak magiczne, że ranki mogłyby w ogóle nie mijać.
Czasami przy płocie zjawiają się sarny lub łosie, które pałaszują pozostawione jabłka oraz zalegające na kopcu chwastów resztki marchewek. O dzikach nawet nie będę pisał, bo ich odwiedziny pozostawiają ogólne spustoszenie i splądrowanie. A krety? Sami widzicie powyżej, jak to jest z kretami.
Najlepszą wewnętrzną rozgrzewką na takie zimne chwile pozostaje rosół z domowym makaronem. Wiadomo, najsmaczniejszy robiła moja babcia. Zawsze dodawała dużo lubczyku, co potęgowało doznania smakowe. A na deser gęsty kompot z letnich truskawek lub cudowna szarlotka. Dziś mam okazję przypomnieć sobie te smaki i liczę, że pozostaną w mojej pamięci na zawsze. A prezentem, który zabiorę do mojej miejskiej dżungli będą świeżutkie orzechy laskowe, zjem je naprędce, bo lubię gdy są miękkie oraz aromatyczne i dżem z jeżyn, czyli czerwono-czarną poezję babcinego ogrodu. I jak tu nie lubić tej listopadowej soboty.

A na dużym ekranie Papusza. Jestem ogromnym fanem tego filmu, bo przecież cześć zdjęć kręcona była w warmińskiej Ornecie. Znakomitym dopełnieniem do dzieła jest reporterska książka Angeliki Kuźniak ze zdjęciem na okładce Agnieszki Traczewskiej. Krótko - gorąco polecam.

38 komentarzy

  1. Cudowne widoczki. Wszystko mi się podoba. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cierpię dźwięku krajzegi ;)
    Kapliczka bardzo ładna i chyba bardzo stara. U mnie takie z blaszaną chorągiewką należą do najstarszych, nawet z XVIII w. Na tej chorągiewce pewnie jest data.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z bliska też nie przepadam za tym dźwiękiem, ale jak słyszę go w oddali, to mam jakiś sentyment. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Anonimowy16/11/13

    Piękne! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia <3 (y) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe jesienne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. krakowianka16/11/13

    piękne poranki we mgle...jestem zauroczona...wspaniale to ująłeś na zdjęciach,nastrój faktycznie jak w jakiejś starej świątyni...niesamowite...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mgła i słońce, to dopiero jest połączenie :)

      Usuń
    2. krakowianka19/11/13

      niesamowite,bajeczne...refleksyjne...po prostu piękne...i nie jest to łatwe do sfotografowania;)

      Usuń
  7. czysta poezja...a z tą Ornetą po raz kolejny muszę się przymierzyć, bo to ponoć rodowa siedziba dla posiadaczy mojego nazwiska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już poważna sprawa :)

      Usuń
  8. Nie wiem, czy wszyscy kierowcy są zadowoleni z mgły i krętych dróg;)
    Też bardzo lubię smaki mojego dzieciństwa. Niedzielny rosół to tradycja ludzi nie tylko ze wsi.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kręte drogi to rzeczywiście zmora, szczególnie zimą, ale co zrobić. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Kiedy za oknem jesieni czas, mnie też nachodzi chęć kosztowania przetworów owocowych... u mnie niestety, sposób ich robienia zaczerpnięty jest z przepisów innych babć.
    Krecia robota (szkodniki jedne!), tu na zdjęciu, dodaje życia zastygłemu krajobrazowi, i bardzo ładne zdjęcie trzecie, aż mam ochotę przejść się tą dróżką w stronę brzozy:), z kolei tą krętą, z pierwszego, pojechać w jakąś warmińską dal.
    A film do obejrzenia. Dziękuję!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisy babć są najlepsze, sprawdzone i smaczne, a to chyba najważniejsze :) Film polecam, bo to naprawdę dobre dzieło. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Pięknie opisujesz proste uroki codzienności...Obejrzałam zajawkę filmu, myślę że pomysł aby nakręcić w wersji czarno- białej był bardzo trafiony. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne zamglone zdjęcia!
    Dobry film i dobry rosół dopełniają reszty.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wybieram dżem, jest znakomity do kanapki z białym serem :) Pozdrawiam

      Usuń
  12. Najczęściej jesień ubiera się w mgliste poranki. Pięknie je utrwaliłeś:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze to ująłeś. Tę mgłę. To, co teraz jest wszechobecne .

    OdpowiedzUsuń
  14. PółWarmiak17/11/13

    Uroki mrocznej zimowo-jesiennej Warmii, to coś dla koneserów... Do dziś wspominam pewien listopadowy spacer po Pieniężnie i widok zamglonych i zadymionych pól w oddali. Tymczasem mam nadzieję na Andrzejki w Olsztynie. Tradycyjnie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I narobiłeś mi smaku na Pieniężno, dawno nie bylem w tych okolicach. Pozdrawiam

      Usuń
  15. pani od matmy17/11/13

    Dla mnie babcia to zapach świeżego ciasta drożdżowego, ciepłego mleka prosto od krowy, skoszonego zboża, jabłek w sadzie (prawdziwych, starych odmian),
    zimą zapach żywej choinki na święta i ciepłego kaflowego pieca. Dziś wszystko jest dla mnie niedostępne. Ściskam Zbyszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wymieniłaś wszystko co najlepsze. Szkoda, że w wielu przypadkach nie da się na wsi uświadczyć tych smaków i zapachów. Ściskam

      Usuń
    2. A ja póki co, mam to wszystko (prócz kaflowego pieca) na wyciągnięcie ręki. Jestem szczęściarą?

      Usuń
  16. Zanikający świat? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarodziejski :) Pozdrawiam

      Usuń
  17. Zgadzam się takie wietrzno/mroźne poranki, mają niezaprzeczalny czar.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny krajobraz we mgle kapliczka przydrożna ,pola ,drogi świetny post pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej. I ja pamiętam co moja babcia gotowała na Pomorzu. W Kwidzynie. Bo tam spędzałem najpiękniejsze wakacje mojego życia. I Pamiętam doskonale marmoladę rabarbarową i masło własnego wyrobu i szarlotki i serniki. To są samki dzieciństwa nie do powtórzenia dziś. A właśnie w Kwidzynie byłem przedwczoraj u mojej cioci.
    Fotografie jak zwykle piękne i prawdziwe.
    Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło i szarlotka... ech, same pyszności. Pozdrawiam, Vojtku.

      Usuń
  20. Zbyszku. Napisałem jak widziałem swoimi oczami. Byłem tam z własnej woli i nikt mi za to ni płacił. Tak jest walka polityczna i się nasila. Patriotyzm stal się NIE MODNY. Albo STAROMODNY. Wyśmiewa się go. Modne zaś jest bogacenie się ZA KAŻDĄ CENĘ. Kariera za każdą cenę. Władza w końcu za KAŻDĄ CENĘ! reszta jest nieważne. Nie umiesz kraść to nie przeszkadzaj innym w wykonywaniu tego zawodu. Młodsze pokolenie to obserwuje i się uczy. Czy tylko aby tego się uczyć powinna??????

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój do otulony mgłami wygląda nostalgicznie ....

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój dom otulony mgłami wygląda nostalgicznie :)

    OdpowiedzUsuń