środa, 26 lutego 2014

Taką Warmię w lutym widziałem

Taką Warmię w lutym widziałem
Luty 2014. 
Trochę mrozu, trochę śniegu, od kilku dni słońce i przelotne opady deszczu. Ogólnie wiosna, panie sierżancie. 
Dziś zdjęcia cyfrowo-analogowe. Miło wrócić do korzeni. Canon AV-1 w natarciu.
W tym tygodniu polecam: 

piątek, 21 lutego 2014

Elbląg ponownie

Elbląg ponownie
Dziś opuszczamy Warmię i kierujemy się w stronę Żuław, do Elbląga. A w Elblągu:
Galeria El - znajduje się w dawnym kościele podominikańskim NMP (XIII-XVI w.), odbudowanym w latach 60-tych XX w. po częściowym zniszczeniu w końcu II wojny światowej.
Biurowiec Alstom - na ulicy Stoczniowej, nieopodal Bramy Targowej, stoi imponujący budynek z czerwonej cegły. Wybudowany został na początku XX wieku i należał niegdyś do zakładów Ferdynanda Schichaua. F.G. Schichau był jednym z najbardziej znanych obywateli Elbląga. Majątek przedsiębiorcy w najlepszym okresie jego działalności wyceniony został na ok. 30 milionów marek. Był również jednym z najbardziej zasłużonych mieszkańców miasta jako współtwórca przemysłu, infrastruktury Elbląga oraz mecenas sztuki. Wspierał hojnymi dotacjami budowę szkół, sierocińców, domów dla ubogich. W uznaniu jego ogromnych zasług dla rozwoju miasta mieszkańcy postawili mu pomnik. Stanął w listopadzie 1900 roku naprzeciwko zakładów. Pomnik został zniszczony w 1945 roku przez Armię Czerwoną.
Ratusz nowomiejski - ratusz przy ul. Łączności 1 to siedziba władz miasta - ma już ponad sto lat. Został zbudowany w latach 1910 - 1912. Przed wojną mieściło się w nim Męskie Reformowane Gimnazjum Realne im. Heinricha von Plauen. Niegdyś zabytkowy budynek otoczony był pięknym ogrodem, jeszcze dzisiaj można oglądać jego pozostałości. Przed budynkiem stoi posąg umierającego Achillesa.
Czołg - czołg T-34 stał się miejskim pomnikiem dzięki serialowi Czterej pancerni i pies oraz faktowi, że to w Elblągu właśnie od 1952 roku stacjonował Pierwszy Warszawski Pułk Czołgów im. Bohaterów Westerplatte, jednostka, w której służyli filmowi bohaterowie serialu. Stąd powstał pomysł postawienia takiego nietypowego pomnika.
Tramwaje - tramwaje wyjechały na ulice miasta w roku 1895, a więc wcześniej, niż np. w Krakowie (1901) czy Gdańsku (1896). W Olsztynie tramwaje pojawiły się w roku 1907 i zniknęły w 1965.
W grudniu 1894 r. koncesję na budowę dwóch linii tramwajowych w Elblągu uzyskała berlińska firma Union-Elektrizitäts-Gesellschaft pod kierownictwem inż. Kreyfelda. 23 listopada 1895 r. oddano do dyspozycji elblążan pierwszy odcinek jednotorowej linii tramwajowej o długości 3,89 km, prowadzący od Dworca Głównego do Starego Rynku i dalej do przystani żeglugowej nad rzeką Elbląg - przy Moście Niskim. Co ciekawe, na tym odcinku nie było żadnych przystanków, tramwaj zatrzymywał się na życzenie pasażerów w dowolnym miejscu. Duże zmiany w elbląskich tramwajach nastąpiły po I wojnie światowej. Właścicielem firmy stało się miasto. Uruchomiono wówczas linie nr 2 i 3. W 1928 r. tramwaje elbląskie przejechały 947 tys. km i przewiozły 3,7 mln pasażerów, a w 1944 r. już 34 mln pasażerów.

 Można się domyślać, że wielu z nich nosiło mundury wojskowe - wszak Elbląg już w latach 30. XX wieku był jednym z większych miast garnizonowych III Rzeszy.
Ścieżka kościelna - to jeden z najciekawszych zabytków miasta, a jednocześnie unikat w skali kraju. Stanowiła wąskie przejście między kamienicami, łącząc trzy kościoły Starego Miasta. Stanowiła najszybszą i najkrótszą drogę pomiędzy nimi, stąd też jej nazwa. Prowadziła ona od kościoła św. Ducha, przebiegała przy kościele św. Mikołaja i kończyła się przed bramą podominikańskiego klasztoru NMP (obecnie Galeria El). Po II wojnie światowej ocalał tylko odcinek łączący ulice Świętego Ducha i Mostową. Całe przejście rozpiera 10 gotyckich łęków. Ocalały fragment Ścieżki kościelnej stanowi jeden z nielicznych, oryginalnych elementów średniowiecznych, który zachował się na elbląskim Starym Mieście.
 Polecam też wpis Czerwcowy poranek w Elblągu

niedziela, 16 lutego 2014

Zimowy haust w Wenecji - Barczewo

Zimowy haust w Wenecji - Barczewo
Labirynt mgły, labirynt słów i labirynt lazurów
Zmienił się w rzekę ulic rów - podwaja wzniosłość murów
Nie dość Wenecji było mgły wśród błękitów nad głową
Teraz odpływa tak jak sny przez żalu jedno słowo.
Marek Grechuta, Wenecja
Śniegu już nie ma, informuję z góry, a dziś bliżej nawet do wiosny niż do gruboskórnej zimy.  
Wenecja Północy, jak bywa nazywane Barczewo, to miasto nad rzeką Pisą. Wybudowano je na planie prostokąta z centralnym rynkiem. W części północno-wschodniej zlokalizowany został kościół farny pw. św. Anny, a w części południowo-wschodniej kościół franciszkański św. Andrzeja. Jest też kościół więzienny św. Dyzmy oraz neogotycki kościół ewangelicko-augsburski. W dawnym Wartemborku mieszka ok. siedem tysięcy osób. 
Barczewo znane jest z zakładu karnego. W 1810 roku władze pruskie po sekularyzacji majątku zakonu powołały dom karny. Budynki zostały przeznaczone na więzienie w 1812 roku. W styczniu 1945 roku zakład przejęły wojska radzieckie a 9 marca 1946 roku władze polskie. W barczewskim zakładzie karnym 12 listopada 1986 roku, zmarł zbrodniarz wojenny Erich Koch. Więzienie to w latach 80. XX wieku było więzieniem politycznym, w którym przetrzymywano działaczy antykomunistycznych m.in.: Leszka Moczulskiego, Władysława Frasyniuka, Adama Michnika. 
W mieście znajduje się czternaście mostów, stąd nazwa Podolsztyńska Wenecja lub Mała Wenecja Północy, oraz pokazana powyżej ostatnia ocalała na Warmii synagoga z 1847 r., neogotycki ratusz z XIX w. i zabytkowe zabudowania przemysłowe. Barczewo żyje historią Feliksa Nowowiejskiego, twórcy muzyki do słów Roty, i corocznie organizuje Międzynarodowy Festiwal Chóralny im. Feliksa Nowowiejskiego.

A poniżej uczta - Celińska w wielu odsłonach. Jej życie dzieli się na przed i po. Przed piciem była szkoła aktorska, gdzie była prymuską, debiut u Wajdy i wyjazd na festiwal w Cannes. Role w znanych filmach i występy w renomowanych warszawskich teatrach. Kolorowe czasopisma drukowały zdjęcie szczupłej, długowłosej dziewczyny o piegowatej twarzy i rozmarzonym uśmiechu. Po piciu był sukces na wrocławskim Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, seria nagrodzonych ról filmowych i udział w przedstawieniach Krzysztofa Warlikowskiego, dzięki którym stała się jedną z najważniejszych aktorek swojego pokolenia. Kolorowe czasopisma drukowały zdjęcie tęgiej kobiety w średnim wieku z krótko obciętymi włosami i rozmarzonym uśmiechem. Pomiędzy jest czarna dziura długa na sześć lat...
W tym tygodniu polecam: 

wtorek, 11 lutego 2014

Kościoły i kapliczki w Jezioranach oraz o tym, że Olsztyn is also happy

Kościoły i kapliczki w Jezioranach oraz o tym, że Olsztyn is also happy
Poewangelicki kościół pw. bł. Jadwigi (konsekrowany w 1887 r.) przy ul. Mickiewicza w Jezioranach.
Kapliczka na rozstaju dróg, nieopodal Jezioran.
Brama cmentarza ewangelickiego składająca się z czterech filarów z resztkami żelaznych wierzei.
Dawna kaplica filialna, obecnie kościół filialny pw. św. Krzyża przy ul. Kopernika. To budynek barokowy z drugiej połowy XVI w., restaurowany w 1766 r., odnowiony w 1927 r., remont kapitalny przeprowadzono w 1959 r. Przy szczycie wschodnim wieżyczka nakryta jest barokowym hełmem z chorągiewką, na której widnieją daty 1623 i 1927.
W Jezioranach znajdują się dwie kapliczki miejskie. Pierwsza pochodzi z końca XVIII w., o typowej dla tego okresu bryle i proporcjach oraz nietypowym rozwiązaniu elewacji frontowej flankowanej przez dwie masywne półkolumny. Wzorowana na architekturze barokowej. Druga kapliczka została wzniesiona na przełomie XIX i XX w., jest murowana i tynkowana, o formach neogotyckich zwieńczonych prostą, masywną sterczyną z namiotowym dachem i krzyżem. Po jednej stronie znajduje się dekoracja wykonana na desce malarskiej.
Kościół pw. św. Bartłomieja w Jezioranach. Więcej o tej gotyckiej świątyni następnym razem.

W internecie trwa moda na lokalne interpretacje teledysku Pharrella Williamsa Happy. Po Krakowie, Warszawie, Trójmieście i Poznaniu przyszedł czas na olsztyńską wersję klipu. Oto i ona. Zatem bądźmy szczęśliwi na co dzień. Więcej optymizmu Panie i Panowie :)

środa, 5 lutego 2014

Chodzą jeziorami ludzie - spacer z Komedą w tle

Chodzą jeziorami ludzie - spacer z Komedą w tle
Pozwoliłem sobie nawiązać do piosenki Wolnej Grupy Bukowiny, bo, po pierwsze lubię ją bardzo, po drugie uwielbiam stąpanie po zamarzniętej tafli jeziora, po trzecie to wszystko przez psa. Nie pytajcie dlaczego, tak się jakoś złożyło. Do tego zawsze w takiej sytuacji mam w głowie ten utwór Komedy.  A że na Warmii jest po czym stąpać, w samym Olsztynie jest przecież piętnaście różnych akwenów wodnych, więc voilà. To jezioro ma powierzchnię 22 ha, objętość 1406 tys m³ oraz głębokość 26 m. Jego zamarzniętą taflę przeszedłem wzdłuż i wszerz.
Zamarznięte jeziora to nic w porównaniu ze skutym lodem Bałtykiem. Z kronik z przełomu XV i XVI wieku dowiadujemy się o podróżach po bałtyckim morzu. W XV wieku z Gdańska do Lubeki można było dojechać konno po skutej lodem tafli, niewiele później ludzie wyprawiali się na Hel. Krążą opowieści o karczmach, które powstawały na lodzie i dawały podróżnym czas na odpoczynek.  
W książce Wyjątki ze źródeł historycznych o nadzwyczajnych zjawiskach hydrologiczno-meteorologicznych na ziemiach polskich w wiekach od X do XVI czytamy, że dawny kronikarz w 1423 roku, relacjonuje wyprawę saniami z Gdańska na wyspy duńskie. W tym samym roku możliwe były podobno przeprawy po lodzie z Prus do Lubeki oraz z Meklemburgii do Danii. Mroźna zima dała się we znaki również w latach 1708-1709. Andrzej Chryzostom Załuski zanotował: Morze Bałtyckie jak tylko okiem nawet uzbrojonem dosięgnąć można było, do dnia 8 kwietnia, grubym lodem było pokryte. Znane były też podróże z Rewla w Inflantach, położonego na południowym brzegu Zatoki Fińskiej, do Szwecji oraz Danii. Tyle historii z przymrużeniem oka. I oby luty mrozem trzymał, bo inaczej: Gdy ciepło w lutym, zimno w marcu bywa, długo trwa zima, to jest prawda niewątpliwa.
W tym tygodniu polecam: