czwartek, 25 września 2014

#Warmia

#Warmia





Człowiek wolny panuje nad czasem. Człowiek, który ma władzę nad przestrzenią, jest po prostu potężny. W mieście wymykają się nam minuty, godziny, lata. Płyną z rany krwawiącego czasu. Na wsi czas się uspokaja. Kładzie się u waszych stóp jak stary poczciwy pies i nagle zapominacie o jego istnieniu. Jestem wolny, ponieważ takie są moje dni.
Sylvain Tesson, W syberyjskich lasach






piątek, 19 września 2014

Jonkowo

Jonkowo
Wieś lokowana w 1345 r. przez biskupa warmińskiego Hermana z Pragi pod pierwotną nazwą Hogenbuche, oznaczającą w języku niemieckim Wysokie Buki - mieszkańcy nie przyjęli jej. Późniejsza nazwa wsi została utworzona od nazwiska pierwszego sołtysa o imieniu Jonekony. Pierwszy kościół powstał w Jonkowie w latach 1350-1375 i był drewniany. W 1356 r. biskup warmiński Jan Stryprock zapisał wieś kapitule kolegiackiej w Dobrym Mieście. Jonkowo zostało spalone podczas wojny trzynastoletniej przez wojska krzyżackie. Opuszczone włóki zasiedlał nowymi osadnikami w latach 1516, 1518 i 1521 Mikołaj Kopernik, który był administratorem dóbr kapituły warmińskiej. Parafia w Jonkowie pojawiła się w wykazie parafii warmińskich pod koniec XV w. 14 lutego 1807 r. w Jonkowie przebywał Napoleon Bonaparte.
Corocznie organizowana jest tu Napoleoniada, czyli rekonstrukcja bitwy pomiędzy wojskami francuskimi i rosyjsko-pruskimi, która nawiązuje do wydarzeń z przełomu maja i czerwca 1807 roku. W tym czasie okolice Olsztyna zajmowały wojska francuskie, które cały czas nękały podjazdy rosyjskie i żołnierzy armii pruskiej (Napoleon przygotowywał się do decydującej rozprawy, która nastąpiła 14 czerwca 1807 r. pod Frydlandem - okolice Królewca). Z polecenia Cesarza Francuzów w Jonkowie, Łupstychu i kilku innych miejscowościach przygotowano potężne reduty obronne na wypadek nagłego ataku przeciwnika.
Dziś Jonkowo to wieś gminna, która liczy 1500 mieszkańców.

niedziela, 14 września 2014

Garzewo, Gołogóra, Łomy, Świątki - przydrożne kapliczki warmińskie

Garzewo, Gołogóra, Łomy, Świątki - przydrożne kapliczki warmińskie
Kapliczki i krzyże od wieków wyznaczają obszar społeczności lokalnej. Niegdyś wierzono, iż zabezpieczały miejscowość przed ingerencją zewnętrznych demonicznych sił. Otoczone drzewami, tworzyły rodzaj wyodrębnionej strefy sakralnej. Wiele z nich stawiano na wzgórzach, przy starych rozłożystych drzewach, w centrum wsi, gdzie zaopatrzone w niewielki dzwon informowały o ważnych wydarzeniach.
Warmiacy gromadzili się przy kapliczkach, aby w maju odmawiać Litanię Loretańską, a w październiku Różaniec, zwłaszcza tam, gdzie nie było kościołów. I tak jest do dziś. Poniżej kilka kapliczek z północnych terenów Pojezierza Olsztyńskiego.
Garzewo
Gołogóra
Łomy
Świątki

wtorek, 9 września 2014

Metal, beton i szkło, czyli Galeria Warmińska w Olsztynie

Metal, beton i szkło, czyli Galeria Warmińska w Olsztynie
W nawiązaniu do poprzedniego posta. 5 września otwarto Galerię Warmińską w Olsztynie. Jej budowa trwała krótko, bo została rozpoczęta w styczniu 2013 roku. Całkowita powierzchnia wynosi 116 675 m². Obiekt został zaprojektowany w pracowni architektonicznej tragicznie zmarłego Stefana Kuryłowicza, który stworzył wiele nowoczesnych obiektów, m.in. w Warszawie. Konstrukcja daje poczucie dużej przestrzeni. Architekci zadbali o sporą ilość naturalnego światła, przedostającego się do wnętrza budynku. Wszystko za sprawą bryły głównego wejścia do galerii, która przypomina fakturą żyłki liścia i obudowana jest dużą ilością szkła. Ostatnio słyszałem też głosy, że elewacja nawiązuje do tradycyjnych budowli z Warmii i Mazur i jest inspirowana murem pruskim. Wg mnie to przesada interpretacyjna, bardziej skierowałbym się w stronę Diagramu Woronoja.
Miałem okazję być w środku przed otwarciem galerii, zatem powyżej kilka zdjęć. Najbardziej interesowały mnie względy architektoniczne oraz wizualne obiektu. Uwielbiam czystą formę, nowoczesną geometrię, a to piąty, w tak oszczędny sposób zbudowany obiekt w Olsztynie (Filharmonia Warmińsko-Mazurska, Dukat, Warmia Towers, Aura). Chłodne wnętrza, biel w kontraście z kolorowymi elementami (wejścia do toalet i wind), szkło, drewno, sporo słońca w środku wpadającego przez przeszklony sufit oraz szyby boczne, surowy beton, metal. Na parterze i pierwszym piętrze sklepy, dwa dalsze piętra to parkingi, kino i klub fitness. To tyle mojego zachwytu nad Galerią Warmińską. Martwi mnie odpływ klientów z olsztyńskiej starówki i przejmowanie klimatycznych lokali w kamienicach przez banki. Ale być może taka jest specyfika miasta, że trzeba podążać za tłumem i wybierać konsumpcjonizm. Ja podziękuję.

piątek, 5 września 2014

City break w Olsztynie

City break w Olsztynie
Ostatnio w swoim rodzinnym mieście jestem tylko gościem. Bywam tu i tam, ale Olsztyn zawsze mi nie po drodze. Tym razem udało się. Musiałem wstąpić do urzędu, coś wypić oraz zjeść, zrobić zakupy, wpaść na spotkanie, a nawet zajrzeć do biblioteki i teatru. Powyższe słowa brzmią idyllicznie, ale gdyby nie chaos komunikacyjny, to rzeczywiście by tak było. Pokonanie autobusem sześciu przystanków zajęło mi 49 minut. W tym czasie obliczyłem, że moim najlepszym dniem tygodnia w pracy będzie wtorek, gdyż przepracuję tylko 33 wtorki, za to poniedziałków będzie aż 36 (no tak, jak ja nie lubię poniedziałków), przeczytałem, że mężczyźni maja łatwiej w życiu, że warto jeść śniadanie,  że można żyć bez telewizora (dwa miesiące wytrzymałem i nie korci mnie). Radio donosi, że niektóre olsztyńskie ulice zakorkowały się bardziej, inne całkiem straciły swoją przepustowość, a związek z tym ma otwarta właśnie Galeria Warmińska o pow. 116 675 m². Do tego budowa linii tramwajowej, początek weekendu i jasny szlag trafia mnie czasami. Z drugiej strony widać rozwój, pieniądze, inwestycje (z akcentem i linkiem na każde wcześniejsze słowo), a dzięki temu może młodzi ludzie zobaczą osobistą przyszłość w naszym kraju. Może jestem czepialski, może wróciłem z leśnej głuszy, gdzie chleb jest na zapisy, a mleko przynosi się w emaliowanej kance i utyskuję na codzienność mieszkańców Olsztyna. Widocznie musi być tak, jak powiedział kierowca autobusu do starszej pani: to miasto a nie wieś, tu muszą być korki.
Pomijając wcześniejszą wypowiedź, to po prostu miasto, które lubię. Olsztyn uwieczniony telefonem. A na weekend do stolicy Warmii i Mazur ściągnęło mnie przede wszystkim poniższe wydarzenie.
W tym tygodniu polecam: 
http://cjg.gazeta.pl/olsztyngreenfestival/0,139104.html