sobota, 31 stycznia 2015

7 dni - Warmia

7 dni - Warmia
Wyszło osiem, ale niech już będzie. Chmury mnie urzekły. Chyba kiedyś już wspominałem, ku Waszemu niezadowoleniu, że lubię zimę. Najbardziej w ciepłym samochodzie, przy kubku gorącej herbaty i kęsie suchara beskidzkiego, ewentualnie przy wiejskim piecu, z mruczącym kotem na kolanach - zawsze o tym marzę, gdy ręce mi odmarzają podczas robienia zdjęć. I jeszcze, żeby firanki delikatnie falowały od ciepłego powietrza lub drewno pachniało zza rogu.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Warmia samotna i olsztyński plakat teatralny

Warmia samotna i olsztyński plakat teatralny
Biała dama zaszalała.
Warmia samotna, 2015.
Kiedyś wspominałem, że uwielbiam plakat teatralny i teatr.

środa, 21 stycznia 2015

Sauté

Sauté

Jedno z 15.
Jeziora w mieście to rzadkość, Olsztyn ma ich aż tyle.
Zapada wieczór, pies wkłada nos w świeży śnieg, trzciny stoją wyprostowane.
Tak mi przyszło do głowy:
Tonie słońce w horyzoncie, mnie zalewa proza, ech...,
Pustka, byle ćmy nawet brak. /K. Nosowska/

piątek, 16 stycznia 2015

Właśnie tędy prowadzi droga do Raju

Właśnie tędy prowadzi droga do Raju








Umarłych wie­czność dotąd trwa, dokąd pa­mięcią się im płaci.
Dla J.







niedziela, 11 stycznia 2015

Las Warmiński

Las Warmiński










Jedno z moich ulubionych miejsc na Warmii. Wystarczy, że wkroczę za tę furtkę.
Las Warmiński w Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej, kubek termiczny z kawą, ocieplane kalosze, telefon w dłoni i pies obok mnie. 
A w plenerze deszcz, mgła, potężny wiatr, słońce. Czy ktoś widział zimę?

wtorek, 6 stycznia 2015

Kościół pw. św. Bartłomieja w Jezioranach

Kościół pw. św. Bartłomieja w Jezioranach
Gotycki kościół św. Bartłomieja z 1390 r. (według tradycji miał być ukończony w 1345 r., kiedy w dokumencie lokacyjnym uposażył go biskup Herman z Pragi) z wieżą dobudowaną w początkach XX wieku i cenną kołatką - jednym z rzadkich okazów sztuki odlewniczej, został wzniesiony jako trójnawowa hala bez chóru o czterech przęsłach, na planie zapożyczonym z kościoła św. Jana w Ornecie. Cegła ułożona według tzw. wątku polskiego z podmurówką z kamienia polnego. W 1912 r. kościół był poddany gruntownej renowacji, połączonej z rozbudową korpusu o dwa przęsła wschodnie, a wieża nadbudowana o dwie kondygnacje. Prezbiterium nie zostało wyodrębnione, ale dobudowano nową kruchtę i podwyższono wieżę.
Obecnie jest to budowla halowa, trójnawowa, sześcioprzęsłowa (dwa przęsła pseudogotyckie), z piętrową zakrystią od strony północnej, kruchtą od strony południowej i kwadratową wieżą od strony zachodniej. W nawie głównej sklepienie gwiaździste, w nawie bocznej - sieciowe. Wieża z zegarem, czterokondygnacyjna z ostrołukowymi blendami. Portal ostrołukowy z profilowanymi ościeżami. W fasadzie kruchty znajduje się metalowa płaskorzeźba z popiersiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem i napisem, odnoszącym się do pożaru z 1873 r.
Wyposażenie kościoła w większości barokowe (niejednolite, mieszane, z XVIII i XIX w.). Ołtarz główny z warsztatu Jana Chryzostoma Schmidta z Reszla pochodzi z roku 1734 r., konsekrowany przez bp Adama Stanisława Grabowskiego 16 października 1752 r. Za: wikipedia.pl
Tematycznie: 124 posty w kategorii warmińskie kościoły: Święta Lipka | Sząbruk | Orneta | Wozławki | Bartąg | Głotowo | Krosno

czwartek, 1 stycznia 2015

Morąg wita

Morąg wita
Wiem, że dziś pięknie nie będzie, ale przecież taki mamy stan. W Morągu jest średnio. Powróciłem tu po latach, chociaż historycznie to ani Warmia ani Mazury. Do takich miasteczek lubię pojechać lokalnym transportem, starym, trzeszczącym pekaesem lub koleją. Wybrałem oba te środki transportu. Kolej w drodze powrotnej jak zawsze z 35 minutowym opóźnieniem, autobus dotarł w miarę punktualnie. Wytoczyliśmy się z Olsztyna, kierowca, ja, starsza pani i przeboje grupy Akcent. Głośno huczy nagrzewnica, lekko falują bordowe zasłonki, spoglądam na napis "50 lat PKS", który zdobi biały zagłówek. Pamiętam piękne czasy, gdy szoferkę autobusu ozdabiały proporczyki lokalnych przedsiębiorstw, przy lusterku wisiał różaniec, sztuczne kwiaty, zdjęcie Madonny, a kierowca podczas jazdy palił papierosy. Czasami z wysokości srogo spoglądała tabliczka "Brak miejsc" stosowana szczególnie w dni targowe. Tego dziś nie było. Pozostało wspomnienie z dzieciństwa i pewien smutek. Tak sobie myślałem, jadąc na drugim siedzeniu, że zaznałem trochę szczęścia żyjąc w tamtych czasach, mam co wspominać, a to były naprawdę dobre czasy, czasy nastawione na człowieka. Bo ile to razy kierowca odkręcał tylną klamkę drzwi, żeby jej tłum nie wyrwał lub zabraniał siadania dzieciom na pierwszym miejscu przy wejściu. Wszystko z grubiańską wyższością, miał prawo, rządził.
Pogoda szalała, jak to w ostatnich dniach grudnia. Na placu dworcowym ktoś kręcił bączki beemką, stała taksówka, poza tym małomiasteczkowy marazm.
Do Morąga wybrałem się z dwóch powodów. Po pierwsze jabłecznik u cioci, po drugie kolejowy industrializm, który tkwił w mojej pamięci od kilku już lat i prosił o udokumentowanie. Kocham poniższe widoki. Cisza, czysta forma i bezgraniczna pustka. Ale o tym następnym razem.
Miasto nie zaskakuje. Ludzie pędzą przed siebie, samochody powoli toczą się po morąskich uliczkach, nad głowami gwar wron, w uchu słodki chillout. Jest ratusz z XV w., peerelowskie pomniki, kościół Piotra i Pawła z XIV w., blaszak Społem i kilka ciekawych kamienic. Reszta to nudne, nowoczesne budynki, odnowione ulice, ronda, wszechobecne igliwie, niby ładnie, jednak brzydko. Ot, taki Morąg.
Polecam się następnym razem. Wszystkiego dobrego w '15.
| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |