niedziela, 13 sierpnia 2017

Przystanek Mazury / Stare Jabłonki

Przystanek Mazury / Stare Jabłonki
Co robimy? Otóż całą paczką zbieramy się na dworcu w Olsztynie i z jednośladami wsiadamy do pociągu w kierunku Bydgoszczy Głównej. Odjazd 8.24. Wysiadamy na stacji w Unieszewie. Następnie polnymi ścieżkami, wśród złotych łanów zbóż, po leśnych traktach i wokół jezior docieramy do warmińskiego Gietrzwałdu – to jedyne w Polsce miejsce objawień maryjnych uznane przez kościół, zwiedzamy wieże obronne w Tomarynach – tu bunkry ochrony kolei, by po 15 km dojechać do celu  naszej wyprawy, mazurskich Starych Jabłonek. I tyle w temacie. Grzało niemiłosiernie, pot spływał po plecach, ale woda i kajaki zrekompensowały wszystko. Taki prosty wypad nad jeziora Szeląg Wielki i Mały. A jezioro Szeląg Wielki zlokalizowane jest na obrzeżach rozległego kompleksu Lasów Taborskich z rezerwatem Sosny Taborskie.

sobota, 5 sierpnia 2017

Parowóz, folk, plaża, baby pruskie – krótka wizyta w Olsztynie

Parowóz, folk, plaża, baby pruskie – krótka wizyta w Olsztynie
Dziś reportersko. Kiedy nie mieszkam w mieście, lubię do niego wpaść na krótką wizytę. Bo ile można obcować z borsukami, łosiem za płotem czy brakiem zasięgu. Zatem będzie Olsztyn i to, co mnie spotkało w mieście 15. jezior. A w miastach dzieje się ostatnio dużo dobrego.

niedziela, 30 lipca 2017

Abonent chwilowo niedostępny

Abonent chwilowo niedostępny
Warmia pełna prostoty. Minimalistyczna, spokojna i piękna. 
Taką mam ją w tym roku.
I nawet deszcz odszedł w zapomnienie, chociaż mi on w ogóle nie przeszkadzał.
A za płotem już Mazury, zresztą też wspaniałe.
Tak mi się przypomniało, z Hydrozagatki, bo akurat żar leje się z nieba.

niedziela, 16 lipca 2017

W strefie Mazur Klenczon, trzy kościoły oraz pofajdoki ze Szczytna

W strefie Mazur Klenczon, trzy kościoły oraz pofajdoki ze Szczytna
Uciekłem od świata, bo to co się w nim dzieje, zaczyna przerastać moje pojmowanie. I jestem w miejscu, w którym nie ma zasięgu. Nie działa telefon, internet, występują zakłócenia w odbiorze tv. Tak, wierzcie lub nie, naprawdę są w XXI wieku takie miejsca. I dałbym wszystko, żeby tu zostać na stałe i wieść spokojne życie, trochę jak w filmach Kondratiuka. Żeby było tak: biała wanna na tle kwitnących jaśminów, w wannie my, elegancko ubrani, ona w kapeluszu, dookoła spokój, cisza słonecznego popołudnia, innym razem otaczają nas jabłonie uginające się pod ciężarem dojrzałych jabłek.
A gdzieś w pobliżu, w czasach średniowiecza, żył Jurand. Jego żona umarła ze strachu podczas napadu Krzyżaków. Od tamtej pory poświęcił się zemście i stał się postrachem rycerzy zakonu. Poczciwy był ten Jurand ze Spychowa.
Dziś jednak na rowerze przemierzamy Szczytno i poznajemy pofajdoki. Obecnie to 13 niewielkich rzeźb, reprezentujących różne profesje, usytuowanych na terenie mazurskiego Szczytna. Dawniej pofajdok – ludowa, potoczna nazwa używana na Warmii i Mazurach, oznaczająca młodzieńca (zwłaszcza kawalera) o nieodpowiedzialnym, kpiarskim i niedojrzałym podejściu do życia. Postać była uosobieniem ludowego humoru, ale także prostej mądrości ludzkiej. Chodził on własnymi drogami, ale mimo to był skory do pomocy i życzliwy. Mazurski pofajdok jest utożsamiany ze znaną w innych regionach postacią Sowizdrzała.

niedziela, 2 lipca 2017

W Olsztynie zlot aut rodem z PRL-u

W Olsztynie zlot aut rodem z PRL-u
Od tygodnia leje w tym mieście... – cisną się na usta słowa piosenki Rodowicz. Zapytany, dlaczego pierwszolipcowy zlot aut z epoki peerelu nie utonął w kałużach wyjaśniam, że szczęśliwie nastąpiła pięciogodzinna przerwa w opadach. Zatem dziś zostawiamy w tle warmińskie kapliczki oraz kościoły i oglądamy klasyki samochodowego gatunku. Jak co roku przybyły trabanty, skody, polonezy, garbusy, warszawy, duże fiaty i wiele innych. Były też perełki, dokładnie cztery, które skupiły na sobie uwagę pań i panów.

piątek, 23 czerwca 2017

Kościoły Warmii

Kościoły Warmii
Warmińskie kościoły to czerwień gotyku i neogotyku, piękno polnych kamieni i otaczająca zieleń. To kościoły wśród pól rzepaku, łanów zboża i wspaniałych lasów. To sanktuaria w Gietrzwałdzie, Stoczku Klasztornym, Głotowie, Krośnie i Klebarku Wielkim, a na pograniczu Warmii i Mazur w Świętej Lipce. Od lat ludzie pielgrzymują do tych miejsc, poszukując łaski i odnowienia duchowego.
Łosiery – to z gwary warmińskiej pielgrzymki. Nazwa prawdopodobnie została urobiona od słowa ofiara. To określenia dawnych zbiorowych pielgrzymek do warmińskich sanktuariów. Polscy Warmiacy często chodzili na łosiery do Gietrzwałdu (8 września na Dzień Narodzenia NMP), Bartąga na kiermas, czyli odpust Opatrzności Bożej, do Klewek na św. Rocha i Świętej Lipki. Przed objawieniami w Gietrzwałdzie w 1877 roku, mieszkańcy Warmii pielgrzymowali do Łąk Bratiańskich pod Nowym Miastem Lubawskim. W czasie drogi nie brakowało ślubowań i próśb indywidualnych, śpiewano, idąc na boso i niosąc specjalną świecę „łosierkę”, którą składano w darze u kresu wędrówki. W minionym wieku wierni uczestniczyli też w łosierach do Głotowa, Stoczka Klasztornego, Krosna.
Dla mnie taka wędrówka, to coroczna droga z Olsztyna do sanktuarium w Gietrzwałdzie. Jest to jedyne polskie miejsce objawień uznane przez kościół. Objawienia gietrzwałdzkie miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Głównymi wizjonerkami były: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Matka Boska ukazała się przed kościołem i przemówiła do dzieci po polsku. Był to wyraźny znak dla Warmiaków. „Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku, to grzechem jest jeśli ktokolwiek języka ojczystego jako daru Bożego się wyrzeka!” mówili mieszkańcy żyjący pod zaborami. W ten sposób Warmia oparła się germanizacji.

czwartek, 15 czerwca 2017

Święta Lipka

Święta Lipka
Do Świętej Lipki pielgrzymował Zygmunt III Waza, boso ostatni mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern, Jan Kazimierz, Jan III Sobieski z żoną, królową Marią Kazimierą de La Grange d’Arquien, zwaną Marysieńką oraz rzesza zwykłych ludzi z całej Polski, którzy przybywali tu już od XIII w. Na kilka dni przyjechał do Świętej Lipki ks. prof. Karol Wojtyła, młody człowiek w sportowej koszulce (było piękne lato). Przywiózł ze sobą w maszynopisie "Miłość i odpowiedzialność", rozdzielił jej fragmenty wśród nas i potem była dyskusja na trawie, nad jeziorem, na skraju lasu wspomina uczestnik wczasów filozoficznych organizowanych przez KUL właśnie w Świętej Lipce.

piątek, 9 czerwca 2017

40 metrów, 500 lat i Mikołaj Kopernik

40 metrów, 500 lat i Mikołaj Kopernik
Dziś wchodzimy na wyższy poziom i podziwiamy widoki z wieży zamku kapituły komornictwa olsztyńskiego. Warownię zaczęto wznosić jeszcze przed lokacją miasta od ok. 1346 r. Skrzydło północne zostało ukończone w końcu XIV w., południowe z 40-metrową wieżą w poł. XV w. W skrzydle tym  zorganizowano w XVI w. kaplicę św. Anny, obecnie to sala kromerowska z pięknymi sklepieniami gwiaździstymi.

czwartek, 1 czerwca 2017

Jesionowo, Tuławki, Nowe Włóki i Warmia Marii Zientary-Malewskiej

Jesionowo, Tuławki, Nowe Włóki i Warmia Marii Zientary-Malewskiej
Co tu dużo pisać. Sami widzicie jak jest pięknie. Postanowiłem zatem ruszyć w drogę na rowerze i pokonać malowniczą trasę Olsztyn-Dobre Miasto-Jesionowo-Tuławki-Olsztyn. Z różnymi zajazdami to sumie ok. 60 km. Niby nic. Uprzedzam jednak, będzie dużo kaplic i kapliczek, wszak nie bez powodu Warmia nazywana jest świętą.

środa, 24 maja 2017

Poranek z Heliosem 44M-4 w dolinie rzeki Wałszy

Poranek z Heliosem 44M-4 w dolinie rzeki Wałszy
To był dzień. Zrobiłem sobie mocną kawę, zjadłem coś naprędce, wrzuciłem aparat do plecaka i ruszyłem w stronę Fromborka. Po drodze zaplanowałem obejrzenie wystawy w Muzeum Misyjno-Etnograficznym Księży Werbistów w Pieniężnie i wypad na paprocie, bo brakuje mi ostatnio zdjęć makro. Najbliżej był rezerwat Dolina Rzeki Wałszy. A że z tej szybkości w aparacie pozostał analogowy obiektyw Helios 44M-4, sam aparat był na wyczerpaniu, a karta pamięci została w komputerze, zatem niewiele można było zdziałać. Pozostał znienawidzony bluetooth. I naszukałem się tej ostrości, oj naszukałem. Cały ranek mi zleciał na poszukiwaniu paproci, światła, miejsca, do tego pies wpadał na mnie radośnie, gdy już udało mi się namierzyć cel. Udanych zdjęć wyszło niewiele i nawet czasu już nie było w drodze powrotnej na muzeum. I protestuję, warmińska policja zatrzymała mnie do kontroli dwa razy. Fakt, na odcinku 100 km może się to zdarzyć, szczególnie przy lasach i na pustych, lokalnych drogach.
Za to wieczorem odwiedziłem chyba większość olsztyńskich atrakcji związanych z Nocą Muzeów. A co tam, trzeba się trochę ukulturalnić.

czwartek, 18 maja 2017

Droga

Droga
Marek Kamiński pisze o drodze, w której nie można się zatrzymywać, zawsze trzeba iść. A na mojej drodze ostatnio sporo zakrętów i nawet zatrzymywać się muszę coraz częściej. I trochę jestem zły na to wszystko.
Zastanawiam się, po co mi te zakręty, po co te przystanki. Co one znaczą w życiu?
Kohelet: Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania... Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg, na wieki będzie trwało: do tego nic dodać nie można ani od tego coś odjąć.
Bardzo lubię ten fragment. Chyba dodaje mi sił.
I kiedy zobaczyłem modlącą się staruszkę przy warmińskiej kapliczce przydrożnej to chyba zrozumiałem, że życie to nieustannie przeplatający się czas, i zakręty i długie proste, i bolesne upadki i radosne wzloty, zdrowie i choroba, cokolwiek by to nie znaczyło.
Szukając swoich dróg, zajrzałem do dwóch pięknych wsi. Nowa Wieś, Nowa Kaletka, i pełne przyrody pola Nowego Marcinkowa. Południowa Warmia po prostu, magiczna kraina.

czwartek, 11 maja 2017

Maj – miesiąc majówek i kapliczek

Maj – miesiąc majówek i kapliczek
Kapliczki i krzyże od wieków wyznaczają obszar społeczności lokalnej. Niegdyś wierzono, iż zabezpieczały miejscowość przed ingerencją zewnętrznych demonicznych sił. Otoczone drzewami, tworzyły rodzaj wyodrębnionej strefy sakralnej. Wiele z nich stawiano na wzgórzach, przy starych rozłożystych drzewach, w centrum wsi, gdzie zaopatrzone w niewielki dzwon informowały o ważnych wydarzeniach.
Warmiacy gromadzili się przy kapliczkach, aby w maju odmawiać Litanię Loretańską, a w październiku Różaniec, zwłaszcza tam, gdzie nie było kościołów. I tak jest do dziś.

piątek, 5 maja 2017

Olsztyn i trochę historii /2/ – Stadion Leśny, Las Miejski

Olsztyn i trochę historii /2/ – Stadion Leśny, Las Miejski
Dziś zostawiamy północne tereny Warmii i meldujemy się w środowisku naturalnym. Zaprasza centrum, stolica województwa, czyli Olsztyn. A w mieście 15. jezior natura, której dawno u mnie nie było. Zatem będzie świeży, majowy spacer po Lesie Miejskim. Zaczniemy od Stadionu Leśnego a skończymy na jeziorku. A wiecie, że Amerykanie prognozują nam bardzo, bardzo zimny maj. Ależ dranie.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Elbląg-Frombork-Braniewo, Kolej Nadzalewowa, linia 254

Elbląg-Frombork-Braniewo, Kolej Nadzalewowa, linia 254
Stacja kolejowa w Tolkmicku
Dziś kolejowo, ale nadal pozostajemy w nadzalewowym Fromborku. Zajmiemy się nieczynną już linią 254 łączącą Elbląg z Braniewem. Szlak ten zbudowano w latach 1897–1899, a dalej Kolej Nadzalewowa łączyła się z Koleją Wschodnią, umożliwiając dalszą podróż aż do Królewca. Linia obsługiwała ruch osobowy oraz towarowy, przewożąc w latach 30. ponad 400 000 pasażerów oraz 250 000 ton towarów. W okresie międzywojennym na trasie kursowały także pociągi turystyczne Niemieckich Kolei Państwowych. W Tolkmicku podróżni mieli możliwość przesiadki na statki do Krynicy Morskiej.
O Elblągu już pisałem, Frombork również odnajdziecie w etykietach. Odsyłam też do postów o Braniewie. Po drodze występowały jeszcze stacje: Elbląg Zdrój, Rubno Wielkie, Jagodno, Kamienica Elbląska, Nadbrzeże, Suchacz Zamek, Kadyny, Tolkmicko, Święty Kamień, Braniewo Brama.
A na zdjęciach poniżej tyle, co pozostało ze stacji kolejowej we Fromborku.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Frombork, biskup Radziejowski, wieża dzwonna

Frombork, biskup Radziejowski, wieża dzwonna
Wieża Radziejowskiego, w której niegdyś mieściła się dzwonnica, została wybudowana na przełomie XVI i XVII wieku. Budowla spłonęła w 1945 r., została odbudowana dopiero w latach 1972-73 w czasie Operacji 1001-Frombork, w ramach akcji Związku Harcerstwa Polskiego, o której następnym razem. Wieża dzwonna jest najwyższą budowlą na Wzgórzu Katedralnym, z tarasem widokowym znajdującym się na wysokości 70 m n.p.m. Oczywiście widok zapiera dech w piersiach. Ale kim był szanowny pan Radziejowski. Prof. Stanisław Achremczyk w pracy Mówią wieki, nr 10 z 1980 r.  zaznacza, że biskupami warmińskimi mianowano zazwyczaj wybitne osoby jak np. Wacław Leszczyński, Andrzej Chryzostom Załuski czy Ignacy Krasicki. Warmia wiele na tym skorzystała albowiem biskupi opiekowali się swoimi poddanymi: potrafili uzyskiwać dla nich ulgi podatkowe, zmniejszenia kontrybucji. Wspierali także handel i szkolnictwo. Warto zaznaczyć, że w 1683 roku biskup Michał Radziejowski zezwolił na Warmii na pobór żołnierza na wyprawę wiedeńską, podczas gdy szlachta Prus Królewskich wzbraniała się ruszyć w bój. Augustyn Michał Stefan Radziejowski herbu Junosza ur. się 3 grudnia 1645 r. w Radziejowicach, zm. 13 października 1705 r. w Gdańsku. Był biskupem warmińskim w latach 1679-1688. Król mianował go już 17 grudnia 1677 r., jednak nominacji tej sprzeciwiała się kapituła warmińska i formalna elekcja przez kapitułę nastąpiła dopiero 31 października 1679 r., gdy Radziejowski otrzymał indygenat pruski i został kanonikiem warmińskim. Dopiero 23 września 1680 r. nominacja została zatwierdzona przez papieża. Sakrę biskupią przyjął 26 stycznia 1681 roku z rąk biskupa krakowskiego Jana Małachowskiego w kolegiacie św. Jana w Warszawie. Na Warmię Radziejowski przybył dopiero w 1681 r., ingres do katedry fromborskiej odbył 29 września. Na sejmie w 1683 r. opowiedział się za sojuszem polsko-austriackim i został komisarzem ds rozmów z elektorem brandenburskim. Jako biskup warmiński w 1682 r. odnowił rotundę kościoła w Stoczku Klasztornym, w 1683 r. wizytował parafię katolicką w Królewcu, w latach 1683-1684 ufundował organy w katedrze fromborskiej, w 1685 r. ufundował wieżę dzwonną na wzgórzu katedralnym we Fromborku oraz w 1687 r. poświęcił kamień węgielny pod budowę kościoła w Świętej Lipce. Konsekrował kościoły w warmińskich Skolitach i Jesionowie. Odnowił i umocnił zamek obronny w odległym mieście Kryłów; na Kryłowskim zamku papieski wysłannik Curzani wręczył Radziejowskiemu kapelusz kardynalski. Radziejowski przyczynił się także do poprawy bytu katolików w Prusach Książęcych. Cały czas rosło także jego znaczenie jako senatora. Ceniony nawet przez swoich wrogów jako człowiek wpływowy, obdarzony charyzmą i wyczuciem politycznym. Biskup był znawcą sztuki, interesował się muzyką, malarstwem i architekturą, lubił sztukę francuską. Odkupił i rozbudował swą posiadłość rodową Radziejowice.
Wieża dzwonna katedry we Fromborku jest jednym z elementów wchodzących w skład zabudowań Wzgórza Katedralnego. Jej lokalizacja jest nietypowa, bo nie jest złączona integralnie z katedrą, ale na wzór włoski została wzniesiona w pewnym oddaleniu. Budowla jest usytuowana w południowo-zachodnim narożu systemu fortyfikacyjnego i składa się z gotyckiej podstawy ośmiobocznej wieży artyleryjskiej (oktogonu), o niepowtarzalnie grubych murach (6,5 do 7,5 m) i przebudowanej w stylu barokowym w 1685 roku dzwonnicy. Przebudowę zlecił właśnie biskup warmiński Michał Stefan Radziejowski, od którego wieżę nazywa się także wieżą Radziejowskiego.
Kościół pw. św. Wojciecha we Fromborku
Wieża wodociągowa we Fromborku
Kościół pw. św. Mikołaja we Fromborku
Bazylika Archikatedralna pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja we Fromborku
W przyziemiu wieży dzwonnej znajduje się planetarium z aparaturą Zeissa, która wyświetla na kopule o średnicy 8 m obrazy nieba widzianego z dowolnego miejsca na Ziemi, z wybranych lat, każdej pory dnia i roku. Wyżej możemy zobaczyć wahadło Foucaulta, makietę księżyca oraz wystawy czasowe. Przypomnę z ostatniego posta, że wahadło Foucaulta obrazuje ruch obrotowy Ziemi. Swobodnie zawieszone wahadło pozornie zmienia swoje położenie, co dowidzi, iż nasza planeta obraca się. Fromborskie wahadło ma długość 28 m i waży 46,5 kg, a na pełen obrót potrzebuje 29 h i 5 m.
Na taras widokowy wieży prowadzi w sumie 227 stopni. Z wysokości 55 m n.p.m widzimy mury założenia katedralnego wraz z jego budynkami, części miejskie, a w dalszej perspektywie krajobraz: depresję Wybrzeża Staropruskiego, wody Zalewu Wiślanego, Mierzeję Wiślaną, rosyjską Piławę, Nizinę Warmińską z Braniewem i Wzniesienia Elbląskie.
Brama południowa na Wzgórzu Katedralnym we Fromborku
Mury obronne i wieża dzwonna Radziejowskiego
Zespół sakralno-obronny we Fromborku
Pomnik Mikołaja Kopernika, wieża wodna, kościół pw. św. Mikołaja

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Uwielbiam poniedziałki we Fromborku

Uwielbiam poniedziałki we Fromborku
Tak się złożyło, że trzy poniedziałki z rzędu musiałem spędzić we Fromborku i tak się złożyło, że wszystkie były słoneczne. A to już pogodowe święto. O cieple nie będę pisał, gdyż pomimo dobrej aury woda robi swoje i skutecznie obniża temperaturę. 
Frombork bez turystów, ten spokojny i cichy, daje wiele, bardzo wiele, w ogóle czas wolny, samotny, z dala od domu daje wiele.
Pomyślałem sobie, stojąc na wieży Radziejowskiego, że dawno zapominałem, że to co proste i piękne jest podstawą szczęśliwego życia. Zatem wiało magicznie, pachniało morską bryzą, a świeża, smażona ryba smakowała znakomicie.
Dzisiaj znowu gwar, ruch, jednak wspomnienia oraz wyciszenie w głowie. Zapraszam na kwietniowe posty z miasta strzelistych wież, grodu Kopernika, Fromborka.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Poranek w Braniewie, najstarszym mieście na Warmii

Poranek w Braniewie, najstarszym mieście na Warmii
Braniewo (niem. Braunsberg) jest najstarszym miastem warmińskim, powstało ok. 1240 r. Od roku 1250 do 1340 było siedzibą biskupów warmińskich, a do 1278 stolicą diecezji. Ze względu na szybki rozwój miasta, a być może w celu osłabienia rosnącego znaczenia mieszczan, w roku 1342 obok starej Braunsbergi biskup Herman z Pragi założył konkurencyjne Nowe Miasto. Położone było na przeciwnym brzegu Pasłęki, rzeki przepływającej przez Braniewo. Nowe Miasto nie osiągnęło większego znaczenia, a w roku 1772 zostało połączone administracyjnie ze starym miastem.

niedziela, 26 marca 2017

Olsztyn i trochę historii /1/

Olsztyn i trochę historii /1/
Dzisiaj zapraszam na wiosenny spacer po Olsztynie. W tle będzie nawet trochę historii. Górne zdjęcie to piękne jezioro Tyrsko, które zlokalizowane jest w dzielnicy Gutkowo i dlatego było też kiedyś nazywane jeziorem Gutkowskim. A obok jezior w stolicy Warmii i Mazur występuje też czerwona cegła, zatem wieża wodna i willa z Kortowa na zdjęciach poniżej.

sobota, 18 marca 2017

Szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim

Szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim
Stacja kolejowa Heilsberg/Lidzbark Warmiński, rok 1918
Czasami tak mam, że muszę zająć się koleją. Chyba nastał ten czas.
Pisałem już, że uwielbiam industrialną geometrię dworców kolejowych. Zegary, megafony, ławki i inne detale. Do tego krzykliwy zapach podkładów kolejowych, ciszę przed przyjazdem pociągu oraz banalny głos megafonisty.
Pamiętam jak dworce tętniły życiem. Kasy były oblegane i otwarte non stop. Kolejowy bar zapraszał do środka odgłosem mycia naczyń oraz ciągłym, przygaszonym gwizdem ogromnego czajnika. Duże bemary skrywały w sobie kotlety mielone, ziemniaki, zupę. Jako dzieciak przytulałem się do lady i patrzyłem na ten obrazek. Pani w czepku nonszalancko ważyła produkty, nabijając gramaturę na kasie. Do tego gorąca herbata z cytryną i cukrem w szklance na spodku.
Co jakiś czas potok pasażerów wynurzał się z wagonów, przebiegał przez tory, kierując się w stronę niewiadomego mi celu. Dziś myślę sobie, że to była poezja, której już nigdzie nie znajdę, bo i dworce inne, i atmosfera nie ta. 
Natomiast kiedy stoję na dawnym moście kolejowym, na którym nie ma już nawet torów, to wyobrażam sobie dym lokomotyw i całe to piękno, które musiało bić od czarnego parowozu.
Zapraszam do spojrzenia na kilka zdjęć związanych ze szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim.

sobota, 11 marca 2017

Między zimą a wiosną na Warmii

Między zimą a wiosną na Warmii
Wygrzebałem z mojej szafy najstarszy aparat i najbardziej zakurzony od wewnątrz obiektyw. Wyszło ziarno i mleko. I chyba potrzebowałem takiej nieprofesjonalnej odskoczni. Daleko mi ostatnio do ideałów, a pogoda niestety nie rozpieszcza. Do tego sporo czytam, oglądam przedstawienia teatralne i słucham muzyki. Byle przetrwać przesilenie wiosenne, byle trwać. I jeszcze: Nie jesteśmy wcale wspaniałym pokoleniem. Jesteśmy bandą przyspawanych do internetu, otępiałych od przestymulowania idiotów. Zamiast przeżywać cokolwiek, myślimy tylko jak o tym przeżyciu poinformować resztę. Przeżywamy nasze relacje dużo mocniej na Facebooku niż w prawdziwej rzeczywistości, myśląc przede wszystkim o skwapliwie kompletowanym ze skrawków wizerunku. Jesteśmy bandą narcyzów, która korzysta jak najęta z największej frajdy, jaką dał ludziom internet – możliwości bycia obserwowanym przez obcych. Poza nami samymi, niespecjalnie interesuje nas cokolwiek. /Jakub Żulczyk/

niedziela, 5 marca 2017

W stronę Lidzbarka Warmińskiego: Rogóż i Markajmy

W stronę Lidzbarka Warmińskiego: Rogóż i Markajmy
Tego dnia mieliśmy zwiedzić Bartoszyce. Ale, że moja rowerowa opona odmówiła posłuszeństwa już za Kiersnowem, czytaj 2 km od miejsca startu, musieliśmy nieco zmodyfikować plany. Za Krekolami skręciliśmy w stronę Naprat i potoczyliśmy się do Rogóża i Markajm. Pompowanie średnio co 1,5 km. Ambitne plany zostawiam zatem na ten rok, a w minionym zwiedziłem trzy tytułowe miejscowości. Dziś sprawy sacrum, następny razem zapraszam na widoki z nasypu.

niedziela, 26 lutego 2017

Olsztyńskie jezioro z kładką, murale, miasto w fotografii czarno-białej

Olsztyńskie jezioro z kładką, murale, miasto w fotografii czarno-białej
Dziś walka wiosny z zimą, czyli dwa weekendowe dni w Olsztynie. Poranek z kawą w ręku, gazetą i ulubioną muzyką w tle, południe nad jeziorem Długim, a wieczór przyniósł śnieg i smutek. Przeglądałem stare zdjęcia i myślałem o mojej Babci. Następnego dnia patrzyłem, jak ludzie wsiadają do wagonów na dworcowym peronie, walczą z walizkami, żegnają się z najbliższymi, trzaskają drzwiami i skład odjeżdża w nieznane. Takie banalne ukojenie.

niedziela, 19 lutego 2017

Rzeka Wadąg, kościół w Dywitach

Rzeka Wadąg, kościół w Dywitach

Wadąg to rzeka w północno-wschodniej Polsce. Bierze ona swój początek w jeziorze Wadąg, wpływa do Łyny jako jej prawy dopływ w granicach administracyjnych Olsztyna. Wypływa natomiast jako Kanał Dymerski na południowy wschód od Biskupca, przepływając przez jeziora Kraksy, Dadaj, Tumiańskie. Jej główny odcinek płynie przez tereny leśne, kamieniste dno i szybki nurt tworzą bystrza. W początkowym i końcowym biegu, w wyniku istniejących elektrowni, Wadąg tworzy rozlewiska.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Cisza w słuchawkach

Cisza w słuchawkach
Życie zaczyna mnie przytłaczać. Udałem się zatem na emigrację wewnętrzną, a do tego przeprosiłem się z naturą. Może na rowerze jeszcze nie jeżdżę, ale chodzę sporo. Na wsi chodzenie jest prostsze i zdrowsze. Wokół domu, do kościoła, do wsi gminnej i z powrotem. 10 km jest w sam raz.
W tym przypadku to miejskie chodzenie przy brzegach jeziora. W uszach ulubiona muzyka, w ręku telefon. I nawet, gdy w słuchawkach jest cisza, to staje się ona rzeczą niezauważalną. I od razu jest lepiej.
Do tego słońce już tak przyjemnie grzeje w plecy.

wtorek, 7 lutego 2017

Na Mazurach źródła rzeki Łyny i cmentarz wojenny w Orłowie, w Olsztynie mural przy ul. Mickiewicza

Na Mazurach źródła rzeki Łyny i cmentarz wojenny w Orłowie, w Olsztynie mural przy ul. Mickiewicza
W ostatni weekend ferii udało mi się wpaść do Wikna. A w wolnej chwili tegoż właśnie weekendu zajechałem do wsi o pięknej nazwie Łyna. Powyżej akurat lepszy odcinek przebytej drogi, ale pomiędzy Orłowem a Koniuszynem nawierzchnia wołała o pomstę do nieba. Lód drodzy państwo, lód i gdybym znał język eskimoski to nazwałbym ten lód w 50 niecenzuralnych słowach. Planowałem przejazd rowerem, wyszło inaczej.
To w tej wsi znajduje się wiele płynących strumieni dających początek rzece Łynie (ros. Лава, niem. Alle, prus. Alna). A Łyna to królowa Warmii, mimo że swój bieg zaczyna na Mazurach, i to stąd dzikim nurtem pędzi aż do Rosji. Osobliwością przyrody jest występowanie tu zjawiska erozji wstecznej na terenie nizinnym. Następuje ciągłe cofanie się źródeł rzeki Łyny.

środa, 1 lutego 2017

Krekole i Samolubie, czyli na granicy Warmii i Barcji

Krekole i Samolubie, czyli na granicy Warmii i Barcji
Podobno Eskimosi mają 50 określeń na lód, wszystkie są niecenzuralne. No jak można nie lubić zimy, no jak? Drogi w mojej wsi przypominają tor dla bobslejów, a pan pod sklepem opowiadał o śrubach w nodze i złamaniu jej na oblodzonym chodniku. Dlatego dziś zwiedzamy Warmię w cieplarnianych warunkach. Jest połowa września, słońce rozpala ciała, wieje przyjemny wiatr, rowery dobrze naoliwione. Dwa miejsca, dwa przystanki, trzy ceglane budynki. Warmia północna przed nami.

piątek, 20 stycznia 2017

Archeologiczna mapa Olsztyna, 224 km dalej Warszawa da się lubić /2/

Archeologiczna mapa Olsztyna, 224 km dalej Warszawa da się lubić /2/
Po pierwsze. Smog jest wszędzie i od dawna. Piszę o tym, bo usłyszałem wczoraj, że to zjawisko ostatnich kilku lat. Nie wiem czy wiecie, ale już 8 grudnia 1952 roku, pierwszego dnia Wielkiego Smogu, zarząd komunikacji publicznej Londynu donosił o całkowitym paraliżu ruchu autobusów. W najgorszych momentach smog był tak gęsty, że komunikacja na powierzchni zamierała. Pasażerowie przenosili się do metra, które również zostało sparaliżowane. Zdarzył się przypadek przerwania przedstawienia ulicznego, bowiem widzowie przestali widzieć aktorów. Ze względu na fakt, że Londyn jest znany z mgieł, dużej paniki wśród mieszkańców nie odnotowano, jednakże naliczono ponad 4 000 zgonów wywołanych komplikacjami oddechowymi powstałymi w wyniku wdychania smogu. Większość ofiar stanowili ludzie młodzi lub osoby w podeszłym wieku. W ciągu kolejnych tygodni na ostrą niewydolność oddechową zmarło kolejne 8 000 osób. Głównym czynnikiem okazały się siarczany, które spowodowały, że mgła zamieniła się w gęsty, nieprzezroczysty i śmierdzący smog. Polecam ciekawy artykuł: Polacy i Bułgarzy oddychają najbardziej trującym powietrzem w Europie.

sobota, 14 stycznia 2017

Olsztyn, Egon, filmy

Olsztyn, Egon, filmy
Egon to podobno bardzo aktywny niż. Strachy na lachy. Nie boimy się takich panów i zwiedzamy moje rodzinne miasto, miasto Olsztyn. A swoją drogą pożegnaliśmy kilka chwil temu cyklon o nazwie Dieter i jako ciekawostkę podam, że nazwy zjawisk atmosferycznych nadają niemieckie służby meteorologiczne. Można nawet zapłacić i zamówić swoją nawę, która znajdzie się na alfabetycznej liście rocznych zjawisk. U mnie bez komercji, zapraszam na spacer.

niedziela, 8 stycznia 2017

1041 hPa, mróz i olsztyńskie morsy

1041 hPa, mróz i olsztyńskie morsy
Nie przesadzajmy. Bywało mroźniej. Chodziliśmy już przecież po zamarzniętych jeziorach, i to kilka razy, pamiętacie? A dziś tylko -14 st. C, czyli zimno nie jest. Jak to mawiał znany palacz w kotłowni: Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno, tak? Takie jest odwieczne prawo natury! 
Wyż baryczny przyniósł Warmii piękne słońce, zatem zapraszam na spacer po mojej ulubionej okolicy. Z paczką znajomych wybraliśmy się na nordic walking po lokalnych górach, później do karczmy na czerninę z golcami i sandacza w sosie kurkowym, a następnie na wewnętrznie gorącą kąpiel. Być morsem to wielka rzecz. Jest pięknie, smacznie, wesoło, jak tu nie kochać Warmii, jak tu nie kochać życia.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Zaplanuj długie weekendy w 2017 roku na Warmii

Zaplanuj długie weekendy w 2017 roku na Warmii
W 2017 roku z 365 dni 250 jest pracujących, reszta to soboty, niedziele i święta. Z 13 dni ustawowo wolnych od pracy tylko jeden wypada w weekend. Oznacza to, że w nadchodzącym roku mamy okazję na sześć długich weekendów. Zatem spędźmy je na Warmii!
Warmia to kraina historyczna w obecnym województwie warmińsko-mazurskim. Nazwę wzięła od pruskiego plemienia Warmów. Zasięgiem obejmuje 4249 km², czyli środkową i północną część Pojezierza Olsztyńskiego, północno-zachodnią część Pojezierza Mrągowskiego i Równinę Warmińską, zamieszkuje ją 350 tys. mieszkańców. Warmia to kościoły, zamki, kapliczki, czerwona cegła, odkrywanie brukowanych dróg, wojaże rowerowe, aleje drzew przy drogach, dziewicza przyroda usiana lasami i wzgórzami o leniwych, obłych zboczach oraz raj dla wielbicieli jezior i rzek. To również bezkresne królestwo dzikiego ptactwa i zwierzyny. Wszechwładną panią jest tutaj natura.