sobota, 18 marca 2017

Szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim

Szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim
Stacja kolejowa Heilsberg/Lidzbark Warmiński, rok 1918
Czasami tak mam, że muszę zająć się koleją. Chyba nastał ten czas.
Pisałem już, że uwielbiam industrialną geometrię dworców kolejowych. Zegary, megafony, ławki i inne detale. Do tego krzykliwy zapach podkładów kolejowych, ciszę przed przyjazdem pociągu oraz banalny głos megafonisty.
Pamiętam jak dworce tętniły życiem. Kasy były oblegane i otwarte non stop. Kolejowy bar zapraszał do środka odgłosem mycia naczyń oraz ciągłym, przygaszonym gwizdem ogromnego czajnika. Duże bemary skrywały w sobie kotlety mielone, ziemniaki, zupę. Jako dzieciak przytulałem się do lady i patrzyłem na ten obrazek. Pani w czepku nonszalancko ważyła produkty, nabijając gramaturę na kasie. Do tego gorąca herbata z cytryną i cukrem w szklance na spodku.
Co jakiś czas potok pasażerów wynurzał się z wagonów, przebiegał przez tory, kierując się w stronę niewiadomego mi celu. Dziś myślę sobie, że to była poezja, której już nigdzie nie znajdę, bo i dworce inne, i atmosfera nie ta. 
Natomiast kiedy stoję na dawnym moście kolejowym, na którym nie ma już nawet torów, to wyobrażam sobie dym lokomotyw i całe to piękno, które musiało bić od czarnego parowozu.
Zapraszam do spojrzenia na kilka zdjęć związanych ze szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim.

sobota, 11 marca 2017

Między zimą a wiosną na Warmii

Między zimą a wiosną na Warmii
Wygrzebałem z mojej szafy najstarszy aparat i najbardziej zakurzony od wewnątrz obiektyw. Wyszło ziarno i mleko. I chyba potrzebowałem takiej nieprofesjonalnej odskoczni. Daleko mi ostatnio do ideałów, a pogoda niestety nie rozpieszcza. Do tego sporo czytam, oglądam przedstawienia teatralne i słucham muzyki. Byle przetrwać przesilenie wiosenne, byle trwać. I jeszcze: Nie jesteśmy wcale wspaniałym pokoleniem. Jesteśmy bandą przyspawanych do internetu, otępiałych od przestymulowania idiotów. Zamiast przeżywać cokolwiek, myślimy tylko jak o tym przeżyciu poinformować resztę. Przeżywamy nasze relacje dużo mocniej na Facebooku niż w prawdziwej rzeczywistości, myśląc przede wszystkim o skwapliwie kompletowanym ze skrawków wizerunku. Jesteśmy bandą narcyzów, która korzysta jak najęta z największej frajdy, jaką dał ludziom internet – możliwości bycia obserwowanym przez obcych. Poza nami samymi, niespecjalnie interesuje nas cokolwiek. /Jakub Żulczyk/

niedziela, 5 marca 2017

W stronę Lidzbarka Warmińskiego: Rogóż i Markajmy

W stronę Lidzbarka Warmińskiego: Rogóż i Markajmy
Tego dnia mieliśmy zwiedzić Bartoszyce. Ale, że moja rowerowa opona odmówiła posłuszeństwa już za Kiersnowem, czytaj 2 km od miejsca startu, musieliśmy nieco zmodyfikować plany. Za Krekolami skręciliśmy w stronę Naprat i potoczyliśmy się do Rogóża i Markajm. Pompowanie średnio co 1,5 km. Ambitne plany zostawiam zatem na ten rok, a w minionym zwiedziłem trzy tytułowe miejscowości. Dziś sprawy sacrum, następny razem zapraszam na widoki z nasypu.