25 marca 2018

„Przecież ludzie stąd wyjeżdżają”

„Przecież ludzie stąd wyjeżdżają”
Warmia północna. 
Czuć wiosnę, słychać i widać ptaki, jest cieplej. 
Pamiętam, że jako dzieciak jeździłem tu na małym rowerze z Rometu i mówiłem dzień dobry stojącym przy płocie starszym paniom. 
Domów było kilka. Wszyscy ich mieszkańcy znali się i odwiedzali. Bywałem w nich i ja. Razem z babcią chodziliśmy na tzw. obraz. Po południu były przy nim modlitwy, później gospodarz częstował wszystkich ciastem i herbatą. Lubiłem to bardzo. Sernik, faworki, babka cytrynowa, pączki serowe. Nie interesowała mnie modlitwa. Wolałem patrzeć na całą sytuację, słuchać kobiecych głosów z dziwnym dla mnie akcentem i oglądać wnętrza izb. Było prosto. Ściany bielone, na nich roślinny wzór zrobiony wałkiem, stół, krzesła, posłane łóżko, białe firanki, drewniana podłoga. Kobiety siedziały w chustkach na głowie, z różańcami w pomarszczonych pracą dłoniach, jedna z nich, zawsze ta sama, ciągnęła modlitwę.
Wczoraj, spacerując po tej okolicy, przywołałem w myślach wspomnienia, głosy i twarze. Domów już prawie nie ma. Są dziurawe stodoły, puste podwórka i drzwi bez framug. A dookoła cisza, w górze klucze ptaków, w oddali dzwonią na sumę. 
Pomyślałem, że smutny los czeka te tereny za kilkanaście lat, bardzo smutny los.

11 marca 2018

Przystanek Mazury / 60 minut w gorącej Ostródzie

Przystanek Mazury / 60 minut w gorącej Ostródzie
Po Iławie, Starych Jabłonkach, czy wpisach o Kanale Elbląskim przyszedł czas na Ostródę. Bo jadąc z Olsztyna to pierwsze miasto na Pojezierzu Iławskim, a do tego, jak plotka głosi, to letnia stolica Warmii i Mazur. Zatem dziś zapraszam do miasta, które wędlinami stoi, ma w swoich granicach pięć jezior, a tuż za jego rogatkami kolejnych dziesięć oraz jest portem trzech kanałów. Tyle wody na upały to najlepsze rozwiązanie. Ostróda na rowerze w 60 minut? Nie da się? Da się.

4 marca 2018

Epilog zimy

Epilog zimy
Żyję, tylko co to za życie mawiała moja babcia. 
Luty przemknął niepostrzeżenie, zima kończy bieg, a w powietrzu jest wyczuwalne już to coś, coś co zwiastuje wiosnę. Przepraszam, nie odzywałem się i unikałem ludzi. To taka niewinna mizantropia, poszukiwanie ciszy i spokoju. Bo czasami choroba powala z nóg, a wtedy to już tylko pozostaje samotność. Zatem niech będzie ona nad warmińskim jeziorem, pełna uroku, taką wolę, tu biorę wolne od życia.