8 września 2019

Objawienia Maryi w Gietrzwałdzie


Warmińskie miejsce objawień, jedyne w Polsce i jedno z 12. na świecie miejsc objawień maryjnych uznanych przez Stolicę Apostolską za autentyczne. W 1877 r. Maryja objawiła się na przykościelnym klonie dwóm dziewczynkom, Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej. Obie pochodziły z ubogich, warmińskich rodzin o korzeniach polskich, do obu Matka Boża przemówiła w gwarze warmińskiej. Fakt ten wzmocnił ruch polski na Warmii. Od 142 lat Gietrzwałd odwiedzają rzesze pielgrzymów, pielęgnując tym samym tradycję łosierów, odpustu połączonego z festynem. Ze źródełka, które – według wizjonerek – Matka Boża pobłogosławiła 8 września 1877 r. pielgrzymi czerpią wodę mającą przynosić ulgę cierpiącym.

Polskie Lourdes

Objawienia rozpoczęły się 27 czerwca, a zakończyły 16 września 1877 roku, kiedy biskupem warmińskim był Philipp Krementz, a proboszczem gietrzwałdzkiej parafii ks. Augustyn Weichsel. Matka Boska miała się objawić w sumie 160 razy.
Głównymi wizjonerkami były trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Matka Boża wg ich relacji, przemówiła po polsku, w języku takim, jakim mówią w Polsce – podkreślał ks. Franciszek Hipler, który badał wówczas te nadzwyczajne wydarzenia rozgrywające się pod zaborami.
Pierwszego objawienia Justyna doświadczyła w drodze powrotnej z egzaminu przed przystąpieniem do komunii świętej. Następnego dnia Piękną Panią pośród aniołów nad klonem w czasie odmawiania różańca miała zobaczyć też Barbara Samulowska. Na pytanie dziewczynek: Kto ty jesteś?, miała odpowiedzieć: Jestem najświętsza Panna Maryja niepokalanie poczęta! Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec!
Jak wynika z relacji wizjonerek, Matka Boża wzywała do głębokiej przemiany życia, zachowania trzeźwości, do nawrócenia i modlitwy, podkreślała wagę życia sakramentalnego, zwłaszcza uczestnictwa we mszy.
Objawienia gietrzwałdzkie zbiegły się z trudnym dla Polaków momentem historycznym – gwałtowną germanizacją, ograniczeniem wpływów Kościoła, zaborami. Zaowocowały odrodzeniem polskości na Warmii, a także ożywieniem religijności we wszystkich zaborach.
To, że Matka Boża przemawiała po polsku, dało bodziec działaczom narodowym z południowej Warmii i już w 1885 r. zorganizowano akcję petycyjną i liczne wiece w sprawie przywrócenia języka polskiego w szkołach ludowych.

Na łosiery do Gietrzwałdu

Łosiery – to z gwary warmińskiej pielgrzymki. Nazwa prawdopodobnie została urobiona od słowa ofiara. To określenia dawnych zbiorowych pielgrzymek do warmińskich sanktuariów. Polscy Warmiacy chodzili na łosiery do Gietrzwałdu właśnie (8 września na Dzień Narodzenia NMP), Bartąga na kiermas, czyli odpust Opatrzności Bożej, do Klewek na św. Rocha i Świętej Lipki. Przed objawieniami w Gietrzwałdzie w 1877 roku, mieszkańcy Warmii pielgrzymowali do Łąk Bratiańskich pod Nowym Miastem Lubawskim. W czasie drogi nie brakowało ślubowań i próśb indywidualnych, śpiewano, idąc na boso i niosąc specjalną świecę łosierkę, którą składano w darze u kresu wędrówki. W minionym wieku wierni uczestniczyli też w łosierach do Głotowa, Stoczka Klasztornego, Krosna.
Dietrichswalde / Ostpreußen

Polskie miejsca objawień

Zaciekawił mnie też motyw objawień Maryjnych w Polsce. Uznane zostały tylko te w Gietrzwałdzie. W pozostałych miejscach kultu lokalni biskupi zgodzili się na modlitwy lub wzniesienie świątyni, bez orzekania o prawdziwości objawie. A były to m.in. Matemblewo, Leżajsk, Jasna Góra, Licheń, Janów Lubelski, Płonka Kościelna koło Białegostoku, Wiktorówka, Święta Lipka, gdzie już w XIX wieku mówiono: Czym Częstochowa dla Polski i Ostra Brama dla Litwy, tym Święta Lipka dla katolików Warmii i Mazur. Jak podają źródła, w XIV wieku Matka Boska objawiła się skazanemu na śmierć mężczyźnie. Na zamku w Kętrzynie oczekiwała na wyrok. Nocą, tuż przed egzekucją, mężczyźnie objawiła się Maryja. Podarowała mu kawałek drewna i poprosiła o wystruganie figurki. Więzień nie potrafił rzeźbić, jednak z modlitwą na ustach postąpił według polecenia. Następnego dnia znaleziono przy skazańcu piękną figurkę Marki Boskiej z dzieciątkiem na ręku. O swym widzeniu opowiedziała sędziom, którzy uznali to za znak i ułaskawili więźnia. Mężczyzna poszedł wolno w kierunku Reszla. Szukał dorodnej lipy, na której mógłby umieścić figurkę, tak jak poleciła mu w widzeniu Piękna Pani. Dzięki temu wszyscy mogli modlić się przed rzeźbą. W niedługim czasie figurka zasłynęła licznymi cudami i uzdrowieniami. Mówiło się o tym, że niewidomy szlachcic odzyskał wzrok a owce przechodząc przy figurce klękały. Cuda sprawiły, że w tym właśnie miejscu postanowiono zbudować kaplicę. W 1693 r. w miejscu kaplicy stanął kościół, później otoczony krużgankiem z narożnymi kaplicami. Więcej: Święta Lipka.

7 komentarzy

  1. Magiczne miejsce... a ujęcia jeszcze bardziej ukazują ową magię. Pozdrawiam niedzielnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiem, jak skomentować, aby nikogo nie obrazić. Dlatego napiszę tylko, że bardzo podoba mi się ten pomalowany płot.
    Serdecznie pozdrawiam w pochmurny i deszczowy dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie doczytałeś, że Jezusa Zbawiciela zrodziła nam Maryja?! I że tylko Ona i w każdym z nas może zrodzić Swojego Syna? Ona prowadząc do Syna prowadzi do szczęścia wiecznego : Ona była PEŁNA ŁASKI=pełna Boga : Spróbuj uważniej "rozważyć wszystko w sercu swoim".

      Usuń
  3. Witaj Zbyszku dziękuję za ten przeciekawy post. Przeczytałam go jednym tchem. Nie słyszałam jeszcze o tych nawiedzeniach Matki Bożej w Gietrzwaldzie. Śliczna miejscowość. Pozdrawiam serdecznie 😃😃😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochani Polacy - też się wstydzę ogromnie, że dopiero dwa lata temu "odkryłam" jak wielkie i piękne były te Objawienia Maryi z Gietrzwałdu...jak bardzo przypomniały Polakom z trzech zaborów, że są JEDNYM, POLSKIM NARODEM, któremu ONA KRÓLUJE! I jak gorącymi sercami i potężną wiarą były przyjmowane przez znękanych, uciśnionych Polaków bez państwa! Żeby poznać i pokochać w pełni CUD gietrzwałdzki trzeba koniecznie przeczytać książkę ks.Bielawnego "Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu" Jest w niej wiele fragmentów z warmińskich gazet z tamtego okresu - to są perły przeżyć, które mogą rozpalić naszą dzisiejszą, anemiczną wiarę! To są nasze rodowe, duchowe skarby....niestety zakopane głęboko! Książka ks. Bielawnego odkrywa je dla nas, byśmy poczuli dumę i radość z wiary naszych przodków! Przypomni nam- "kurom na grzędach", że jesteśmy ORŁAMI KRÓLOWEJ! Amen! Czytajcie i jedźcie do Gietrzwałdu!


    OdpowiedzUsuń
  5. Cqa, tu nikt nikomu niczego nie narzuca, takie emocje są zbędne. Wszystko jest w naszej głowie.

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj

Co Cię interesuje?

| Copyright © 2007/19 Kochamy Warmię |