Warmia | Krótki wpis o szczęściu

Urodziłem się w mieście. W tłoku, chaosie i dźwiękach. Tu, gdzie każdy biegnie gdzieś przed siebie, nie zwraca uwagi na nic. Od zawsze czułem, że nie pasuję do miejsca, w którym przyszło mi żyć. W sierpniu postanowiłem wybrać się w podróż, aby odnaleźć swoją przestrzeń, aby poczuć się szczęśliwym. Północna Warmia w duchu slow. Żniwa, odloty bocianów, malwy pod oknem, łopiany. Tylko tyle. Jest moc.












Udostępnij:

5 komentarzy :

  1. Jakie wspaniałe miejsca, zdjęcia mistrzowskie. Zachwyciło mnie czwarte zdjęcie. Wolne przestrzenie dają nam możliwość głębokiego oddechu. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Też urodziłem się w mieście. Żyłem w tłoku, chaosie i ścisku mrowiska. Narastające uczucie niedopasowania kazało mi kiedyś (listopad 2014) napisać :
    --
    Marzy mi się siedlisko na końcu świata, i wiem gdzie jest ten mój koniec świata, to Warmia, okolice Pieniężna, Ornety, Górowa Iławeckiego. Kraina pagórkowata, z ukrytymi wśród lasów i pól małymi jeziorami. Często oglądam ją z góry okiem satelity, każę się wozić googlowozem. Przemierzyłem ją kilkanaście razy moim kamperem. Zakochałem się w niej. To ziemia opustoszała, wyludniona, odcywilizowana. Prawdziwa Terra Incognita. Dawne Prusy Wschodnie.

    Oczami wyobraźni widzę ów stary warmiński dom. Zbudowany z solidnej czerwonej cegły, pokryty upstrzoną kępkami porostów i mchów, sczerniałą od słońca ciemnoczerwoną dachówką. Dom wzniesiony przed stu laty przez bogatego pruskiego chłopa, ze starannością, tak aby przetrwał lata. Dom, który pod ciężarem mijającego czasu zagłębił się w ziemię, niczym statek wyrzucony na mieliznę. Oparł się setkom tysięcy wichrów, nawałnic, burz. Dom ostoja, w którym pachnie pieczonym chlebem. W którym czas płynie normalnie, odmierzany tik-tak starego zegara.

    Do tego kawałek ziemi, nie więcej niż hektar. Tyle wystarczy aby się samodzielnie wyżywić. Stworzyć ogród warzywny, posadzić ziemniaki, buraki, trochę kukurydzy. Do tego sad owocowy, a w nim pasieka. Kawałek lasku na opał. Woda ze studni, i może jakiś strumień, aby wykopać mały staw. Wpuścić parę ryb.
    Ja technokrata, inżynier informatyk, webmaster i hacker, swego czasu miłośnik wszelkich gadżetów, niewolnik telewizji i Internetu, chce to wszystko rzucić w diabły. Zmęczyłem się XXI wiekiem i chce wrócić do XIX. No może nie tak do końca. Prąd wysmaży słońce i wykręci wiatrak.

    Już stoję z boku. Nie oglądam TV, nie słucham radia, nie czytam portali informacyjnych. Nie biorę udziału w wyścigu szczurów. Wpadam w coraz większy minimalizm. Mniej znaczy więcej. Nie muszę mieć tego czy tamtego, wypasionego auta, wczasów w zagranicznym SPA, 200 calowego telewizora, czy super hiper komórki. Powiem szczerze: pieprze to wszystko.

    To nie jest chwilowy kaprys. To narasta we mnie od lat, powoli dojrzewam do tego. Prawie trzydzieści lat temu, na studiach, żartowałem, że kiedyś, kiedy będę stary, kupię sto hektarów i stworzę sektę. Z długą siwą brodą, odziany w lniane giezło, z sękatym kijem w dłoni, będę siedział pod starym dębem i dumał jak Budda, albo nauczał.

    Przez lata zapomniałem o tych wizjach. Chciałem zdobywać góry, budować szklane domy. Cóż, nie do końca wyszło, widać nie było mi pisane w gwiazdach stać się rekinem biznesu. Teraz to powraca ze zdwojoną siłą i wiem, że tak będzie. Podobnych mi są tysiące, czytam ich historie w sieci.
    Na sto hektarów mnie nie stać, sekty nie założę, chyba, że znajdzie się paru mi podobnych. Ale na ten stary dom z sadem i pasieką zapracuje ciężko własnymi rękami. Nie ukradnę, ani nie dostanę. Bo nic tak nie smakuje, jak to co osiągnęło się samemu.
    ---
    No i dopełniło się. prawie sześć lat mieszkam na końcu świata.
    Pozdrawiam z Domu pod bocianem w Natangii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieszkałam w mieście, od 10lat jestem wieśniakiem i dobrze mi z tym.
    Zalety: poranna kawa na świeżym powietrzu, mogę wyjść z psem w koszuli nocnej,
    mogę zrobić zakupy nawet jak zapomnę portfela
    Wady: kiepski zasięg, sąsiedzi wszystko o mnie wiedzą(a nawet wiedzą więcej niż ja sama)
    Praca jest dla każdego, kto chce pracować ale za to jest straszny hałas : (

    OdpowiedzUsuń
  4. T. Pan18/8/21

    jak zawsze są plusy i minusy, nie ma idealnego środka, na wsi jest spokój cisza ale jest daleko w mieście na odwrót każdy powinien pod siebie dopasować jakie ma oczekiwania wobec miejsca gdzie bedzie chcial mieszkac heh

    OdpowiedzUsuń
  5. Olaf F.19/8/21

    Ja myśle że pośrodku bedzie najlepiej, czyli male miasto (tak do 30tys) na mazurach. Tak jak ja mieszkam=p .Same+ Czyste powietrze, jeziora blisko, na wakacje daleko nie trzeba jechac.

    OdpowiedzUsuń