17 lutego 2020

Zapusty warnijskie

Zapusty warnijskie
Przed nami Tłusty Czwartek. Na Warmii zwyczaj jedzenia pączków jest znany od dawna. Tłustościami zajadano się nieco inaczej niż obecnie. Od niedzieli aż do wtorku przed Środą Popielcową ten właśnie czas nazywano Zapustami. Należało się wówczas wybawić, wytańczyć i najeść do woli, aby potem móc oddać się należytej zadumie oraz duchowym przygotowaniom do Wielkanocy. Były to również przygotowania do pożegnania zimy i powitania wiosny.
Już w niedzielę zapustną gospodynie rozczyniały w dużych misach ciasto drożdżowe, które po wyrośnięciu kładziono łyżkami na gorący tłuszcz, skwierczący w rondelku bądź na patelni. Jedni smażyli pączki na smalcu, drudzy na łoju, a najubożsi na oleju.  

pisze Jan Chłosta w książce Doroczne zwyczaje i obrzędy na Warmii.

Jemy plińce z pomoćka

Na Warmii pierwszą i najważniejszą potrawą ostatkową były plińce tłuste placki ziemniaczane z tzw. pomoćką, czyli gęstym sosem śmietanowym z twarogiem. Przygotowywano też rogale wyrabiane z ciasta drożdżowego na tyle rzadkiego, że podczas wrzucania do tłuszczu ciasto odlepiało się od rąk tworząc swoiste rogi. Pączki natomiast nadziewano słoniną, smażono na smalcu, polewano śmietaną.

Giełda za pieniądze oraz tańce, hulanki, swawole

Warmiacy potrafili się bawić. Zabawa zapustna nosiła nazwę giełda, a urządzano ją za pieniądze, które parobkowie zarabiali na pochlebstwach. 
Gdy przyszły zapusty, parobcy sposobili się, aby jak najwięcej pieniędzy wyłudzić od dziewcząt gospodarskich. Chwalili tedy ich piękność w domu, smagłą kibić i strój, a nade wszystko ich szczodrobliwość zapustną. Za to dziewczęta sadziły się jedna na drogą na najwyższe pochwały parobczaków zasłużyć. Gdy je parobcy przesadzali przez przygotowaną obręcz, wtedy każda dawała pieniądze i rzucała parobkom na talerz.
Starsi grali w karty, a przegrany musiał postawić pozostałym kolejkę piwa. Po obiedzie zaczynały się tańce, czasem nawet na zamarzniętym jeziorze, na które jechało się sankami. Nikt nie odmawiał tańca w domu, szczególnie, że miał on gwarantować dobry urodzaj i powodzenie w domu. Mówiło się, że trzeba wysoko skakać na lenka. Wierzono bowiem, że tak duży urośnie len, jak wysoko skakać będą w tańcu. Ostatki na Warmii kończyło rozbieranie obryncy. Wstążki z przystrojonych wianków chowano na następny rok, koło zawieszano gdzieś w oborze i mówiono, że "zapust został zakopany".

We wtorek o północy śmiech i śpiewy milkły, rozlegało się bicie dzwonów. To był znak nastania 40-dniowego postu.
Zapusty Teatru Węgajty, zdjęcia Radio Olsztyn oraz Walka postu z karnawałem Bruegla
W zopusty, no to był zwyczoj, jak we wtorek było tancowanie do jedynastej godziny. A ło jedynasty godzinie to tyn, chtóry dzwoniuł na Anioł Pański w tyn dzwón, to poczuł dzwónić. To muzyka przestała i wszisći musieli, tak nie musieli, ale poszli wszisci do domu, aby kóncyć mniyjso jyść i aby na smalcu te punczki chtórne były tam psieczóne, to i te zjeść, bo to i na smalec trzymali
post. I na wszistko.
(Kromerowo-Warmia)

Jak ten zopust przyszed, to od niedzieli do wtorku było tłuste jedzenie. We wtorek gospodarze pozwalali dziywkom i parobkom, ktorych zatrudniali, iśc na wieczorną zabawę zapustną z tańcami. Mnieli tancować i wisoko skakać. Czem wyżej chto podskoczy, to lepsi lynek wyrośnie. (Najdymowo-Warmia)
W Jarotach urządzano zabawę zapustną u gospodarza, który miał większą izbę, a najważniejszym momentem zabawy był taniec na len. Dawniej przygrywała harmonia, potem mała kapela w składzie: dwoje skrzypiec, trąbka, baryton, perkusja i bas. Grano tzw. "kawałki niemieckie", a od czasu do czasu swojskie piosenki ludowe bardzo skoczne. W trakcie zabawy chłopcy wychodzili na wieś i psotowali. Na Warmii znane było przesadzanie dziewcząt przez obręcz w czasie zabawy zopustnej. Zwyczaj ten zanikał już w II połowie XIX wieku, a w naszej dokumentacji posiadamy tylko jedną relację na ten temat. (Jaroty-Warmia)
No. To buło na ten przykład w niedziele zapusty, w poniedziałek zopusty, wtorek. Wtorek na wieczór, to juz sia do suchyj środy mo. To juz ło dzisióntej prziśli, przynieśli łobręcz. To takie buło koło zrobzióne, take duże, co móg bez to koło panna przesadzić. To panna jek sie przesadzi bez koło, łóna sia musi wykupsić. Tan Kwalyr, co ji ta łobrencz założy, to łóna sia musi łod niego wykupsić. Óna musi coś położyć na tace, tam co łón tam chce. No ji w ty łobrenczy, ta łobrencz aż wszystko. (Kołpaki-Warmia)

plińce łuste placki ziemniaczane
pomoćka gęsty sos śmietanowy z twarogiem
giełda zabawa zapustna
obrync tu obręcz zapustowej, przez którą dziewczyna musiała przeskoczyć, a śpiewano przy tym:
"musi dać, musi dać" - jako wezwanie do spełnienia prawa życia.

7 lutego 2020

Zabiorę nas do Narnii

Zabiorę nas do Narnii
Szkoda, że dziś prawdziwych zim już nie ma. Klimat zmienia się na naszych oczach i w lutym temperatura potrafi wynieść kilka stopni na plusie. W Nadleśnictwie Wichrowo pojawiły się już przebiśniegi, a leśnicy z Biskupca donoszą, że słychać klucze gęsi lecące na wysokim pułapie. Przez kilkanaście lat prowadzenia tego bloga natrafiłem na szczęście na wiele pięknych, warmińskich zim. I mam co wspominać. Zatem przypomnę i Wam biel na drogach, polach, zamarznięte jeziora, długie sople wiszące na dachach oraz drzewach. Jest też morsowanie w przerębli, za którym trochę tęsknię. Niech przez chwilę będzie jak w Narnii.

31 stycznia 2020

Olsztyn | Kamienica Maxa Hessego, plac Bema 2

Olsztyn | Kamienica Maxa Hessego, plac Bema 2
Biały dom, czyli kamienica z placu Bema 2 kusi swoim pięknem, tak samo zresztą jak jej sąsiadka po drugiej stronie ulicy. Kamienicę zbudował w 1905 roku Max Hesse, ówczesny fabrykant. Kanalizacja, instalacja gazowa, centralne ogrzewanie, przestrzenne amfilady, do tego stajnia na zapleczu i piękna elewacja. Nic dziwnego, że od razu zamieszkała w kamienicy miejscowa elita. Przed wojną to była unikatowa perełka. Trzy kondygnacje, dwie klatki schodowe, dach z blachy cynkowej, piękne gipsowe stiuki, roślinne motywy i mnóstwo innych nietuzinkowych elementów.

22 stycznia 2020

Stary Olsztyn /6/. 22 stycznia

Stary Olsztyn /6/. 22 stycznia
Dziś popatrzymy na fotografie Allenstein z początków XX wieku oraz wspomnimy wydarzenia z 22 stycznia 1945 roku, kiedy to Armia Czerwona "wyzwoliła" tereny Prus Wschodnich, w tym Olsztyn. A biorąc pod uwagę, że ziemie te nie należały wówczas do Polski lecz były zamieszkiwane przez ludność niemiecką, Warmiaków i Mazurów, nie mogło być mowy o żadnym wyzwoleniu. Mieszkańcom zrujnowano ich ojczyznę, ich państwo.
Powyżej Allenstein, Kopernikusplatz | Olsztyn, pl. Bema

11 stycznia 2020

Olsztyn | Nie do końca zimowe landszafty

Olsztyn | Nie do końca zimowe landszafty
Na dzień dzisiejszy próżno szukać śniegu. Jest deszcz i mgła. Od razu powiem, że kocham mgły. Uwielbiam ten czas, gdy patrzę przed siebie i widzę tylko fragmenty świata, niewielkie skrawki rzeczywistości.  
Dziś też zdjęcia cyfrowo-analogowe. Miło wrócić do korzeni. Canon AV-1 w natarciu.

23 grudnia 2019

Szemel i byśki | Zwyczaje bożonarodzeniowe i noworoczne na Warmii

Szemel i byśki | Zwyczaje bożonarodzeniowe i noworoczne na Warmii
Dziś Warmia to miejsce zamieszkania wielu napływowych nacji: Ukraińców, Białorusinów, mieszkańców centralnej Polski, kresowiaków oraz rodowitych mieszkańców, którzy nigdy stąd nie wyjeżdżali. Współczesne tradycje bożonarodzeniowe są zatem pomieszane i zaczerpnięte z wielu kultur. A jak było dawniej?

17 grudnia 2019

Zachciało mi się Warszawy

Zachciało mi się Warszawy
Z dala od Warmii. Warszawa w grudniu. I coś z Osieckiej.

Warszawa jest dla mnie jak taka stara, brzydka żona. Nie kocham jej, nie lubię, nie podoba mi się i nigdy nie podobała, ale przecież zawsze do niej wracam. Wracam, choć mam na świecie rozsiane różne kochanki, z którymi właściwie mógłbym się ożenić. Ale nie żenię się. 
Agnieszka Osiecka, Na początku był negatyw

Zajrzyj

Co Cię interesuje?

| Copyright © 2007/20 Kochamy Warmię |