Takie tam, warszawskie

 
weekend był bardzo ciepły, jak nie w grudniu. z jednej strony to dobrze, bo wypad samochodem do Stolicy nie był tak stresujący jak kiedyś, gdy padał śnieg i w zaspach grzęzły pługopiaskarki. korek na siódemce sięgał wtedy 5 km. koszmar.
czasami lubię wpaść do innego miasta, bynajmniej nie w sprawach służbowych, ot tak, pozwiedzać, rozejrzeć się. odwiedzam wtedy mój ulubiony teatr, tu grają "Idiotę", znajomych, jem musakę i piję calvadosa - napój Inki, Joanny i Ravica oczywiście też. to tak na marginesie Remarque'a. chcę więcej takich weekendów.

Komentarze

  1. Bardzo ładny kard. Wspaniały weekend, życzę takich jak najwięcej.

    Calvados działał na moją wyobraźnię od czasu przeczytania "Łuku tryumfalnego", ale jak dotąd nie udało mi się go spróbować ;-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chcę, za daleko mam do Warszawy, więc wczoraj zrobiłam sobie wypad do Legnicy:)
    calvadosa nie było, ale co tam, zawsze można poczytać, a głowa nie boli, potem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę szaleństwa wskazane !

    OdpowiedzUsuń
  4. renia4/12/11

    toż to stolyca!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. O i zadnych rozkopow, remontow na twoim zdjeciu nie widze, a tak mi sie nasza stolica kojarzy...
    ladne zdjecie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam w moim mieście!
    ja tak z żoną do Łodzi wpadłem po prostu pozwiedzać sobie.
    W każdym naszym mieście jest inaczej. I bardzo dobrze.
    Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza