czwartek, 12 maja 2011

Tajemnica szpitala w Kortau

Kortau – obecne Kortowo, akademicka dzielnica Olsztyna, która kryje makabryczną tajemnicę z czasów II wojny światowej. To tu Armia Czerwona wyzwalająca Olsztyn dopuściła się zbrodni na lekarzach oraz pacjentach szpitala psychiatrycznego.
W latach 1886 – 1945 istniał w Kartau, oddalonym kilka kilometrów od Olsztyna, Zakład dla Obłąkanych. W czasach I wojny światowej była to placówka na miarę „niemieckiej solidnej firmy”, później, zgodnie z programem eugenicznym, pozbywano się w niej bezużytecznych chorych, którzy zaśmiecali społeczeństwo Rzeszy Niemieckiej. W ten sposób zwolniło się miejsce potrzebne na lazaret wojenny, który istniał w Kortowie w czasie II wojny światowej. W ramach akcji T-4 wymordowano około tysiąca kortowskich pacjentów zagazowując ich bądź rozstrzeliwując. Wykonywano też na nich najróżniejsze eksperymenty używając różnych trucizn i elektrowstrząsów. Losy wielu podopiecznych są nieznane, zaginęli bez wieści w czeluściach budynków z czerwonej cegły.
W styczniu 1945 roku Armia Czerwona zajmowała Olsztyn i niszczyła wszystko co napotykała na swej drodze. Tuż przed jej wkroczeniem wywieziono psychicznie chorych na Dworzec Zachodni i załadowano do pociągu, który dojechał do oddalonych o kilka minut jazdy Naterek. Niestety, historia nie zostawiła po nich śladu. Być może pozamarzali w stojących na bocznicy wagonach, byli przecież ubrani tylko w piżamy. Budynki lazaretu wraz z pacjentami spalono. Świadkowie widzieli jak ludzie wyskakiwali z okien. Ci, którzy przeżyli, byli dobijani z broni ręcznej. Losy pacjentów podzielili też lekarze. Znaleziono ich powieszonych na strychu domu przy ulicy Warszawskiej 111. Dyrektor zakładu wraz z żoną zostali zastrzeleni w swojej willi.
W latach 50. XX wieku rozpoczęto rozbudowę budynków po szpitalu, przeznaczając je na Akademię Rolniczo-Techniczną w Olsztynie. Robotnicy znajdowali zbiorowe mogiły, prawdopodobnie z pacjentami lazaretu oraz sanitariuszami. Doliczono się ponad 277 ciał. Nadal nie wiadomo czy ziemie kortowskie skrywają jeszcze jakąś tajemnicę.
Historię Kortowa opisał Stanisław Piechocki w książce pt. „Czyściec zwany Kortau”. Uzupełnia ją 59 fotografii oraz streszczenie w języku niemieckim.
 Budynek przy al. Warszawskiej 107
Budynek przy al. Warszawskiej 111
Budynki po szpitalu psychiatrycznym w Kortau, obecne Kortowo - miasteczko akademickie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego

10 komentarzy

  1. renia14/5/11

    strasznie to wygląda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Reniu... nie jest tak źle, po prostu zbiera się na burzę, no i studenci wyjechali do domów:)
    Pozdrawiam
    Z. K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutna historia, coz... czasy byly koszmarne.
    I budynki po tym opisie wydaja sie troche mroczne faktycznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. dlatego nie lubie budynkow z czerwonej cegly, wszelkich kominów i innych spraw związanych z takimi tematami, ale opis ciekawy. p.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy15/5/11

    no gdzie ta zbrodnia Armii Czerwonej....czytam i czytam i tylko w tytule tytuł widzę...zbrodnia !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. pani od matmy15/5/11

    dziwne, bo ja w tytule nie widzę żadnej zbrodni, a w treści i owszem, ćwiczymy czytanie ze zrozumieniem szanowny Anonimowy, toż to trzecia klasa szkoły podstawowej!!!

    Jak studiowałam na UWM to miałam w jednym z takich strasznych budynków zajęcia, szkoda że nie znałam tej historii wcześniej, a może i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wildrose... pewnie większość miast ma takie tajemnice.
    Jolu... ja kominy lubię, a z budynkami to różnie bywa:)
    Anonimowy... bez komentarza.
    Pani od matmy... ja szalałem na Szrajbera, budynek też historyczny, ale pokryty tynkiem:)
    Pozdrawiam
    Z. K.

    OdpowiedzUsuń
  8. Budynki z ciekawą, ale bardzo smutną historią...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbyszek the chmury dodaly to fotki. Anna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. straszna historia

    OdpowiedzUsuń