wtorek, 8 września 2015

Makroświat, czyli Małdyty spowite pustką

Kobry nie oglądali, Dynastii chyba też nie, zatem to wieś bezludna? Daję słowo, spędziłem w Małdytach trzy godziny i nie spotkałem żywej duszy. Dworzec dął bezdenną ciszą, ulice puste, sklepy zamknięte. A przepraszam, przemknął Gryf do Szczecina 13:44.

We wsi jest kościół, ośrodek zdrowia, piekarnia, kiosk, kilka sklepów spożywczych, lumpeks, szkoła i plac zabaw. Każde wyjście z domu urasta do rangi wielkiego wydarzenia. – Ja, która kiedyś miałam kilka spotkań dziennie z ważnymi klientami, teraz zastanawiam się, w co się ubrać idąc po mleko do sklepu. I przejmuję się, bo ktoś krzywo na mnie spojrzał. Jak ktoś przejdzie ulicą, od razu rozlega się szczekanie psów. – przeczytałem w jakimś reportażu. Można nawiązać? A jakże, sam kiedyś chciałem zamieszkać na wsi.

Małdyty swój byt zawdzięczają G. Steenke. W trakcie prac przy budowie Kanału Elbląskiego (Kanału Oberlendzkiego; Oberlandia Prusy Górne) obniżono lustro wody jeziora Sambród, co umożliwiło rozwój osadnictwa na uzyskanym terenie i rozbudowę komunikacji wodnej, drogowej i kolejowej.



Na ulicach cichosza... Na dnie jeziora w wyniku obniżenia lustra wody o 5,5 m znalazła swą lokalizację stacja kolejowa Małdyty. Wzdłuż wschodniego brzegu jeziora biegnie linia kolejowa (trasa Olsztyn-Gdańsk). Na pierwszy plan wysuwa się wieża ciśnień. Wieże wodne zwane wieżami ciśnień przez ponad 100 lat były nierozerwalnie związane z krajobrazem kolejowym. Lokomotywy parowe miały ogromne zapotrzebowanie na wodę, które rosło wraz ze zwiększaniem mocy tych maszyn. Poniżej kolejowa wieża wodna z podwójnym zbiornikiem z przełomu XIX i XX wieku na stacji Małdyty.




Nieco dalej znajduje się rezerwat torfowiskowy Zielony Mechacz, ze stanowiskiem maliny moroszki – cokolwiek by to nie znaczyło.
I to tyle doznań na dziś. Bywajcie.

28 komentarzy

  1. Brak ludzi na pewno wzmocnił odczuwanie tego miejsca, czuć to ze zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W miejscowości, w której mam działkę, też nigdy wcześniej nie zauważałam ludzi. Myślałam, że to nieprzyjazne i odludne miejsce. Dopiero teraz poznaję społeczność. Raczej przyjazną, choć na ulicach nadal nikogo, spacerującego nie widać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Potencjał jest tylko czegoś brak...ale łabędzia rodzina zaciekawiona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anka8/9/15

    Do dzisiaj nie wiem co moim rodzicom strzelilo by zamieszkac na wsi u dziadkow. zwlaszcza, ze mieli mozliwosc kupna mieszkania w miescie pare km dalej. niemniej mimo, ze teoretycznie powinnam sie odnalesc nigdy mi sie to nie udalo. kilkukrotne pobicia, komentarze nauczycieli czy ksiedza byly na porzadku dziennym. kiedy moja matka interweniowala po pobiciu uslyszala, ze klamie ( mowilam prawde, a since na glowie czy brzuchu towarzyszyly mi przez pierwsza klase podstawowki). dla mnie wies to inny stan umyslu. nawet gdy jako dorosla pojechalam na groby dziadkow atmosfera wciaz ta sama- ksiadz grzmiacy z ambony, miejscowi gapiacy sie zza plotu jakby conajmniej slonia lub jednorozca zobaczyli i ... komentarze i pytania. nie wiem czy trafilam na wyjatkowa paskudna okolice czy tak wyglada kazda polska wies i jej mentalnosc, ale nigdy bym nie sprobowala ponownie. identyczne wrazenia z tego miejsca wyniosl w zeszlym roku szwagier, ktory w zwiazku z praca otrzymal sluzbowe mieszkanie tam. bylo mu tak cudownie, ze zmienil prace
    do czego zmierzam? moja babcia we wsi, o ktorej pisze przemieszkala chyba kolo 25 lat zycia, byla zona kogos kto sie w niej urodzil i.... nigdy nikt nie traktowal jej normalnie. najblizsi sasiadzi nieco lepiej, ale na kawe mogla isc do jednej kolezanki, tez zony ( nie urodzonej tam )miejscowego . nie moge powiedziec, ze tak wyglada wszedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dzialke twz we wsi, ale takiej blisko miasta ...moze za pare lat wchlonie ja miasto, czego bym sobie oczywiscie nie zyczyla. droge zaczynaja tam jakas wieksza budowac. Mi sie wlasnie ow spokoj wsi podoba. A miejsce mamy jak na razie fajnie polozone...dookola buduja sie mlodzi z miasta tyle tylko, ze potworni smeiciarze- zawalaja nam dzialke swoimi smieciami ( porzadek to nie jest "nasza" mocna strona), rozumiem, ze wywoz smieci tani nie jest, a jak sie jeszcze czlowiek urzadza to i kasy na chate brak , a tu smieci podwojne, wiec czemu nie wywalic sasiadom (?).... no i psykuja bardzo smiale, hardzi sa- no coz, moze dlatego, ze miastowi i co tu beda dyskutowac? :)))
      Przerazajaca jest tylko ta bieda wsi. Natomiast wakacje na wsi u babci to byl dla mnie - dzieciaka - wypas:) I prawda jest, ze nie wszystkie "somsiadki" byly tam poksztalcone, proste kobietki, ale z charakteru to takie jak i miejskie. Wychowywalam sie w blokowisku wiec wiem jakie niektore z nich byly- wscibskie, obgadywaczki.... chetnie zajrzaly by drugiemu do gara i warzachwia tam mieszaly:))

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że mam ambiwalentny stosunek do takich ludzi. Osobiście doceniam wieś, lubię ją o każdej porze roku, fascynują mnie rolnicze prace i często biorę w nich udział. Mam jednak ten komfort, że jestem gościem chwilowym. Na co dzień mieszkam w mieście, w blokowisku i cenię sobie tę niezależność, anonimowość, bo to lubię. Utrzymuję kontakt z kilkoma sąsiadami, a reszcie nic do tego czy chodzę do kościoła lub jem dżem na kolację :)
      Ale wiem, że wieś może dać w kość, jej mieszkańcy mają inną mentalność, szczególnie ci rodowici i są bardzo wścibscy.

      Usuń
    3. Marek30/9/15

      Ja od kilku lat mieszkam na wsi i właśnie zamierzam wrócić do miasta. Obecnie niemal żyję w aucie, bo na mojej wsi nie ma zbyt wielu sklepów, dzieci dowożę do szkoły do miasta ( są jeszcze za małe żeby mogły same dojeżdżać ), kolegów i koleżanki mają blisko szkoły, czyli również w mieście i tam chcą spędzac czas wolny. Na wsi nie ma basenu, kina i innych atrakcji dla nas i dzieci, więc tak naprawdę w domu tylko śpimy.
      Z kolei nasi przyjaciele wyprowadzili się z miasta na wieś i są zachwyceni, ale ich życie wygląda zupełnie inaczej niż nasze, bo pracują w domu a jedyne dziecko jest już duże.
      Z mojego doświadczenia dla młodych ludzi z małymi dziećmi lepsze jest miasto, choćby ze względu na szkołę, przecież po podstawówce trzeba jeszcze wybrać gimnazjum i liceum a takich szkół na wsiach jest mało. To tylko moja opinia, niektórzy ludzie kupują mieszkania w centrum Krakowa a inni uciekają w Bieszczady

      Usuń
  5. krakowianka8/9/15

    tak wieczorem wracać do domu strach...w dzień jeszcze inaczej sie postrzega...ale jezioro o łabędzie są piękne nadal...na takiej wsi jak ta na zdjęciach nie chciałabym mieszkać...zieje SMUTKIEM...dobrze,że i takie miejsca pokazujesz, na tym polega prawdziwa ,szczera fotografia,bez retuszu...może kiedyś te miejsca ożyją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż boję się, że ten obraz Małdyt przytłoczyła kolej. A dworce i infrastruktura kolejowa są wszędzie w opłakanym stanie. Zapewne na co dzień nie jest tak źle.

      Usuń
  6. Masz swietny pomysl...trudno mi go nazwac, ujac w jakies ramy ( biedna, prowincjonalna Polska) ale ...no masz. Klimat innych czasow (?) :))) Mysle, ze to za niedlugo odejdzie. Te porozwalane ploty, odpadajace dachy, prostacko zrobione graffiti...odejdzie pewna grupa ludzi ( ludzi wychowanych w komunizmie) i krajobraz sie zmieni. Smutna jest ta biedna Polska. A MAldyty znam dobrze....ostatnio wlasnie do Maldyt zajezdzalam, co prawda nie wjezdzalam w glab, pozostalam na obrzezach, ale z tym miejscem mam tez swoje dzieciece wspomnienia. Ferie- zima, ojciec zabieral nas samochodem do pracy, a potem przyjezdzal do niego wujek i odbieral nas, wiozl na ferie do babci ( pare kilosow od Maldyt). Inne wspomnienie to dobry warsztat samochodowy. Razu ktoregos zawitalismy do Polski na poczatku listopada i ..... napadalo tyle sniegu, ze normalnie tega zima. My na letnich oponach...dojechalismy, powoli , powolutku ( wszedzie kolejki w warsztatach, nie do pokonania, ludzie pracowali przy zmaine opon do poznych godzin nocnych, klienci klocilci sie w kolejkach o miejce) do Maldyt. Kolejka do tamtejszego warsztatu, byla niemala, ale po czterech godzinach wyjechalismy ze zmienionymi , zimowymi oponami- ktore sluzyly nam dosc dlugo, pomimo tego ze byly po recyklingu. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wieza wodna....super sprawa- historia tego miejsca. NA zachodzie bylaby jakos zabiezpieczona, ogarnieta...u nas tektury w oknach- taki klimat czasow:))

      Usuń
    2. Liczę na zmiany. Ale znam wiele miejsc, które nigdy nie ożyją. Domy popadają w ruinę, stodoły leżą już w strzępach, a ludzie na ciągłym kacu. Młodzi wyjechali do miast, za to emeryci nie wychodzą nawet z domów. Wsie przygraniczne to obraz nędzy i rozpaczy.
      Dziękuję za te wspomnienia, powiem szczerze, że mam podobne i związane z innym miejscem.
      A wieża i inne elementy dworca to cenne zabytki. Niestety jak kuleje kolej to i reszta, a szkoda.

      Usuń
  7. EMERYT9/9/15

    Bieda, bieda czyli wybrane przez nas samorzady nie staneły na wysokości zadania? Ale te samorządy wybrał Jaś Kowalski a może był to Roch Kowalski))?
    Jak PIS dorwie się do koryta, to taka bieda będzie dotyczyła 90 % Polaków.
    Te 10 % żyjących w luksusach, to będzie kler i prezes.
    No i oczywiście ojciec a takie marne wsie i gminy padna na twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wszystko w naszych rękach :)

      Usuń
  8. Biednie tu jakoś i pusto.
    Może kiedyś to miejsce ożyje, kto to wie?
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie - ani żywego ducha!!!
    Ale za to ile można wspaniałych fotografii zrobić tej PUSTCE bezludnej...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jak lubię taką pustkę...

      Usuń
  10. Klimatyczny post. Jednak najważniejsze, że pociągi jeszcze jeżdżą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna kolejowa wieża wodna:) pamiętam pocztę, ile razy wysyłałam z niej kartki do rodziców:) Ja zawsze kojarzyłam Małdyty jako spokojną miejscowość, i był jeden duży plus z tym związany: można było w latach 80. w sierpniu, przed rozpoczęciem roku szkolnego, kupić podręczniki i wyposażenie szkolne bez kolejek (które były w każdej większej miejscowości) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, sam stałem w kolejce po wyprawkę z 7 godzin. To były czasy. Jedna księgarnia na kilkutysięczne osiedle. I jakoś weselej wtedy było, nikt nie narzekał, aż dziwne.

      Usuń
  12. Miałeś spokojny spacer i na luzie mogłeś fotografować:) Zresztą, jak zwykle Ci to piszę - uwielbiam Twoje kadry! A co wsi...to też ją lubię na chwilę, tylko w odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Smutno to wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest zapewne w większości małych wsi, szkoda.

      Usuń
  14. Smutne ale prawdziwe miasto Małdyty szkoda ze niszczeje serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Puste miejsce, ale ta tajemnica... każe odkrywać dalej. Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Naczytałam się tych komentarzy i odechciało mi się wsi. Wieś na wakacje, proszę bardzo. Na stałe, nigdy!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często tak myślę :) Pozdrawiam

      Usuń
  17. Anonimowy2/11/15

    Patrząc na te zdjęcia , robi mi się ogromnie smutno . Jak wszystko tam niszczeje. Rodzi się pytanie , co robią władze gminy , by to zmienić !
    Przecież można starać się o dotacje z UE na remonty bydynków , ulic . Czyżby nie było tam ludzi , którzy się na tym znają ? Oglądałam wsie i miasteczka np. na Pomorzu . Aż chce się tam być . Wszystko pięknie odrestaurowane z pieniędzy UE . A w małdytach sami nieudolni włodarze , wstyd , za co biorą co miesiąc pensje ?

    OdpowiedzUsuń