poniedziałek, 20 czerwca 2016

Przystanek Mazury / Zimna Woda, Jedwabno, Dłużek

Mazury. W tradycji ludowej ustalił się podział tego regionu na trzy części: Mazury Piaszczyste okolice Szczytna, Mazury Kamieniste okolice Orzysza i Mazury Garbate okolice Gołdapi, Wzgórza Szeskie. Pierwszą część przemierzam na rowerze dosyć często. Zatem dziś opuszczamy miejski beton i przedwakacyjnie wędrujemy po piaskach Mazur. A pogoda, jak zaraz się przekonacie, zmienną potrafi być niczym kobieta.
W Zimnej Wodzie wpadamy nad jezioro Trzcinowe, zaraz obok piaszczystą drogą dojeżdżamy nad kolejny akwen. Wieś otoczona jest przez jeziora Czarne, Szewc, Szewczyk, Trzcinowe oraz Omulew. Nad tym ostatnim zlokalizowany jest Ośrodek Wypoczynkowy MON. W samej wsi znajduje się kamienny kościół zbudowany w 2004 roku przy wsparciu finansowym myśliwych i leśników. Co 2 lata odbywają się tu wojewódzkie obchody święta św. Huberta. Wnętrze świątyni zdobią poroża, z nich również wykonane są żyrandole. Oczy psa mówią: "Czy mogę rozprawić się z tym butem? Proszę, proszę". A wczesne jeżyny skradzione z ogrodu... Przepraszam właścicieli.
Przybyliśmy do Jedwabna. Herb gminy przedstawia zamek z wieżami, na których siedzą dwa czarne kormorany. Zamek symbolizuje istniejący tu kiedyś gród obronny pruskiego plemienia Galindów, a czarne kormorany to ptaki charakterystyczne dla tego regionu. Warto zwrócić uwagę na kościół parafialny pw. św. Józefa zbudowany z czerwonej cegły w 1930 roku. Obok plebania, za kościołem cmentarz. Są też zabytkowe chaty mazurskie. Tego dnia burza dokonała wielu zniszczeń. Woda płynęła po ulicy niczym korytem pobliskiej Omulwi, a drzewa łamały się jak zapałki. Na zdjęciu pozostałość po stuletniej lipie. Przydał się oczywiście samochód kolegi, który ukrył naszą czwórkę. Było groźnie, pioruny uderzały nieopodal chyba z trzydzieści razy.
W Dłużku moje ulubione jezioro o tej samej nazwie, Bar pod Szczupakiem tu zaopatrzyłem się w chłodzący napój, mam sentyment do tych małych butelek, a dalej już owoce lasu i zabytkowa aleja dębów przy szosie nr 58.

Czytam ostatnio O Mazurach Wojciecha Kętrzyńskiego i pozwolicie, że zacytuję. Wdowy, które by dłużej niż kilka tygodni po śmierci męża zostały niezamężne, rzadko tu znajdziesz. Umiera gospodarzowi zamożnemu żona, wtedy natychmiast wprowadza się do niego byle jaka kobieta, która sobie wszystkie prawa żony wobec męża przywłaszcza. Dzieje się to często nawet w dzień pogrzebowy. 
Młody jakiś wdowiec z Pietrasz, gospodarz, zamówił sobie w taki sposób młodą, zamożną panienkę z Kowalewska, która dotąd jako dziewczyna porządna wszędzie była poważana. Zanim jednak do swego narzeczonego się wprowadziła, poszła ona wraz z przyszłą teściną, kobietą jeszcze rześką i przeszło 3000 talarów majątku mającą, do księdza, aby uzyskać do tego kroku jego pozwolenie. Ksiądz opierał się temu stanowczo, ale bezskutecznie. Parę dni później przeniosła się do przyszłego swego męża, a choć ją tenże często wysmagał i za dom wyrzucał, ona pomimo to na obranem miejscu mężnie aż do ślubu wytrzymała. 

25 komentarzy

  1. I znowu mnóstwo ciekawych zdjęć :-)
    Poczułam się jak na wycieczce, czyli klimat uchwycony...
    Już są jeżyny ?
    Pozdrawiam poniedziałkowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżyny ogrodowe. Sam nie wierzyłem, ale jadłem, jest dowód :) Pozdrawiam piątkowo.

      Usuń
  2. Ach, takie cuda w poniedziałek rano... A tu się już chce jechać! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś do Was zawitam i pooglądam tę część Polski na własne oczka. Fajna i klimatyczna to kraina, a na jeziorach tak spokojnie i cicho jest poza sezonem. Już są jagody? Przeoczyłam ten fakt:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam potworną burzę na obozie harcerskim. Byliśmy rozbici na zboczu niewielkiej górki, w pobliżu rozciągało się jezioro. Ulewa niesamowita,pioruny waliły w jezioro i we wzgórze jak szalone. Do tej pory nie wiem, jak udało mi się to przeżyć. Na innym obozie połowa namiotów spłynęła do jeziora razem z plecakami harcerzy. Ale to dawne czasy.
    Ty, jak zwykle "polujesz" na kapliczki, które u Was są bardzo charakterystyczne.
    Nawet nie wiedziałam, że w lasach już są czarne jagody, które zbieraliśmy całą rodziną w moich Borach Dolnośląskich. Jeżyny i maliny też zbieraliśmy, były bardziej słodkie niż te ogrodowe.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę następnych wypraw bez burzy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomniałam dopisać, że zafascynowała mnie cytowana przez Ciebie książka. Ciekawa jestem, czy tylko kobiety wprowadzały się do wdowców, czy też było na odwrót. Swoją drogą, ciekawe obyczaje.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dawno temu brałem udział w takiej przygodzie. Ulewa zmiotła wszystko, nie oszczędziła nawet samochodu, który prawie wpadł do rzeki. Ale mimo wszystko było wesoło.
      A w książce jest więcej kwiatków. Mazurzy byli bardzo przesądni. Może jeszcze zacytuję jakiś fragment. Pozdrawiam

      Usuń
  6. CUDOWNE KADRY ,bardzo ciekawy cytat z książki O Mazurach -serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Miejsca ładne pokazujesz...

    Ten cytat z "O Mazurach" robi wrażenie, i takie mam przemyslenia związane z nim, że bardzo mylne bywa nasze pojęcie często wyrażane, że "kiedyś to było lepiej, ładniej ...itd...itp...". Okazuje się, że wcale nie było lepiej, a po takiej lekturze chyba miałabym koszmarne sny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiee zrozumiałaś z tego fragmentu Anno.
      A dla współczesnych na pewno "dawne czasy" były lepsze niż obecne, bo to były ich czasy.

      Usuń
    2. Takie życie, nic się nie zmarnowało, nawet wdowiec. Zresztą mamy przykłady z dostojniejszej literatury, chociażby Jagna Paczesiówna/Borynowa :)

      Usuń
    3. Kolego Makromon... przecież nie mogę być jednocześnie miła, dobra, mądra, piękna i inteligentna :)

      Usuń
    4. A ja kleżanko Anno ani słowa nie zająknąłem się o twoich niewątpliwych przymiotach, jedynie o braku zrozumienia jednego konkretnego tekstu. 😃

      Usuń
    5. Zapraszam na jagody ze śmietaną i cukrem, pojednają każdego. Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia...
    Ech Mazury to piękna kraina..:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. I jak tu nie kochać Mazur?!
    W "bączkach" zagustowałem w czasach studenckich, były dostęne na dworcu kolejowym w Katowicach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak pięknie brzęczały w drucianej skrzynce.

      Usuń
  10. Ta jedna chmurka odbita w wodzie jeziora robi wielkie wrażenie i poza tym wszystkie no literalnie :) wszystkie zdjęcia mają klimat.
    Na Suwalszczyźnie zaś, po śmierci męża wdowy wkraczały na stos i pozwalały się spalić. Działo się to zawsze przy brzegach jezior, ku zdumieniu archeologów pochówków nawet ciałopalnych w tych okolicach nigdzie nie znaleziono, wyglądało to tak jakby po śmierci ciała znikały. Aż pewnego razu pies uczonego grzebał przy brzegu jeziora i wygrzebał mnóstwo kości, no i tak tajemnica braku cmentarzy dawnych mieszkańców Suwalszczyzny Jaćwingów, wyjaśniła się. A wdowy to nawet w całkiem niedawnych czasach, wstępowały na stosy w tych okolicach. Czyli co region to jakoś inaczej ze zwyczajami bywało. Podejrzewam że w tych okolicach dawnych Prusów - a plemię Galindów do nich należało, to kobiety miały sporo do powiedzenia i wolną wolą się kierowały, jak to u Słowian bywało. Alem się rozgadała :) miłych chwil w towarzystwie przyrody. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale temat rzuciłem na tapetę :) Wpadł mi do głowy cytat z klasyka.

      "Męczył się Wokulski też bardzo z tym małżeństwie, a biedna Małgorzata nie ustawała w wysiłkach, by się podobać swojemu młodemu mężowi. Nagle poczęła się malować… Zrazu nieznacznie, potem coraz energiczniej i coraz nowymi środkami… Usłyszawszy zaś o jakimś likworze, który damom w wieku miał przywracać świeżość i wdzięk młodości, wytarła się nim pewnego wieczora tak starannie od stóp do głów, że tej samej nocy wezwani na pomoc lekarze już nie mogli jej odratować. I zmarło, biedactwo, niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle tylko mając przytomności, aby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi".

      Usuń
  11. Nie wiem dlaczego muszą. Ale to już przynajmniej w Warszawie spowszedniało i robi mniejsze wrażenie niż kiedyś. Chodzi mi o Paradę Równości w Warszawie.

    Jezioro Dłużek znam! Byłem tam dwa razy na leśnym polu namiotowym. Prywatnym. Fantastyczna okolica. W Jedwabnem robiliśmy zakupy. Ma te miejsca na fotkach :) Piekne lasy i samo jezioro Dłużek w śród lasów. Oczywiście tam wędkowałem. Fotki artystyczne i pięknie reklamujące okolicę w przededniu okresu turystycznego.
    Hej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Może i zmienna, ale zawsze zachwycająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezyny, borowki tak wczesnie? Miejsca filmowo - pocztowkowo - ksiazkowo piekne. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżyny ogrodowe, a jagody prosto z lasu już pełną parą. 12 zł litr :) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Mówią, że nad morzem jest zimna woda, a ja teraz będę wiedzieć, że Zimna Woda jest na Mazurach ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia, jak zresztą zawsze. A Polska jest wspaniała. Jagody za 12zł? DObra cena :)

    OdpowiedzUsuń

| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |