Popełniłem ostatnio opowieść w gwarze warmińskiej o wyspie Hercie na jeziorze Wulpińskim. Została ona napisana w związku z zaliczeniem kursu na który uczęszczam ,,Bo Warnijo polskam krajam… – warmiński dla początkujących” . Opowieść podobała się samemu Edwardowi Cyfusowi, który jest znawcą gwary i rodowitym Warmiakiem, zatem mogę być z siebie dumny. Tekst trudny nie jest, wszystko zrozumiecie. Polecam uwadze.

 

Tajamno wyspa na jyziorze Wulpynk

Kele Stazigudy je Dorotowo i jyzioro Wulpynk. Na środku tygo jyziora zidać zielgo, tajamno wyspa Herta. Je rok 1887 (tysiónc łosiómset łosiómdziesiónty siódmy). Łolstynski gyszefcmon Robert Rogalla łustoziuł na ni karczma. W tamtych ciasach buło to paradne i nopsiankniejsze mniejsce w tych łokolicach. Kedy dnie buły długsze a pozietrze fejniejsze, noród z cołygo Łolstyna tu bywoł, a nawet z cołych Prusów. Ludziów zitoła klacz z kiziokam, łowce, po gburstsie lotało ptastwo domowe: kokoszy, gajsi, gulony i kaczoki. Buł tyż sod i łogród. W sodzie rosły jebkowe, kruszkowe, flołmowe i ziśniowe szczepy, a w łogrodzie zonenblumy, malwy i druge ksioty. Gbur Rogalla ze ksza łobdziyroł jonki, robziuł z niych zino. W karczmnie podowano tyż kadykowe psiwo. Człoziek móg sia najeść mniajsa, wosztów i śwyżych ryb z Wulpynskygo jyziora. Jydło buło nolepsze, kożdan mnioł na nie smaka. Rogalla tyż mniarkowoł, że buło smakozite. Wciórko psianknie łurychtowoł. Po łobziedzie psito rychtyczno kowa, godano i ślypsiano warnijsko wyspa. Chłopy kómpali sia w jyziorze, a kobziyty wyglóndały na muzyka. A zieczoram zisiały rozpolóne pitrolowe lampy, grali muzykonty, a noród na dworzu tancowoł i spsiywoł psiankne spsiywnie. Po muzyce goście łodzió wrocali nazod do Dorotowa, a potam do Łolstyna.
Jenygo zieczora łódź z ludziami zatopsiuła sia. Czamu sia tak stało, nicht nie ziedzioł. Noród bojoł sia naziydzać to mniejsce. Pozieduwano, co by chtóś we woda wciógoł, jekiś topsiciyl, abo chto jinkszy. Tak pozieduwała mojo óma. Tero nicht z wyspy łużytku zrobzić nie potrasi, a kedajś buło to psiankne mniejsce. W grobzie leży tamój gbur Robert Rogalla, a kele niygo syn Bruno. Só tyż szczepy i stare ksze. Wciórko co buło psiankne, łuż druge zlotrowali. Ot, to cołe łopozieduwanie o tajamny Hercie.

7 komentarzy:

  1. Fakt zrozumieć można, w ogólnym kontekście. Prosty to nie jest język. Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. pani od matmy21/11/20

    Fajnie poczytać takie opowieści. Wszystko zrozumiałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne są te twoje opowieści o Warmii.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  4. Część zrozumiałam, ale wielu wyrażeń nie; Trudny to jest język.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Klimatyczny post i super fotki 👍
    Pozdrawiam serdecznie 😃

    OdpowiedzUsuń