Blog o pięknej Warmii oraz innych sprawach; często aktualizowany, tak już dziesięć lat. Miło mi, że jesteś.

piątek, 23 czerwca 2017

Kościoły Warmii

Kościoły Warmii
Warmińskie kościoły to czerwień gotyku i neogotyku, piękno polnych kamieni i otaczająca zieleń. To kościoły wśród pól rzepaku, łanów zboża i wspaniałych lasów. To sanktuaria w Gietrzwałdzie, Stoczku Klasztornym, Głotowie, Krośnie i Klebarku Wielkim, a na pograniczu Warmii i Mazur w Świętej Lipce. Od lat ludzie pielgrzymują do tych miejsc, poszukując łaski i odnowienia duchowego.
Łosiery – to z gwary warmińskiej pielgrzymki. Nazwa prawdopodobnie została urobiona od słowa ofiara. To określenia dawnych zbiorowych pielgrzymek do warmińskich sanktuariów. Polscy Warmiacy często chodzili na łosiery do Gietrzwałdu (8 września na Dzień Narodzenia NMP), Bartąga na kiermas, czyli odpust Opatrzności Bożej, do Klewek na św. Rocha i Świętej Lipki. Przed objawieniami w Gietrzwałdzie w 1877 roku, mieszkańcy Warmii pielgrzymowali do Łąk Bratiańskich pod Nowym Miastem Lubawskim. W czasie drogi nie brakowało ślubowań i próśb indywidualnych, śpiewano, idąc na boso i niosąc specjalną świecę „łosierkę”, którą składano w darze u kresu wędrówki. W minionym wieku wierni uczestniczyli też w łosierach do Głotowa, Stoczka Klasztornego, Krosna.
Dla mnie taka wędrówka, to coroczna droga z Olsztyna do sanktuarium w Gietrzwałdzie. Jest to jedyne polskie miejsce objawień uznane przez kościół. Objawienia gietrzwałdzkie miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Głównymi wizjonerkami były: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Matka Boska ukazała się przed kościołem i przemówiła do dzieci po polsku. Był to wyraźny znak dla Warmiaków. „Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku, to grzechem jest jeśli ktokolwiek języka ojczystego jako daru Bożego się wyrzeka!” mówili mieszkańcy żyjący pod zaborami. W ten sposób Warmia oparła się germanizacji.

czwartek, 15 czerwca 2017

Święta Lipka

Święta Lipka
Do Świętej Lipki pielgrzymował Zygmunt III Waza, boso ostatni mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern, Jan Kazimierz, Jan III Sobieski z żoną, królową Marią Kazimierą de La Grange d’Arquien, zwaną Marysieńką oraz rzesza zwykłych ludzi z całej Polski, którzy przybywali tu już od XIII w. Na kilka dni przyjechał do Świętej Lipki ks. prof. Karol Wojtyła, młody człowiek w sportowej koszulce (było piękne lato). Przywiózł ze sobą w maszynopisie "Miłość i odpowiedzialność", rozdzielił jej fragmenty wśród nas i potem była dyskusja na trawie, nad jeziorem, na skraju lasu wspomina uczestnik wczasów filozoficznych organizowanych przez KUL właśnie w Świętej Lipce.

piątek, 9 czerwca 2017

40 metrów, 500 lat i Mikołaj Kopernik

40 metrów, 500 lat i Mikołaj Kopernik
Dziś wchodzimy na wyższy poziom i podziwiamy widoki z wieży zamku kapituły komornictwa olsztyńskiego. Warownię zaczęto wznosić jeszcze przed lokacją miasta od ok. 1346 r. Skrzydło północne zostało ukończone w końcu XIV w., południowe z 40-metrową wieżą w poł. XV w. W skrzydle tym  zorganizowano w XVI w. kaplicę św. Anny, obecnie to sala kromerowska z pięknymi sklepieniami gwiaździstymi.

czwartek, 1 czerwca 2017

Jesionowo, Tuławki, Nowe Włóki i Warmia Marii Zientary-Malewskiej

Jesionowo, Tuławki, Nowe Włóki i Warmia Marii Zientary-Malewskiej
Co tu dużo pisać. Sami widzicie jak jest pięknie. Postanowiłem zatem ruszyć w drogę na rowerze i pokonać malowniczą trasę Olsztyn-Dobre Miasto-Jesionowo-Tuławki-Olsztyn. Z różnymi zajazdami to sumie ok. 60 km. Niby nic. Uprzedzam jednak, będzie dużo kaplic i kapliczek, wszak nie bez powodu Warmia nazywana jest świętą.

środa, 24 maja 2017

Poranek z Heliosem 44M-4 w dolinie rzeki Wałszy

Poranek z Heliosem 44M-4 w dolinie rzeki Wałszy
To był dzień. Zrobiłem sobie mocną kawę, zjadłem coś naprędce, wrzuciłem aparat do plecaka i ruszyłem w stronę Fromborka. Po drodze zaplanowałem obejrzenie wystawy w Muzeum Misyjno-Etnograficznym Księży Werbistów w Pieniężnie i wypad na paprocie, bo brakuje mi ostatnio zdjęć makro. Najbliżej był rezerwat Dolina Rzeki Wałszy. A że z tej szybkości w aparacie pozostał analogowy obiektyw Helios 44M-4, sam aparat był na wyczerpaniu, a karta pamięci została w komputerze, zatem niewiele można było zdziałać. Pozostał znienawidzony bluetooth. I naszukałem się tej ostrości, oj naszukałem. Cały ranek mi zleciał na poszukiwaniu paproci, światła, miejsca, do tego pies wpadał na mnie radośnie, gdy już udało mi się namierzyć cel. Udanych zdjęć wyszło niewiele i nawet czasu już nie było w drodze powrotnej na muzeum. I protestuję, warmińska policja zatrzymała mnie do kontroli dwa razy. Fakt, na odcinku 100 km może się to zdarzyć, szczególnie przy lasach i na pustych, lokalnych drogach.
Za to wieczorem odwiedziłem chyba większość olsztyńskich atrakcji związanych z Nocą Muzeów. A co tam, trzeba się trochę ukulturalnić.