Blog o pięknej Warmii, jej okolicach oraz innych sprawach; często aktualizowany, tak już jedenaście lat. Miło mi, że jesteś.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Dzień dziewiętnasty

Dzień dziewiętnasty
Klewki, brzeg jeziora Linowskiego.
Warmia lub Warmija (pruskie Wormjan – czerwona ziemia, warm. Warńija, mazur. Warmzia, łac. Varmia) – kraina historyczna w obecnym województwie warmińsko-mazurskim. Nazwę wzięła od pruskiego plemienia Warmów. Zasięgiem obejmuje 4249 km², czyli środkową i północną część Pojezierza Olsztyńskiego, północno-zachodnią część Pojezierza Mrągowskiego i Równinę Warmińską, zamieszkuje ją 350 tys. mieszkańców. Warmia to kościoły, zamki, kapliczki, czerwona cegła, odkrywanie brukowanych dróg, wojaże rowerowe, aleje drzew przy drogach, dziewicza przyroda usiana lasami i wzgórzami o leniwych, obłych zboczach oraz raj dla wielbicieli jezior i rzek. To również bezkresne królestwo dzikiego ptactwa i zwierzyny. Wszechwładną panią jest tutaj natura. Nieliczne miasta przegrywają z nią urodą na całej linii.

niedziela, 18 lutego 2018

Dzień osiemnasty

Dzień osiemnasty
Droga nr 530, Warmia, okolice Głotowa.

Na Warmii istniał zwyczaj, że ojciec, zanim rozpoczął krajanie chleba, nożem znaczył na nim krzyż i dopiero potem odkrawał kawałki. Dzieci pouczano od najmłodszych lat: " Szanujcie dzieci kawałek chleba, bo może biednym dać go potrzeba". Jeżeli się zdarzyło, że komuś spadł kawałek chleba, starsi nakazywali go podnieść i pocałować, a tym samym przeprosić. 
Były lata i zaraźliwych chorób. Pola stały nie obsiane, a to co rosło z powodu ulewnych deszczy tylko częściowo sprzątnięto z pól i wymłócono. Istniały wypadki, że chleb z ostatniego ziarna zjedzono już na święta Bożego Narodzenia. Często wśród ludzi panował głód i dlatego otaczano chleb takim szacunkiem. W latach głodu do mąki czy śruty dodawano gotowanych i tartych kartofli, otrąb a nawet plew. Jeśli ktoś jedząc chleb grymasił, mawiano: "Nie ma w chlebie ości, kiedy się ciało wypości". W tych ciężkich czasach rodzice, choć z bólem serca, musieli skąpić dzieciom chleba. Dlatego zamykano go w komorze lub składano na drążkach na zapiecku. Jeżeli był to chleb z otrąb i bardzo kruchy, dzieci poruszały drążkami, żeby im spadł kawałek. Stąd powstało powiedzonko: " Co łuleci, to na dzieci". Maria Zientara-Malewska, Wieś nad łąkami, Pojezierze, Olsztyn 1988.

sobota, 17 lutego 2018

Dzień siedemnasty

Dzień siedemnasty
Biskupiec Reszelski, rynek, plac Wolności, 1918 r.
Historyczna Warmia przez dwieście dwadzieścia trzy lata (1243-1466) była pod panowaniem Krzyżaków, ponad trzysta lat we władaniu Rzeczypospolitej (1466-1772), sto siedemdziesiąt trzy lata (1772-1945) w państwie pruskim, potem niemieckim, a od 1945 znalazła się po raz drugi w granicach Polski. Zamieszkiwana początkowo przez pruskich Warmów, Natangów oraz Galindów została skolonizowana przez Niemców, a w XVI wieku również przez Polaków. W czasach nowożytnych północną Warmię zasiedlili Niemcy, południową Polacy. Przez długie wieki między Warmiakami mówiącymi po niemiecku i po polsku nie było antagonizmów narodowościowych. Żyli zgodnie i przykładnie. Dopiero pod koniec XIX wieku można obserwować na Warmii przebudzenie narodowe i większe zbliżenie się do wszystkiego, co polskie. W dużym stopniu przyczyniły się do tego objawienia gietrzwałdzkie w 1877 roku, podczas których Maryja przemówiła do dzieci po polsku.

piątek, 16 lutego 2018

Dzień szesnasty

Dzień szesnasty
Olsztyn, widok z wiaduktu Powstańców Węgierskich 1956 roku.
Wędrowaliśmy ulicami prowadzącymi pod górę i w dół, przechodziliśmy przez mosty i tory kolejowe i dalej szliśmy przed siebie. Nie kierowaliśmy się do żadnego konkretnego miejsca, wystarczało nam po prostu, że idziemy. Szliśmy skupieni, zupełnie jakby marsz był jakimś religijnym rytuałem mającym na celu uzdrowienie duszy. Haruki Murakami, Norwegian Wood, Muza, Warszawa 2016.

czwartek, 15 lutego 2018

Dzień piętnasty

Dzień piętnasty
Kościół w Nowym Kawkowie.
Ludność warmińskiej wsi można było podzielić na pięć grup. Pierwsi to oczywiście "duże gbury", czyli gospodarze posiadający kilka włók ziemi, las, a czasem i własne jezioro. Druga "kategoria" ludzi to ci, którzy mieli około włóki roli i dwa konie. Ci co mieli mniej roli, około trzydziestu mórg i jednego konia, to biedniejsi gospodarze. Osobną grupę tworzyli rzemieślnicy i chałupnicy. Najubożsi zaś mieszkali "na komornem" i zajmowali się pracą na roli lub wyjeżdżali latem do pracy w cegielni albo też do miast jako pomocnicy murarzy lub cieśli. 
Babka i moja matka opowiadały mi, że około stu lat termu bogaci gospodarze żyli przeważnie z tego, co sami wygospodarowali. Żywili się chlebem, kluskami, mięsem, kapustą, brukwią, marchwią, mlekiem i twarogiem. Masło, jaja i drób sprzedawali na targach i jarmarkach w Olsztynie, aby mieć grosz nie tylko na stroje, ile na posagi dla licznych zwykle synów i córek. Przyodziewek i bieliznę tkali na krosnach z własnego lnu lub wełny. Ubierali się skromnie, chociaż dostatnio i schludnie. Maria Zientara-Malewska, Wieś nad łąkami, Pojezierze, Olsztyn 1988.

środa, 14 lutego 2018

Dzień czternasty

Dzień czternasty
Lidzbark Warmiński, piwnice zamkowe.
Jan Stefan Wydżga był biskupem warmińskim w latach 1659-1679. Jako biskup zrealizował wiele przedsięwzięć budowlanych, m.in. odbudował pałac biskupi na wzgórzu katedralnym we Fromborku, zbudował pałac przy zamku w Lidzbarku, odbudował pomieszczenia mieszkalne przy kolegiacie w Dobrym Mieście, budował klasztor bernardynów w Stoczku Klasztornym. W tytulaturze biskupów warmińskich od początku XVI w. widniał tytuł prezesa Ziem Pruskich, a Wydżga był prezesem doskonałym. Miał dar przekonywania opozycjonistów, wygłaszał pełne dramaturgii mowy i walczył o Warmię. Po pałacu biskupa pozostał jedynie zarys fundamentów – między południowym skrzydłem zamku oraz suchą fosą znajdującą się między zamkiem a południowym przedzamczem. Gruzami pałacu zasypano fosę. Prezydent Prus Wschodnich, von Schön, pisał w 1838 r. do biskupa Andrzeja Stanisława von Hattena, że zamek jest zbędnym, zaprzepaszczonym, starym budynkiem, zasługującym na sprzedaż albo na rozbiórkę. Dobrze, że plan się nie ziścił.

wtorek, 13 lutego 2018

Dzień trzynasty

Dzień trzynasty
Warmia, okolice Brąswałdu.
Od wieków tu, gdzie jest dziś Brąswałd, szumiały bezkresne lasy i bory. Od wieków wśród lasów niebieściły się liczne jeziora. W puszczy żyły swobodnie dzikie zwierzęta: żubry, niedźwiedzie, wilki, łosie, dzikie konie, moc jeleni, sarn, danieli, rysiów i zajęcy. Jeziora pełne były ryb. Aż tu pewnego dnia przybyli do tych lasów ludzie. Skąd przybyli? Nie wiadomo. Długo słychać było huk toporów i gwar ludzi stawiających pierwsze chaty. Może było to na owym wzgórzu przy drodze do Bukwałdu? 
Pierwsi mieszkańcy Brąswałdu, gdy wykarczowali las, zaczęli orać i siać. Z pewnością siali żyto, jęczmień, i owies, a także len, by móc tkać płótno na koszule i przyodziewek. Kartofli ludzie wówczas nie znali i jeszcze upłynęły długie lata, zanim posadzono kartofle w opornej ziemi. Ziemia wydarta borom okazała się jałowa. Niejeden rolnik po kilku latach niekorzystnych plonów machnął ręką i szukał lepszej ziemi gdzieś nad jeziorem lub na gliniastych wzgórzach na północ od wioski, gdzie później powstały drogi do Bukwałdu i Spręcowa. Na piaszczystej ziemi szybko wyrósł znowu bór i tylko tu i ówdzie, obok Mosągu, niedaleko do Kajn są ślady, że orano kiedyś tę ziemię w głębokie bruzdy i "lechy". Maria Zientara-Malewska, Wieś nad łąkami, Pojezierze, Olsztyn 1988.
| Copyright © 2007/18 Kochamy Warmię |