środa, 12 października 2016

Przystanek Mazury / Stare cmentarze w Kocie, Dębowcu, Małdze

Zawsze zastanawiam się, czy na tym blogu wykraczać poza Warmię. Wszak miejsce to poświęcone jest konkretnym sprawom, warmińskim kościołom i kapliczkom, warmińskiej przyrodzie, jej lasom i jeziorom. Jednak świat jest bardziej szeroki, a moje podróże często wykraczają za granice Warmii. Zatem pokazuję to, co zwiedzam, gdzie przebywam, musicie mi wybaczyć. Wyjaśniam to, bo często piszecie, że się nie znam na mapie, no znam się, znam, GPS mi doradza, ha. Warmia to Warmia, a Mazury mają swoją strefę również na tym blogu, czytaj strefa Mazur.
Dziś, nie czekając na sztampowy, cmentarny listopad, zajmiemy się trzema mazurskimi cmentarzami. Wszystkie skąpane w blasku wrześniowego słońca.
Wieś Kot przed wojną nazywała się Omulefofen, Omulewski Piec. Nazwa wzięła się od tego, że nieopodal znajduje się zakończenie tzw. ślepej odnogi rzeki Omulew. Mieszkańcy związani byli z lasem, zajmowali się też rolnictwem, było też kilku rzemieślników. W Kocie nie było kościoła, za to znajdowała się tu szkoła, karczma, młyn oraz remiza strażacka. Dwuizbowy budynek szkoły wzniesiono w 1894 roku. Na terenie wsi znajduje się zamknięty cmentarz ewangelicki. Ostatnie pochówki odbyły się na początku lat 50. Zobacz: Kot.
We wsi Kot 26 czerwca 1946 oddział mjra "Łupaszki" Szendzielorza dokonał likwidacji funkcjonariusza UBP z Nidzicy Zbigniewa Urlicha. Postawiano tu pomnik zabitych milicjantów i UB-owców.
Nieopodal Kota znajduje się leśny cmentarz w Dębowcu. Dziś widoczne są tu tylko cztery groby. Teren został ogrodzony przez leśników.
Na początku lat pięćdziesiątych władze ogłosiły, iż mieszkańcy wsi Małga, Piec, Dębowiec Duży, Dębowiec Mały, Kanwezy, Retkowo, Sadek, Ulesie zostaną wysiedleni, a teren ten stanie się poligonem wojskowym. Dawna wieś Małga liczyła ponad 700 mieszkańców, którzy zajmowali się przede wszystkim wydobyciem rudy żelaza, stąd często nazywanoRudą. Tak też w Kocie mówi się do dziś. W roku 1911 wybudowano murowany kościół, którego wieża jest jeszcze widoczna. We wsi istniała karczma, sklep, remiza, dwa posterunki policji, szkoła, a nawet przedszkole. W 1947 roku w kościele modlili się jednocześnie ewangeliccy Mazurzy, grekokatoliccy Ukraińcy i katoliccy Polacy. Spustoszenia Małgi dokonały najpierw wojska rosyjskie, a kiedy wieś udało się odbudować, władze PRL.
Z cmentarza pozostało niewiele. Jedynym śladem są zachowane resztki grobu oraz nowa tablica grobowa rodziny Mack. Co stało się 2 i 3 listopada 1945 roku? Pochowane są tu dzieci w wieku 6 i 15 lat. Dziewczynki zmarły na tyfus. Zobacz: Małga.
Dziś w Małdze znajduje się rezerwat przyrody. Zatem zatrzymajmy się tu na chwilę. Obok fundamentów domów rosną drzewa owocowe, krzewy, w oddali ruiny wieży kościelnej jedyne pozostałości po wsi Małga.
Czas zaciera ślady po starych cmentarzach. Lubię na nie zaglądać, gdyż są mekką spokoju, ciszy oraz historii. Znajdują się w lasach, wielkich miastach, w pobliżu wiosek, nieistniejących już siedlisk lub w sąsiedztwie pałaców i dworów, gdzie były miejscem pochówków członków możnych rodzin. Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem cmentarze otaczały kościoły. 
Nie ma takiego życia, które by choć przez chwilę nie było nieśmiertelne. Śmierć zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona. Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może...  Wisława Szymborska



A w wolnej chwili polecam Ostatnią rodzinę, bo to odkrycie na nowo aktorki Aleksandry Koniecznej i film opowiadający o warszawskim okresie życia rodziny Beksińskich. – Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób – rozpoczynał Lew Tołstoj Annę Kareninę. Rodzina Beksińskich do szczęśliwych nie należała. Już jakiś czas temu podglądałem Beksińskich na licznych amatorskich nagraniach, które krążą w sieci. Oglądanie filmu polecam zetem zacząć od tego. I tyle. 
A w drugiej wolnej chwili maraton z Andrzejem Wajdą. To 40. filmów. Zaczynamy od Polowania na muchy oraz Tataraku. Do kwartetu moje ulubione ekranizacje dzieł literackich, Wesele oraz Ziemia obiecana. Na fotosie Małgorzata Braunek, Polowanie na muchy, 1969.


24 komentarze

  1. Strasznie mi się żal zrobiło że to słoneczko odeszło i został tylko deszcz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Warmia i Mazury to pewna całość z odrebnościami..i nie da się widzieć Warmię nie dostrzegając Mazur. kiepsko brzmi ale życie to zweryfikowało i Twój blog potwierdza. Jadąc od Jedwabna do Nidzicy mijając zjazdy na Kot widoczne są po prawo i lewo leśne cmentarze ale myślałam że to powojenne mogiły. Ogrodzone a teraz bardziej widoczne bo oczyszczono las. Groby to jednak historia i dowód , że historia tu wiele zmieniła, wręcz jakby zastąpiła z ludzkiego życia. Pozostały domy, kapliczki i cmentarze.Niemi świadkowie ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie odnowiony został cmentarz w Moczysku, a niedawno harcerze sprzątali stary cmentarz w Jedwabnie. W powyższych przypadkach nie jest aż tak dobrze, groby niszczeją, a przyroda robi swoje, zabiera to, co należy do niej.
      Gdybyś miała chwilę, to polecam cmentarz w Pasymiu oraz stare szczycieńskie nekropolie.

      Usuń
  3. Pięknie przedstawiasz Warmię oraz Mazury.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne słoneczne zdjęcia. Lubię odwiedzać stare cmentarze.
    Na film o Beksińskich wybieram się.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też lubię ciszę starych cmentarzy.
    Zdjęcia pełne zamyślenia i nostalgii.
    Pasikonik na sweterku znakomicie uchwycony i gasnące życie zieleni, którą zastępują pajęcze sieci - piękne to wszystko.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia są po prostu fenomenalne :) Jak ja uwielbiam takie klimaty :D Mam nadzieję, że w Halloween wciepniesz podobne fotki z podobnego miejsca :d No i ta jaszczura :d No po prostu nie wiem co jeszcze mam ci napisać, jestem oczarowana!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, można się zadumać...
    a maraton z filmami ś.p. Andrzeja Wajdy - rozpoczęty,

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. EMERYT13/10/16

    Stare cmentarze przetrwają na blogach bo w rzeczywistości raczej nie. Szczególnie te pokazane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne i bardzo smutne są Twoje fotografie.
    Widzę, że żołnierze przeklęci działali też w Twoich okolicach. Ładnie się mówi- zlikwidowali, przypomina mi to wygaszanie gimnazjów.
    Oglądałam już prawie wszystkie filmy mistrza Andrzeja Wajdy, najbardziej z pewnych względów podobał mi się "Popiół i diament".
    Serdecznie pozdrawiam w kolejny pochmurny i deszczowy dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powtarzam sobie wszystkie arcydzieła Wajdy, a pogoda akurat temu sprzyja. A gimnazja... to dopiero temat rzeka, ale już nauczyłem się mieć do tego ambiwalentny stosunek, tym bardziej, że jestem związany z gimnazjum. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Zbyszku, dobrze, że wychowaliśmy się na filmach Andrzeja Wajdy, bo mamy zdrowe spojrzenie na życie i historie Polski.
      Wspomniałam o wygaszaniu gimnazjów, bo to eufemizm, który ma na celu osłabić czasownik- zlikwidować, unicestwić. Dotyczyło to eufemizmu- zlikwidować, zamiast- zabić, zamordować, zastrzelić.
      Kiedyś pisałam na blogu Onetu o likwidacji gimnazjów, na które wydano mnóstwo pieniędzy i nie po to, aby znów wracać do ośmioklasówki. Uczyłam w podstawówce, która nie została przekształcona w gimnazjum.
      Miłej i pogodnej niedzieli.

      Usuń
    3. W małych gminach i tak są zespoły szkół, najczęściej w jednym budynku, zatem wystarczy otworzyć łączniki. Ale już w wielkich miastach nie mogę sobie wyobrazić tych zmian. A już odprawy dla nauczycieli, dyrektorów, etc.
      Mi wpadają do ust same eufemizmy :)
      Pozdrawiam miło.

      Usuń
    4. Anno masz spore problemy...
      Komuniści (ciekawe że zaprzedany komunie Polak budzi mnijszy wstręt niż Volksdeutsch, a przecież skala podłości jest nawet większa).

      a co mają z tym wspólngo gimnazja? od samego początku były krytykowane i powstały jedynie na skutek zacietrzewienia ideologicznego postkomunistów, adnego merytorycznego uzasadnienia nie mając. co śmieszniejsze np. ZNP dziś protestujący przeciw likwidacji wtedy protestował przeci ich wprowadzeniu!
      poprosił bym na pzyszłość więcej meritum mniej paranoi.

      Usuń
  10. Niesamowita podróż w krainę mistyki.

    OdpowiedzUsuń
  11. tajemnicze , zarośnięte groby,oświetlone promieniami jesiennego słońca jakby czekają,aż ktos zaduma się nad nimi,uchwyciłeś wspaniale te momenty Zbyszku, a reszta zdjęć niesamowita, misterne pajęczyny,cudowna rosa na trawie,podziwiam...
    dzięki za informacje o filmie o rodzinie Beksińskich...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy ja Ci już pisałam, że jestem pełna uznania dla Ciebie za ten Twój blog?
    Chyba tak, a jeśli nie to po prostu nie chciałam aby to zabrzmiało jak jakieś podlizywanie.
    Twój blog jest niezwykle wartościowy Zbyszku.
    Jeśli chodzi o "Ostatnią rodzinę" to wybieram się lada dzień.
    A jeśli chodzi o Andrzeja Wajdę - to okropnie mi smutno, że już niczego nie nakręci.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jestem ciekawy Twojej opinii na temat "Ostatniej rodziny", bo naczytałem się ostatnio wielu sprzecznych komentarzy. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Hej
    Na niemiecki cmentarz z żelaznymi krzyżami to trafiłem na Mazurach niedaleko Kruklanek. Był w lasku w wokół pola. Tak jak by za wsią. Najbardziej podoba mi się kompilacja fotek z pajęczynami, rosą na trawie, i ciepłym swetrem. SKRÓT PERFEKCYJNY aury teraz nam panującej. Pozdrawiam serdecznie z jesiennej Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zbyszku jak zawsze u Ciebie wspaniałe zdjecia naturalne blog poprostu wspaniały pozdrawiam weekendowo

    OdpowiedzUsuń
  15. pamięć powinna trwać zawsze....
    i ładną mieliśmy jesień w tym roku. Ściskam pana.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kot dawna nazwa urzędowa wsi ( widoczna na dzwonie,który dawniej wisiał w szczycie budynku szkoły) Omulefofen co w przetłumaczeniu znaczy omulewski piec.Poza Omulewskim Piecem były i są wioski o nazwach Piecki, Czarny Piec. Ruda też z piecami miała powiązanie. W Nartach stała cegielnia, a w Małszewie mieszkańcy wypalali gary z gliny.Ziemia u nas uboga za to drzewostan był okazały. Poza rudą wytapianą w Małdze - Rudzie produkowano węgiel drzewny, smołę, palono wapno a na gliniastych ziemiach wypalano ceramikę. Kot leży nad rzeką Omulew i stąd nazwa wsi Omulefofen czyli omulewski piec. Dla zachety odwiedzenia Kota powiem że ze wzgledu na układ, polożenie jest to najpiękniejsza jeszcze mazurska wioska.Jeżeli chodzi o stare zabytkowe budownictwo zajmuje w ilości drugie miejsce po Klonie. Pozdrowienia z Kota.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cenne informacje. Lubię przebywać w Kocie i okolicach, i nie ukrywam, że jestem w tej wsi częstym gościem. Polecam inne wpisy z etykietą Kot. Pozdrawiam miło :)

      Usuń