sobota, 5 sierpnia 2017

Parowóz, folk, plaża, baby pruskie – krótka wizyta w Olsztynie

Dziś reportersko. Kiedy nie mieszkam w mieście, lubię do niego wpaść na krótką wizytę. Bo ile można obcować z borsukami, łosiem za płotem czy brakiem zasięgu. Zatem będzie Olsztyn i to, co mnie spotkało w mieście 15. jezior. A w miastach dzieje się ostatnio dużo dobrego.

Parowóz Pt47-65, Olsztyn Główny

O parowozach pisałem już kilka razy, chociażby w poście Szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim, Stary parowóz i Korsze oraz Warmińskie stacje na starej fotografii – tu o katastrofie kolejowej w Sątopach-Samulewie. Dziś będzie o pociągu specjalnym, który kursował po Warmii i Mazurach. Parowóz Pt47-65 to lokomotywa wyprodukowana w połowie XX wieku dla Polskich Kolei Państwowych w Chrzanowie i Poznaniu. Łącznie przekazano do użytku 180 sztuk. W olsztyńskiej parowozowni pracowały lokomotywy m.in. o numerach seryjnych: 47, 49, 57, 71, 83, 100, 125, 133, 135,142, 143, 171. W parowozach montowano kotły dostarczane z sosnowieckiej firmy Babcock-Zieleniewski oraz poniemiecki tender przystosowany do zamkniętej budki z podwyższoną skrzynią węglową. 
Z olsztyńskiego dworca odbyło się pięć odjazdów. "Żagiel" z Olsztyna do Olsztynka, "Zbyszko" zrobił pętlę z Olsztyna do Olsztyna, przez Ornetę, Braniewo, Bogaczewo, Elbląg, Malbork i Morąg, "Mazury" po szlaku Wielkich Jezior Mazurskich", z Olsztyna przez Korsze, Kętrzyn, Giżycko, Wydminy, Stare Juchy, Ełk, Pisz, Ruciane Nida, Szczytno i Klewki. "Maćko" wyjechał z Olsztyna, przez Elbląg, Chojnice, Szczecinek do Poznania. I tyle go widziano.

Międzynarodowe Olsztyńskie Dni Folkloru Warmia

To był tydzień z tańcem, muzyką i śpiewem. Impreza odbyła się w Amfiteatrze im. Czesława Niemena, a rozpoczęła się pochodem wykonawców ulicami miasta. Uczestnikami festiwalu były polskie i zagraniczne zespoły folklorystyczne, kapele ludowe oraz zespoły pieśni i tańca.
To magiczne, meksykańskie spojrzenie...

Jezioro Ukiel, plaża miejska

 World Tour w Olsztynie. Baby pruskie stanęły pod ratuszem

Baby pruskie to rzeźby przedstawiające mężczyzn wojowników. Posągi trzymają rogi lub kielichy z rogów, co było oznaką władzy. To kamienne pomniki powszechne u ludów tureckich i środkowoazjatyckich. Były ustawiane na grobach kenotaficznych, tzn. takich, w których nie było zwłok, symbolizowały wojowników, którzy zginęli na wojnie, a ich ciał nie odnaleziono. Jeżeli chodzi o baby na terenach pruskich, to nie wiadomo, jaką rolę pełniły, bo żaden posąg nie został odnaleziony w oryginalnym miejscu. Wiadomo, że to świadectwo pogańskości tych terenów, historii i kultury Prus. Mówi się też, że baby miały powstać na zlecenie Krzyżaków po tzw. "kryzysie krucjatowym" w 1283 roku. Do dziś na Warmii i Mazurach zachowało się zaledwie kilkanaście posągów. Najwięcej spośród istniejących znaleziono w okolicach Iławy i Bartoszyc.
Olsztyńska baba pruska to kamienny posąg, który do 1948 roku znajdował się w Barcianach, a współczesne repliki wykonali uczniowie Plastyka. Pierwsze wzmianki o posągu z Barcian są dosyć późne. W 1836 roku odnotowano jego istnienie w książce pastora Behnischa. Z posągiem związana jest legenda o wodzu Barto, który skamieniał z rozpaczy na wieść o zajęciu przez Krzyżaków ziemi barciańskiej.
Tu w formie kamiennego kręgu Stonehenge.
Pamiętajcie, Olsztyn leży na Warmii. Następnym razem meldujemy się na Pojezierzu Iławskim, po który kręcimy się na rowerze. Trzymajcie się ciepło.

15 komentarzy

  1. Świetne zdjęcia...
    Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam parowóz,
    ale pociąg jeżdżący z Ornety do Olsztyna to znam bardzo dobrze, teraz już nie ma a szkoda...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do głowy by mi nie przyszło, że zwykły parowóz zgromadzi takie tłumy. Przez 8 lat mojej jazdy do szkół w powiatowym mieście napatrzyłam się na takie parowozy do upojenia. Teraz to sensacja. Wiem, że są miłośnicy kolei, bo "moja" stacja w rodzinnej wsi została już dokładnie obfotografowana, co mnie bardzo cieszy, bo od kilkudziesięciu lat tamtędy nie jeździłam,zresztą nawet już nie pamiętam, kiedy ostatni raz jechałam pociągiem.
    Baby, zgodnie z rodzajem żeńskim, przybrały postać kobiet i to dość ponętnych.
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam się zdziwiłem takim zgromadzeniem, a jednak, dlatego uwieczniłem wszystko reportersko. Akurat trafiłem w punkt, bo dwie minuty później odjechał mój Kolberg do stolicy. Chyba w tym przypadku to trochę baby pruskie gender. Miłej.

      Usuń
  3. Olsztyn...nigdy nie przyjechałam tu koleją ☺ pociągiem znaczy. Tylko samochód albo rower...
    Baby Mazurskie świetne!!! I tyle się dzieje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie!! Pełna radość z czytanja i oglądania twojego materiału.
    Ps. Gdzie znajdę informacje o krzyżackiej genezie bab pruskich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Publikacje dr Błażejewskiej.

      Usuń
  5. Bardzo dużo ciekawostek.
    Parowóz świetny, taki z duszą.
    Wszystkie zdjęcia są piękne, ale jedno mnie zauroczyło.
    To zdjęcie z rowerem, jest zdecydowanie konkursowe - gratuluję!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej interesujące są dla mnie baby pruskie.
    Zespół Meksyk wystąpił z bardzo fajnymi strojami, ale nasi też wyglądali wspaniale.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy6/8/17

    Ceny za kury tym pociągiem to jakaś kpina!!! Za kurs Zbyszko dla mojej rodziny to ok. 250 zł (a najmłodszy i tak jedzie za darmo). I nawet trasą nad Zalewem nie jedzie. Żadnych przystanków po drodze na zwiedzanie. Brak obsługi przewodnickiej. Szkoda bo inicjatywa fajna ale ceny zaporowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba cena mnie nie dziwi, bo to prywatna inicjatywa. Wśród pasażerów w większości słyszałem język niemiecki, dla nich cena nie była zaporowa. A nad Zalewem trasa jest już w stanie rozbiorowym, zatem i pociągu nigdy tam nie będzie. Zwiedzanie mija się z celem, skoro z Ornety, Braniewa, Barczewa, itd. do centrum jest kawałek.

      Usuń
  8. Prawdziwą babę pruską widziałam na Zamku Olsztyńskim.
    A ci Meksykanie to super - szczególnie ta jedna Meksykanka:-)
    No i parowozy bajeczne wprost.
    Zapraszam do siebie na przejażdżkę Krutynią.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne i bardzo interesujące zdjęcia. Tyle pięknych miejsc. Parowóz zachwycający.
    Pozdrawiam, Aga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to wiele a wiele się dzieje. Parowóz piękny - słabość do pociągów mam po dziadkach i rodzicach - wszyscy kolejarze, a co. Temu sama kocham podróże. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Para buchhhhh!:)) kiedyś to się podróżowało..., ciekawa relacja, pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny fotoreportaż,
    pozdrawiam z Kaszub :)

    OdpowiedzUsuń

| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |