sobota, 18 marca 2017

Szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim

Stacja kolejowa Heilsberg/Lidzbark Warmiński, rok 1918
Czasami tak mam, że muszę zająć się koleją. Chyba nastał ten czas.
Pisałem już, że uwielbiam industrialną geometrię dworców kolejowych. Zegary, megafony, ławki i inne detale. Do tego krzykliwy zapach podkładów kolejowych, ciszę przed przyjazdem pociągu oraz banalny głos megafonisty.
Pamiętam jak dworce tętniły życiem. Kasy były oblegane i otwarte non stop. Kolejowy bar zapraszał do środka odgłosem mycia naczyń oraz ciągłym, przygaszonym gwizdem ogromnego czajnika. Duże bemary skrywały w sobie kotlety mielone, ziemniaki, zupę. Jako dzieciak przytulałem się do lady i patrzyłem na ten obrazek. Pani w czepku nonszalancko ważyła produkty, nabijając gramaturę na kasie. Do tego gorąca herbata z cytryną i cukrem w szklance na spodku.
Co jakiś czas potok pasażerów wynurzał się z wagonów, przebiegał przez tory, kierując się w stronę niewiadomego mi celu. Dziś myślę sobie, że to była poezja, której już nigdzie nie znajdę, bo i dworce inne, i atmosfera nie ta. 
Natomiast kiedy stoję na dawnym moście kolejowym, na którym nie ma już nawet torów, to wyobrażam sobie dym lokomotyw i całe to piękno, które musiało bić od czarnego parowozu.
Zapraszam do spojrzenia na kilka zdjęć związanych ze szlakami dawnych linii kolejowych w powiecie lidzbarskim.
Parowóz Ol49 budowany w latach 1951-1954 w Fabryce Lokomotyw im. F. Dzierżyńskiego w Chrzanowie. Wyprodukowano łącznie 112 sztuk takich maszyn.

Stacja kolejowa w Lidzbarku Warmińskim

Pierwsze połączenie kolejowe z Lidzbarka Warmińskiego zostało uruchomione 1 października 1899 roku, była to linia do Górowa Iławeckiego. Miesiąc później nastąpiło otwarcie kolejnego odcinka, tym razem do Czerwonki. Tym samym Lidzbark Warmiński został wpisany w ciąg komunikacyjny Cynty – Ruciane. Jak w każdym mieście, tory były czynnikiem miastotwórczym, zatem wokół stacji zaczęły powstawać domy i zakłady przemysłowe. Zapraszam też: W Lidzbarku Warmińskim szkoła, graffiti oraz industrializm. Wiele osób znalazło zatrudnienie przy obsłudze nowo powstałej infrastruktury oraz przy jej rozbudowie. W kolejnych latach oddano do użytku szlak kolejowy z Ornety przez Lidzbark Warmiński do Sątop-Samulewa. Dzięki temu stacja w Lidzbarku Warmińskim stała się węzłową i uzyskała połączenie z Kętrzynem przez Reszel. Dzięki tak obiecującemu usytuowaniu komunikacyjnemu nastąpił dalszy rozwój węzła lidzbarskiego. W 1916 roku otwarto połączenie z Bartoszycami.
Sam dworzec w Lidzbarku Warmińskim powstał 1 października 1899 roku. W latach 90. zaczęto zamykać połączenia, pasażerowie częściej wybierali podróż z Olsztyna do Lidzbarka autobusem. Dodam też, że podróż pociągiem zabierała więcej czasu, gdyż konieczna była zmiana kierunku jazdy w Czerwonce, a prędkość na szlaku wynosiła tylko 50 km/h. W 1991 roku zawieszono ruch osobowy na szlakach z Górowa i Bartoszyc, natomiast pociągi z Olsztyna przez Czerwonkę jeździły jeszcze przez 5 lat, do 1 czerwca 1996 roku. Zdjęcie: stacja kolejowa w Lidzbarku Warmińskim, autor Generał.

Rogóż

Jesteśmy przy i na moście w Rogóżu, na dawnym szlaku kolejowym Lidzbark Warmiński – Bartoszyce.
Trasa: Lidzbark Warmiński - 0 km, Rogóż - 7,4 km, Samolubie - 12,7 km, Krawczyki - 16 km, Szwaruny - 19 km, Bartoszyce - 26,4 km. Do dziś zachowały się nasypy, dawne mosty, budynki dworcowe z mieszkaniami dla kolejarzy z czerwonej cegły oraz fragment torów w Samolubiu. Linię pasażerską zamknięto w 1991 r., rok później zlikwidowano połączenia towarowe.

Rokitnik

Trasa: Lidzbark Warmiński - 0 km, Sarnowo - 6,1 km, Stoczek Klasztorny - 10,4 km, Rokitnik - 16,5 km, Bisztynek - 24,5 km, Sątopy - 33,5 km. Linia użytkowana była bardzo krótko, została otwarta w 1905 r. i zamknięta w roku 1945. Powodem były ogromne zniszczenia urządzeń oraz mostów dokonane przez wycofujących się Niemców oraz Armię Czerwoną. Do dnia dzisiejszego zachował się nasyp i fragmenty mostu w okolicy Rokitnika.

Tolniki Wielkie

Trasa: Lidzbark Warmiński - 0 km, Czarny Kierz - 8 km, Tolniki Wielkie - 11,7 km, Franknowo - 17,2 km, Jeziorany - 24 km, Zerbuń - 31 km, Czerwonka - 37,0 km. Linia została całkowicie rozebrana kilka lat temu. Jeszcze w 2010 roku odbywał się po szlaku ruch towarowy.

Orneta

Trasa: Lidzbark Warmiński - 0 km, Bobrowniki - 5 km, Łaniewo - 9,2 km, Wolnica - 18 km, Opin - 25,1 km, Orneta - 31,01 km. Orneta znalazła się w powiecie lidzbarskim po reformie administracyjnej z 1999 roku. W latach 1975–1998 gmina położona była w województwie elbląskim. Do dnia dzisiejszego stacja obsługuje trasę z Olsztyna do Braniewa.
Neogotycki budynek dworca z 1905 roku, co widać na starych fotografiach z 1914-18 roku, nawiązuje do architektury kościołów i zamków z czasów państwa zakonnego. Wiadomo Prusy Wschodnie i neogotyk, który podkreślał rangę budowli oraz prestiż władzy, tak się przynajmniej wydawało projektantom. Dworzec został przebudowany w latach 20. minionego wieku i stracił nieco na pierwotnym wyglądzie. Przed 1939 r. ze stacji Orneta odjeżdżały codziennie następujące pociągi:
- do Królewca: 2 pośpieszne, 5 osobowych, 6 towarowych;
- do Olsztyna: jw.
- do Ostródy (przez Morąg): 4 osobowe, 1 towarowy;
- do Lidzbarka Warmińskiego: 6 osobowych, 1 towarowy;
- do Słobit: 5 osobowych, 1 towarowy. 

Kasa w Ornecie codziennie sprzedawała 100-150 biletów. Przy przejściu przez tory peronowy sprawdzał ważność biletów. Istniały też bilety peronowe pozwalające na wejście tylko na peron. Do II wojny światowej były używane w niemal całej Europie. W Polsce obowiązek ich posiadania zniesiono w latach 80. XX wieku.
W czasie II wojny światowej przez dworzec transportowano więźniów obozów koncentracyjnych. Byli to więźniowie różnych filii KZ Stutthof rozsianych po całych Prusach.
W 2011 roku po rozebranym torowisku z Lidzbarka Warmińskiego do Ornety wytyczono ścieżkę rowerową. Na trasie znalazły się miejscowości takie jak Lidzbark Warmiński, Długołęka, Bobrownik, Łaniewo, Poborowo, Wolnica, Opin, Krosno, Orneta. Trasa rowerowa liczy 27,86 km i ma szerokość 2 metrów. Cały szlak biegnie wśród pól uprawnych i lasów, charakteryzujących się równinnym, na przemian z pagórkowatym ukształtowaniem terenu, stwarzając w ten sposób idealne warunki dla wypoczynku. W pobliżu warto zwiedzić kościół w Opinie oraz sanktuarium w Krośnie, do tego trasę uatrakcyjniają liczne wiadukty i przydrożne kapliczki.
Dworzec kolejowy w Ornecie, rok 1930
Inne warmińskie stacje kolejowe:
Dworzec kolejowy w Bisztynku
Dworzec kolejowy w Reszlu
Budynek stacji kolejowej w Braniewie
Dworzec kolejowy w Olsztynie

16 komentarzy

  1. Zbyszku, wiesz, że w mojej rodzinnej wsi był wspaniały dworzec kolejowy, który obsługiwał ogromną cegielnię, wysyłającą swoje produkty na całą Europę oraz składnicę drewna.
    Z moich młodych lat doskonale pamiętam wnętrze dworca: kasę biletową, poczekalnię i bufet. Wszystko było tak, jak opisałeś w swoim poście.
    Budynek dworcowy jeszcze istnieje, ale jest zamknięty, bilety kupuje się w pociągu.
    Pod takim wiaduktem, jak na jednym ze zdjęć,przechodziłam, idąc nad rzekę. Nasyp wiaduktu stanowił jednocześnie wał przeciwpowodziowy dla rzeki, która brała swój początek w Sudetach.
    Stare dworce do tej pory mają swój niezaprzeczalny urok. Szkoda, że w Polsce nie wykorzystuje się kolei, a hasło: "Tiry na tory" pozostało tylko hasłem i się nie zmaterializowało.
    Jako dziecko zawsze stałam przy metalowym biało- czerwonym szlabanie i liczyłam wagony towarowe. Do tej pory pamiętam napis: "Przejścia niema(!)", nagryzmolony przez jakiegoś kolejarza białą farbą na desce.
    W pobliżu dworca było co najmniej 6 dwupiętrowych budynków mieszkalnych dla rodzin kolejarskich.
    O "moim" dworcu mogłabym jeszcze dużo pisać.
    Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dworców bardzo mi żal, ale rozumiem też interes przewoźnika. Brak pracy, rozwój transportu osobowego nie daje szans zarobku. Pamiętam, jak klika lat temu prezes lokalnego PKS-u narzekał, że ludzie jeżdżą na rowerach i autobusy świecą pustkami. Do tego wszędobylskie busy.
      Za to niebawem Olsztyn Główny doczeka się nowego dworca połączonego z galerią handlową, smutny znak obecnych czasów.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jest coś magicznego w starych dworcach. Tych i tutaj nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam te stacje, znam te klimaty, a Orneta to moje rodzinne miasto.
    Tyle razy jeździłam koleją, a tu ...już nic nie ma... smutne...przemijanie...
    Pozdrawiam wiosennie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Odkrywanie starego, przeszłego świata jest niezwykle ekscytujące i ciekawe. Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do swojego kącika! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia i dobry research.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nostalgiczne zdjęcia. Szczególnie stare dworce kolejowe są pełne piękna.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy jest Twój wpis kolejowy.
    Smutne to, ale dworce takie jakie pamiętamy powoli odchodzą.
    W moim mieście niegdyś tętniący życiem dworzec kolejowy jest tak naprawdę przechodnim korytarzem na perony z rozkładem jazdy.
    Skomercjalizowanie, rozdrobnienie na spółki i spółeczki kolei nie wyszło im na dobre z ogromną stratą dla ludzi.
    Widzimy jak przeładowane są drogi samochodowe i żadne autostrady nie rozwiążą problemów transportu. Potrzebne są drogi kolejowe i dobre pociągi. Koszty poprawy infrastruktury kolejowej zżerają prezesi spółek kolejowych dbający tylko o własne portfele.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych spółek to rzeczywiście jest mnóstwo i dlatego nie ma osoby odpowiedzialnej za taką sytuację. Cieszy mnie fakt, że w dużych miastach remontuje się dworce i są one prawdziwą wizytówką, np. w Lublinie, Tarnowskich Górach, Żyrardowie czy Gdańsku. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Cudne foty. Szkoda warmińskich kolei. :( W Tolnikach w budynku dworca mieszka pani, która przez lata była kasjerką. Pisałem kiedyś o niej: https://neowiesniak.blogspot.com/2014/05/kolejowa-nostalgia.html
    A niedawno z kolegą robiliśmy zdjęcia w Nerwikach, którędy biegła jedna z nieistniejących już linii: https://www.facebook.com/pg/RevitaWarmia/photos/?tab=album&album_id=1239763982761596
    Tory zabiorą lada dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem, później szukałem, bo wpadł Twój komentarz do spamu, ale już jest. Rzeczywiście szkoda tych linii, byłyby wspaniałą sezonową atrakcją. W Osiece jeszcze klika lat temu mieszkał pan, który pracował jako konduktor na trasie Lidzbark Warm.-Bartoszyce. Dziś już tylko kilka drobiazgów wyznacz tę trasę.

      Usuń
    2. Ano, mogliby urządzić coś takiego, jak na jednej takiej linii na Dolnym Śląsku i innej w Mosinie na Wielkopolsce - zostawić jakąś starą ciuchcię i kilka drezyn na różne okazje. :)

      Usuń
  9. Jak widac na tych starych zdjęciach, dworce kolejowe były po prostu piękne, ten w Braniewie - wspaniały, a teraz żal patrzec jak niszczeją...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zróżnicowany i ciekawy kolejowy post.., pozdrawiam)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tymczasem dla mnie - co jest wspomnieniem z dzieciństwa - prawdziwa podróż to taka koleją.
    Też mi przykro, że wiele linii kolejowych jest zlikwidowanych a budynki dworcowe stoją często w ruinie.
    Ostatnio taki zniszczony widziałam w Horyńcu-Zdroju tuż przy granicy z Ukrainą.
    Pozdrawiam i jak zwykle dziękuję za te wartościowe słowa i zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niedawno, w czasie ferii na nowo odkryłam kolej.
    Oprócz wypadów z klasą do pobliskiego Wrocławia,
    omijałam stacje i jazdę pociągami szerokim łukiem.

    Kiedyś miałam poważny wypadek samochodowy i od tej pory
    boję się jeździć sama w tak długie trasy,
    więc zdecydowałam się pojechać do Gdańska pociągiem.

    I nie żałuję. Chyba wrócę do tego środka lokomocji,
    choć bilet wolę sobie kupić w necie. :))

    Jak zawsze u Ciebie: ciekawy post i zdjęcia,
    pozdrawiam, j.

    OdpowiedzUsuń