niedziela, 26 lutego 2017

Olsztyńskie jezioro z kładką, murale, miasto w fotografii czarno-białej

Olsztyńskie jezioro z kładką, murale, miasto w fotografii czarno-białej
Dziś walka wiosny z zimą, czyli dwa weekendowe dni w Olsztynie. Poranek z kawą w ręku, gazetą i ulubioną muzyką w tle, południe nad jeziorem Długim, a wieczór przyniósł śnieg i smutek. Przeglądałem stare zdjęcia i myślałem o mojej Babci. Następnego dnia patrzyłem, jak ludzie wsiadają do wagonów na dworcowym peronie, walczą z walizkami, żegnają się z najbliższymi, trzaskają drzwiami i skład odjeżdża w nieznane. Takie banalne ukojenie.

niedziela, 19 lutego 2017

Rzeka Wadąg, kościół w Dywitach

Rzeka Wadąg, kościół w Dywitach

Wadąg to rzeka w północno-wschodniej Polsce. Bierze ona swój początek w jeziorze Wadąg, wpływa do Łyny jako jej prawy dopływ w granicach administracyjnych Olsztyna. Wypływa natomiast jako Kanał Dymerski na południowy wschód od Biskupca, przepływając przez jeziora Kraksy, Dadaj, Tumiańskie. Jej główny odcinek płynie przez tereny leśne, kamieniste dno i szybki nurt tworzą bystrza. W początkowym i końcowym biegu, w wyniku istniejących elektrowni, Wadąg tworzy rozlewiska.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Cisza w słuchawkach

Cisza w słuchawkach
Życie zaczyna mnie przytłaczać. Udałem się zatem na emigrację wewnętrzną, a do tego przeprosiłem się z naturą. Może na rowerze jeszcze nie jeżdżę, ale chodzę sporo. Na wsi chodzenie jest prostsze i zdrowsze. Wokół domu, do kościoła, do wsi gminnej i z powrotem. 10 km jest w sam raz.
W tym przypadku to miejskie chodzenie przy brzegach jeziora. W uszach ulubiona muzyka, w ręku telefon. I nawet, gdy w słuchawkach jest cisza, to staje się ona rzeczą niezauważalną. I od razu jest lepiej.
Do tego słońce już tak przyjemnie grzeje w plecy.

wtorek, 7 lutego 2017

Na Mazurach źródła rzeki Łyny i cmentarz wojenny w Orłowie, w Olsztynie mural przy ul. Mickiewicza

Na Mazurach źródła rzeki Łyny i cmentarz wojenny w Orłowie, w Olsztynie mural przy ul. Mickiewicza
W ostatni weekend ferii udało mi się wpaść do Wikna. A w wolnej chwili tegoż właśnie weekendu zajechałem do wsi o pięknej nazwie Łyna. Powyżej akurat lepszy odcinek przebytej drogi, ale pomiędzy Orłowem a Koniuszynem nawierzchnia wołała o pomstę do nieba. Lód drodzy państwo, lód i gdybym znał język eskimoski to nazwałbym ten lód w 50 niecenzuralnych słowach. Planowałem przejazd rowerem, wyszło inaczej.
To w tej wsi znajduje się wiele płynących strumieni dających początek rzece Łynie (ros. Лава, niem. Alle, prus. Alna). A Łyna to królowa Warmii, mimo że swój bieg zaczyna na Mazurach, i to stąd dzikim nurtem pędzi aż do Rosji. Osobliwością przyrody jest występowanie tu zjawiska erozji wstecznej na terenie nizinnym. Następuje ciągłe cofanie się źródeł rzeki Łyny.

środa, 1 lutego 2017

Krekole i Samolubie, czyli na granicy Warmii i Barcji

Krekole i Samolubie, czyli na granicy Warmii i Barcji
Podobno Eskimosi mają 50 określeń na lód, wszystkie są niecenzuralne. No jak można nie lubić zimy, no jak? Drogi w mojej wsi przypominają tor dla bobslejów, a pan pod sklepem opowiadał o śrubach w nodze i złamaniu jej na oblodzonym chodniku. Dlatego dziś zwiedzamy Warmię w cieplarnianych warunkach. Jest połowa września, słońce rozpala ciała, wieje przyjemny wiatr, rowery dobrze naoliwione. Dwa miejsca, dwa przystanki, trzy ceglane budynki. Warmia północna przed nami.