W listopadzie odwiedzamy cmentarze. Najczęściej te zapominane, z trudną historią, o których niewielu już pamięta. Znajdują się one w sercach miast, przy głównych drogach, zamknięte bramami z zardzewiałymi kłódkami. Tak jest i w tym przypadku. To cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej, poległych w walkach w Prusach Wschodnich w 1945 roku oraz kwatery żołnierzy polskich i lotników francuskich z pułku Normandia-Niemen. Cmentarz wojenny z II wojny światowej znajduje się przy ul. Szarych Szeregów w Olsztynie. Drugim miejscem, które odwiedzimy będzie olsztyńskie Kortowo, dawne Kortau, siedziba Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Na jego gruntach znajdował się przed wojną szpital psychiatryczny z cmentarzem.







Są to tak naprawdę 3 cmentarze. Jest tu pochowanych 4262 żołnierzy radzieckich, 290 żołnierzy polskich i 670 lotników z francuskiego pułku Normandie-Niemen. Największą część cmentarza zajmują kwatery żołnierzy radzieckich poległych w walkach między innymi w okolicach Olsztyna, Szczytna i Nidzicy. Drugą część cmentarza zajmują kwatery 670 lotników Wolnej Francji, którzy w latach 1943-1945 walczyli w strukturach lotnictwa sowieckiego. W 2003 roku na cmentarzu postawiono pomnik poświęcony francuskim lotnikom, którzy "Oddali życie w walce o Wyzwolenie Warmii i Mazur 1944-1945". W kwaterze polskiej spoczywa 290 żołnierzy polskich poległych śmiercią bohaterską w latach 1939-1945. 
Pomnik upamiętniający postać kapitana  dr. Tadeusza Gisgesa. Jego grób znajduje się na cmentarzu ewangelickim w Karolewie pod Kętrzynem.
Tadeusz Gisges, doktor medycyny, urodził się 28 października 1894 roku. Był naczelnym lekarzem 71 pułku Piechoty Samodzielnej Grupy Operacyjnej Narew. Pułk ten został powołany 23 marca 1939 roku przez generalnego inspektora sił zbrojnych, marszałka Polski Edwarda Śmigłego – Rydza. Zadania SGO Narew polegały na obronie północno-wschodniego odcinka frontu w oparciu o granicę litewską oraz utrzymanie linii Narew i jej dopływu Biebrzy. Kapitan Tadeusz Gisges uczestniczył w działaniach wojennych 1939 roku, dostał się do niewoli niemieckiej. Zginął 6 grudnia 1944 roku w Karolewie, niosąc pomoc jeńcom wojennym.


W 1997 roku w olsztyńskim Kortowie postawiono pomnik, który przypomina o tragicznej historii tego miejsca. Zebrano przy nim to, co zostało z dawnego cmentarza. Głównym motywem jest stary żeliwny krzyż z przełomu XIX i XX wieku oraz ocalałe z cmentarza nagrobki.


Do 1945 roku Kortowo zwane było Kortau. Znajdował się tu wielki szpital dla psychicznie chorych z całych ówczesnych Prus Wschodnich. Szpital powstał w latach 1883-1886. Zmarłych chowano na cmentarzu w miejscu obecnych akademików uniwersyteckich. W czasie II wojny światowej część szpitala przekształcono w lazaret wojskowy. W tym czasie Niemcy wywieźli i wymordowali część psychicznie chorych. A tych, którzy pozostali, zamordowali żołnierze sowieccy w nocy z 21 na 22 stycznia 1945 roku. Zginęli wtedy też lekarze i chorzy niemieccy żołnierze. Do uciekających sowieci strzelali z miotaczy ognia, mordując około 500 osób. Budynki lazaretu wraz z pacjentami spalono. Świadkowie widzieli, jak ludzie wyskakiwali z okien. Ci, którzy przeżyli, byli dobijani z broni ręcznej. Losy pacjentów podzielili też lekarze. Znaleziono ich powieszonych na strychu domu przy ulicy Warszawskiej 111. Dyrektor zakładu wraz z żoną zostali zastrzeleni w swojej willi. Zabitych pochowano w zbiorowych mogiłach w okolicach dzisiejszej stołówki akademickiej. Na początku lat 50. XX wieku odkryto kilka masowych grobów. Doliczono się ponad 277 ciał. Zwłoki ekshumowano i przeniesiono na cmentarz ewangelicki przy alei Wojska Polskiego. Sam cmentarz w Kortowie zniszczono w końcu lat 40. minionego wieku. Nadal nie wiadomo czy ziemie kortowskie skrywają jeszcze jakąś tajemnicę. Do dziś stoją też budynki pamiętające te straszne wydarzenia.
Szpital dla obłąkanych, Allenstein/Kortau, Olsztyn/Kortowo




Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść:
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
Adam Asnyk, Do młodych



5 komentarzy:

  1. Twój post przypomniał mi, że na blogu Onetu pisałam o cmentarzu Kutuzowa pod Bolesławcem i umieściłam tam zdjęcia grobów młodziutkich żołnierzy, którzy polegli daleko od ojczyzny.
    Taka już jest wojna, że zabiera ojców od dzieci, a dzieci od rodziców.
    W Bolesławcu pracował w szpitalu pewien radziecki lekarz, który po wojnie nie wrócił do ojczyzny, bo nikt z jego bliskich już nie żył, wszyscy zostali wymordowani przez Niemców. Został w Polsce, która stała się jego drugą ojczyzną.
    Dlatego trzeba pamiętać o poległych i zadbać o ich groby.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. EMERYT12/11/19

    Tragiczna historia, jednak dobrze jest wiedzieć co sie działo kiedyś w Kortowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły, to dbaliśmy o wojskowy cmentarz. Teraz w mojej starej szkole nie ma już takiej tradycji
    Pozdrawiam listopadowym porankiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny materiał.
    Jednak ten napis sławiący socjalizm to ja bym zmienił. Upamiętnienie poległych tak, jak najbardziej. Chwała bohaterom także - ale propagandówa powinna być systematycznie likwidowana z takich miejsc.

    OdpowiedzUsuń