piątek, 29 kwietnia 2016

Efekt niedoskonałości

Efekt niedoskonałości
Północna Warmia. W przyrodzie jeszcze wszystko niepewne, powolne i zimne. 70 km od Olsztyna świat jest inny, mniej ucywilizowany, trochę na trzecią literę alfabetu. I tak lubię go bardzo. To opuszczone gospodarstwo od zawsze kojarzy mi się z ogromnym drzewem, górującym nad wszystkim dookoła. W lipcu pszczoły brzęczały wysoko, a wieczorem wspaniały zapach, zmieszany z wonią maciejki upajał bezkresnie. Zawsze zatrzymywałem się tu na chwilę. Na razie lipa stoi cicho. Może ze strachu, bo powaliła szczyt stuletniej stodoły.
Są takie miejsca na ziemi, do których wracamy zawsze z sentymentem. Nie ważne, gdzie one są, byle były nasze. Oczekujemy tu spokoju, wytchnienia, łapiemy reset. Poszukajcie swojej odskoczni, warto.
Nie liczę nawet, ile razy nocowałem w podobnej stodole, ile razy maszerowałem pieszo po polnych drogach, czy jeździłem na rowerze wokół. Znam na pamięć każdą nierówność w asfalcie, wiem wszystko o każdym mieszkańcu wsi, myślę jak miejscowi. Staruszka, która tu mieszkała, siadała na schodach domu i patrzyła w dal, a widok jest piękny, ascetyczny i niezmącony żadnym zbędnym dźwiękiem. Tylko gwizd wiatru i śpiew skowronków w polu.
Ta wiejska niedoskonałość odpowiada mi jak nigdy. Bo to i woda ze studni, i ciasto z prodiża, koza ogrzewająca pokój, chleb na zapisy. Za to na plus noce bardziej rozgwieżdżone, bociany przelatujące nad głową, miarowy rechot żab w stawie. Zasięgu oczywiście brak. Ale tu zawsze jest dobrze. To taki własny mikroświat.
A do celu jeszcze kawałek. W kilku przypadkach archaicznie, obiektyw Zenit Helios 44m-4 58mm. Gdyby ktoś z Was był w pobliżu to zapraszam do Węgajt. Tu Majówka Teatralna w Teatrze Węgajty. /fot. P. Górecki/
Teatr Wiejski Węgajty to miejsce przedstawień teatralnych, pracy warsztatowej, badań terenowych w podolsztyńskiej kolonii wsi Węgajty.
Teatr został założony w 1986 r. przez Erdmute i Wacława Sobaszków, Małgorzatę Dżygadło-Niklaus i Wolfganga Niklausa, Witolda Brodę oraz Katarzynę Krupkę. Założyciele przybyli do Węgajt z różnych miast Polski i Niemiec i osiedlili się na warmińskiej wsi.
Teatr prezentuje tradycyjne spektakle oparte na badaniach z zakresu pieśni ludowej i teatru obrzędowego krajów Słowiańskich i Bałkanów. Prace w teatrze od połowy lat 90. prowadzone są w dwóch nurtach "Scholi" oraz "Projektu Terenowego". Równolegle funkcjonuje również "Kapela Teatru Węgajty". Ważną formą kontaktu z ludźmi wsi jest wędrówka i uczestnictwo w zachowanych jeszcze żywych obrzędach wiejskich.
Miłych chwil, bywajcie na Warmii.
https://web.facebook.com/kochamy.warmie?_rdr

niedziela, 24 kwietnia 2016

Przystanek Mazury / Stare cmentarze w Szczytnie

Przystanek Mazury / Stare cmentarze w Szczytnie
Cmentarz żydowski w Szczytnie
Kirkut w Szczytnie założono w 1815 roku. Służył zmarłym z terenu miasta oraz całego powiatu szczycieńskiego. Ostatni pochówek odbył się tu pod koniec lat 30. XX w.
Nad grobami powszechnie ustawiano macewy, którym w wielu przypadkach towarzyszyły tumby. Groby sytuowano w dwóch równoległych do siebie strefach, które były rozdzielone aleją. Do dzisiaj zachowały się ślady 70 grobów oraz indywidualne projekty nagrobne, neogotycka wieżyczka, okrągła kolumna, otwarta księga, pień drzewa z obciętymi konarami.
 Cmentarz ewangelicko-augsburski w Szczytnie
Cmentarz został założony w pierwszej połowie XIX wieku i do 1970 roku znajdował się pod opieką parafii ewangelickiej. Następnie został przekształcony w park. Do dnia dzisiejszego zachowało się niewiele nagrobków. Większość została zniszczona lub rozkradziona. Spacerować za to możemy po pierwotnym układzie alejek.
Cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej w Szczytnie
Na cmentarzu wojennym w Szczytnie pochowano 170 żołnierzy niemieckich i 78 rosyjskich. Nekropolia, która jest częścią cmentarza ewangelickiego, została zniszczona po 1945 roku. Teren jest ogrodzony i uporządkowany. Pierwotnie grobów było więcej, a na każdej mogile stał żeliwny krzyż z nazwiskiem i datą śmierci żołnierza. Do dzisiaj jednak zachowało się ich kilka.
Zobacz: Strefa Mazur

wtorek, 19 kwietnia 2016

Matka od pokoju, Anna od cokołów

Matka od pokoju, Anna od cokołów
Wiejskie detale, a jakże, lubię je bardzo. Wszystko dookoła płotu. Za rogiem moje ukochane warmińskie sanktuarium. Zajrzyjcie tu na chwilkę.
Powstanie sanktuarium związane jest z sytuacją polityczną Rzeczypospolitej w XVII w. Matka Pokoju miała strzec granic przed najazdami i wojnami. Świątynia została wybudowana w 1641 roku, a w 1672 roku został zorganizowany w Stoczku klasztor liczący kilkunastu księży i kilku braci. Klasztor powiększano aż do 1717 r. Od 1826 do 1920 roku świątynia podupadała, następnie zajęli się nią ojcowie franciszkanie, a dopiero w 1972 roku księża marianie sprawujący tu opiekę do dziś.
Na zapleczu ogród w stylu barokowym i kapliczki drogi krzyżowej.
W XVII wieku północne krańce Rzeczypospolitej, w tym diecezja warmińska, mocno ucierpiały od najazdów protestanckich Szwedów. Tereny te zostały przez nich zagrabione a ludność zdziesiątkowana. Nawet sześcioletni rozejm w Starym Targu nie polepszył sytuacji, gdyż stolica biskupia we Fromborku nadal pozostawała w szwedzkich rękach. Stoczkowska Świątynia Pokoju miała wesprzeć wszystkich na duchu i zesłać łaskę ale wszystko było dopiero w planach. Po kolejnym rozejmie ze Szwecją Polska odzyskała tereny bez wojny był to znak, że w tym miejscu musi powstać świątynia. Pretekstem do budowy była też związana z tym miejscem legenda, którą opowiedzieli Jerzy Bucholtz z Kierwin oraz Jan Englick z Klejdyt. Przeczytaj: Stoczek Klasztorny. Ołtarz główny, organy, legenda.
| Copyright © 2007/17 Kochamy Warmię |