niedziela, 16 lipca 2017

W strefie Mazur Klenczon, trzy kościoły oraz pofajdoki ze Szczytna

Uciekłem od świata, bo to co się w nim dzieje, zaczyna przerastać moje pojmowanie. I jestem w miejscu, w którym nie ma zasięgu. Nie działa telefon, internet, występują zakłócenia w odbiorze tv. Tak, wierzcie lub nie, naprawdę są w XXI wieku takie miejsca. I dałbym wszystko, żeby tu zostać na stałe i wieść spokojne życie, trochę jak w filmach Kondratiuka. Żeby było tak: biała wanna na tle kwitnących jaśminów, w wannie my, elegancko ubrani, ona w kapeluszu, dookoła spokój, cisza słonecznego popołudnia, innym razem otaczają nas jabłonie uginające się pod ciężarem dojrzałych jabłek.
A gdzieś w pobliżu, w czasach średniowiecza, żył Jurand. Jego żona umarła ze strachu podczas napadu Krzyżaków. Od tamtej pory poświęcił się zemście i stał się postrachem rycerzy zakonu. Poczciwy był ten Jurand ze Spychowa.
Dziś jednak na rowerze przemierzamy Szczytno i poznajemy pofajdoki. Obecnie to 13 niewielkich rzeźb, reprezentujących różne profesje, usytuowanych na terenie mazurskiego Szczytna. Dawniej pofajdok – ludowa, potoczna nazwa używana na Warmii i Mazurach, oznaczająca młodzieńca (zwłaszcza kawalera) o nieodpowiedzialnym, kpiarskim i niedojrzałym podejściu do życia. Postać była uosobieniem ludowego humoru, ale także prostej mądrości ludzkiej. Chodził on własnymi drogami, ale mimo to był skory do pomocy i życzliwy. Mazurski pofajdok jest utożsamiany ze znaną w innych regionach postacią Sowizdrzała.
Chata mazurska to drewniany, dziewiętnastowieczny budynek mieszkalny, zbudowany na początku XX wieku przez mazurskiego rolnika. Wówczas na terenie wsi zwanej Bartna Strona. Od 1913 r. wieś została wchłonięta w granice administracyjne miasta. Chata została zbudowana z sosnowych bali łączonych bez użycia gwoździ na tzw. rybi ogon, na dębowej podwalinie, spoczywającej na podmurówce z głazów. Pierwotnie była pokryta strzechą, później dachówką.
Pod koniec XIX w. w Szczytnie mieszkało 600 osób, w tym 300 katolików. To właśnie dla nich w latach 1897-1899 został zbudowany kościół katolicki. Znajdujemy w nim żyrandol z rogów, piękne witraże, sklepienia i filary ozdobione polichromią z ornamentyką roślinną oraz współcześnie wykonanymi medalionami świętych. Ołtarze kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny zostały wykonane w 1899 roku w pracowni Ferdynanda Stuflessena z St. Ulrich Griiden. Powyżej też pofajdok po obu stronach ulicy 3 Maja – jego nogi znajdują się z jednej strony ulicy, zaś głowa i tułów z drugiej.
Lubię te autobusy i tę kamienicę, ul. Bartna Strona. Obok Fabryka Likierów Tarpan, dawniej browar. Bartna Strona to najstarsza dzielnica Szczytna. Jej początki sięgają 1360 roku, kiedy na północny brzeg Jeziora Domowego Dużego przybyli bartnicy z Mazowsza. W związku z budową zamku osada szybko się rozwijała, zamieszkali w niej rzemieślnicy i budowniczowie. Na terenie Bartnej Strony znajdował się browar, w którym warzono znane piwo Jurand. Od 1898 r. prowadził go przybyły z Biskupca Fryderyk Daum. Wprowadził on  nowatorskie rozwiązania, rozbudował zakład, dzięki czemu okres jego działalności nazywano Erą Daumów. Zakład był prowadzony przez kolejnych członków rodziny nieprzerwanie aż do roku 1945. Browar Dauma był pierwszym browarem w Szczytnie produkującym piwo typu lager, co pozwoliło mu wyprzedzić w wyścigu innych browarników. A swoją drogą pamiętacie dawne butelki 330 ml. Zobacz też: Ortelsburg | Mazury.
Murale i pofajdok przed budynkiem Sądu Rejonowego przy ul. Adama Mickiewicza.
Stylizowana na Juranda ze Spychowa figurka pofajdoka na dziedzińcu Urzędu Miasta, na skraju ruin zamku krzyżackiego. Poniżej jezioro Długie, spokojna plaża, bezkarne łyski kąpiące się z niewielką liczbą plażowiczów, słowem rozkosz. 
Kościół Chrześcijan Baptystów z 1903 roku zbudowany w stylu neogotyckim, ul. Sienkiewicza.
Ruiny zamku krzyżackiego i pofajdok drwal. To w szczycieńskim zamku ukryta została Danuśka i to tutaj upokorzony został jej ojciec, Jurand ze Spychowa. A jak było z herbem Szczytna? Otóż do 1530 r. Szczytno nie miało przynależności prawnej, było po prostu osiedlem przy zamku. Dopiero w 1549 r. dostało nowe przywileje i zaczęło starać się o prawa miejskie. Po wieloletnich protestach ze strony Pasymia i po zobowiązaniu do produkcji 32 tys. litrów obłożonego akcyzą piwa rocznie, Szczytno uzyskało 23 marca 1616 r. miano das Städtlein, czyli tworu pośredniego między wsią a miastem. Miało od tego momentu własne sądownictwo i pieczęć, lecz bez prawa do targów i własnego samorządu. Potrzebny był jednak herb na pieczęci, a wszystkie herby, które były uważane za atrakcyjne, były już wykorzystane przez inne miasta. Zamiast tworzyć nowy herb, postanowiono zatem kupić go od miasta, które herb zmieniło i stary nie był już potrzebny. Wybór padł na stary herb Ełku, który pochodził z czasów króla Zygmunta Starego, przedstawiający jelenia, który skacze zza drzew. W 1669 r. niemiecki książę Fryderyk Wilhelm podjął decyzję, że herb Ełku ma przedstawiać rzymskiego bożka Janusa, o dwóch zrośniętych ze sobą twarzach, starca i młodzieńca. Zatem Szczytno posiada herb, który został kupiony od Ełku.
Założycielami Szczytna byli Galindowie. Grodzisko założyli między dwoma jeziorami. Średniowieczny zamek wykorzystał do stworzenia legendy Henryk Sienkiewicz, a jego pomnik stoi  tuż przy ruinach zamku. Pomnik Sienkiewicza możemy obejrzeć również w warmińskim Bisztynku. Zobacz też: Kupy swawolne, czyli co ma wspólnego Sienkiewicz z Bisztynkiem na Warmii.

Ratusz w Szczytnie został zbudowany w latach 1936-1937 według projektu królewieckiego architekta Kurta Fricka. Stanął w miejscu przedzamcza, na murach zniszczonego zamku z XIV wieku.
Barokowy kościół ewangelicko-augsburski zbudowano w latach 1717-1719 w miejscu drewnianego kościoła katolickiego z 1485 r. Budowla spłonęła w 1521 r., podczas wojny polsko-krzyżackiej. Nowy kościół wybudowano w 1578 roku. Na początku XVIII wieku podjęto decyzję o wybudowaniu solidnej świątyni murowanej. Przedsięwzięcie powierzono majstrowi murarskiemu Matzowi z Królewca. W środku znajduje się ołtarz główny i ambona z 1719 roku. Wieża została przebudowana w latach 1906-1907 i znajdują się na niej trzy dzwony odlane w latach 1819-1859.
Jeśli Szczytno to oczywiście Krzysztof Klenczon. Klenczon miał 20 lat, kiedy rzucił posadę nauczyciela wiejskiego w Rumach koło Szczytna i wyruszył na spotkanie z Niebiesko-Czarnymi, którzy poszukiwali wtedy gitarzysty. Dzisiaj upamiętniają go pomnik, bulwar i pamiątkowa tablica, a jego grób znajduje się na miejscowym cmentarzu. Obok też dzieło upamiętniające czterdziestą rocznicę PRL-u, początek polskiego osadnictwa na Bartnej Stronie, Grunwald i 1410 r., przyłączenie Prus Książęcych do Polski w 1525 r., Mazurski Związek Ludowy z 1912 r., plebiscyt z 1920 r., PKWN z 1944 r. oraz wyzwolenie Szczytna przez Armię Czerwoną w 1945 r. Ów, jak gorąco. Pomnik powstał w 1984 r. jako czyn społeczny.

16 komentarzy

  1. Ciekawa miejscowość. Nie wiedziałam, ze Klenczon pochodzi ze Szczytna. Z nostalgią piszesz o miejscach spokojnych, zacisznych, wolnych od mediów. My również wybieramy takie miejsca na wypoczynek letni. Dzisiaj jednak uciekniemy tylko na działkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe są postaci pofajdoków; nie słyszałam o nich nigdy wcześniej.
    Tak bardzo brakuje mi w Małopolsce jezior. A w kościele sklepienie gwiaździste - bardzo ładne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jezior pod dostatkiem, ja za to tęsknię za górami, które u Ciebie królują. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Dla 300 katolików zbudowali Kościół ?
    Ciekawe la ilu teraz się buduje...
    Nie wiedziałam ,e Krzysztof Klenczon był ze Szczytna.
    Pewnie dlatego znał dobrze Mazury i stąd te piosenki...
    Nie oglądam TV..
    Nie mam zdrowia...
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna relacja, w Szczytnie byłam wiele lat temu. Jezioro Długie wydawało mi się przepiękne i tak chyba jest do dzisiaj.
    Kościół ewangelicko - augsburski jest bardzo ładny z pięknym ołtarzem. W moim mieście też jest kościół tego wyznania,ale nie ma w nim żadnego ołtarza, ani stołu ofiarnego. Myślałam, że tak ma być a tu proszę ... piękne, zadbane wnętrze w kolorze green.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię kościoły ewangelickie za ich ascetyczne wnętrza i piękne, pastelowe kolory. W olsztyńskim króluje biel, tu złamany zielono-niebieski. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Jak zwykle dogłębnie i szczegółowo pokazujesz miejsca, które ja poznałem tylko przelotnie jako turysta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia i bardzo ciekawe wnętrza kościołów :)
    Pozdrawiam z Kaszub:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacja - jak zwykle.
    A ja całkiem niedawno byłam w okolicach Szczytna, rzeki Krutyni i Rucianego-Nidy.
    Piękne to są strony...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fascynująca wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pofajdoki/nie znane mi określenie/ i niebieski wystrój kościoła robią wrażenia.., jak zwykle ciekawe i lekkie "pióro". No i miasto którego nie znałam...., pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię to miasto! Ba kocham! !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawie przedstawiłeś Szczytno. Także nie wiedziałam, że z niego pochodził Klenczon.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę ze wstydem przyznać, że nie wiedziałam o tym, że Krzysztof Klenczon pochodził ze Szczytna.
    Przypomniał mi się fragment wypracowania pewnego bardzo mądrego i dowcipnego chłopaka, który napisał: "Krzyżacy bali się Juranda jak próchnica dentysty". No cóż, pośmiałam się i nie miałam pretensji do takiego porównania.
    Podobają mi się te pofajdoki. W moim mieście też jest bardzo dużo niewielkich rzeźb pewnych mitycznych postaci.
    Serdecznie pozdrawiam w upalny dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle robi się teraz, aby wypromować i wyróżnić miasta, przyciągnąć turystów. Może wreszcie dostrzeżemy piękno Polski.
      A uczniowie to mają humor i porównania :) "Reymont za napisanie „Chłopów” dostał nagrodę Wedla." - można, można. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Wczoraj byłam i już chce wracać....

    OdpowiedzUsuń